Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

17 lutego, 2013

"Dziadek do orzechów i Król Myszy", Ernest Teodor Amadeusz Hoffmann

     Na powszedniej trampolinie uczuć i emocji obok strachu skacze radość, czasem wyraźniej zarysowują się dramaty, innym razem szczęście; nawet dorośli nie wszystkie potrafią udźwignąć. By oswoić młodego czytelnika z tym, co nieznane warto zaufać mądrym książkom - wyciągają do niego
szczerą, bezpieczną dłoń. Nad baśnią Hoffmanna często jest obecny cień strachu, nie przytłacza jednak ciężarem mroku - błyszczą między nim czarowne perły. Pośród realiów snuje się magia, coraz śmielej oplatająca świat siedmioletniej Marii; irracjonalność wymyka się spod kontroli, charakter osobliwości wyraźnieje - siła wyobraźni potężnieje, kurczą się więc rozmiary rzeczywistości. Dziewczynka poddaje się urokowi bożonarodzeniowego prezentu - zniszczony przez brata dziadek do orzechów znajduje troskliwe schronienie nie tylko wśród najukochańszych zabawek, ale i wrażliwych myśli. Jego opiekunka staje się świadkiem przedziwnych zdarzeń (ożywienia drewnianej figurki, walki zabawek z armią myszy, życia mieszkańców Pralinogrodu...), towarzyszką zjaw; doświadcza zachwytu, bezradności, smutku, przerażenia, radości... Porzuca rolę obserwatorki, ingerując w makabryczną akcję, formując jej kształt. Zawsze jest sobą: szczerą, czystą dziewczynką, dlatego - jak na bohaterkę baśni przystało - za szlachetność otrzyma nagrodę.  Równolegle do jej historii rozwija się opowieść zakorzeniona w czasach dawnych - królewskich, opowiadana bohaterom przez zdziwaczałego ojca chrzestnego Drosselmeiera. Elementy obu przenikają do siebie, by na końcu zazębić się, scalić - potęguje to atmosferę napiętej tajemnicy, rozplątywania zawiłej zagadki. Znów zakróluje harmonia!
     Język Hoffmanna lubuje się w detalach; jest precyzyjny, przejrzysty, intensywny, stylizowany na opowieść ustną, adresowaną do dwójki dzieci - imienników bohaterów: Marii oraz Fryca. Zarysowuje wyraziste postaci, miejsca, sytuacje, intensywnie stymuluje wyobraźnię. Tumaczka Eliza Pieciul-Karmińska pieczołowicie oddała wierność oryginałowi; dostrzec ją można w niuansach kulturowych, humorystycznych, erudycyjnych, w przypisach oraz posłowiu... Tym bardziej to baśń nie tylko dla dzieci!
      Ilustracje Aleksandry Kucharskiej-Cybuch (warto podpatrzeć jej styl tutaj) zanurzają się w krainę niezwykłości - niepokoju, urokliwych dziwów, nietuzinkowych postaci. Czasem kadrują, innym razem pozwalają szerzej przyglądnąć się sytuacjom. Lekkie gęste kreski subtelnie wypełnia kolor. Stonowaniem barw i narracyjnością zapraszają do pozostania na dłużej - odkrywania, zamyślenia, snucia...
     Wrażliwość mamy wrodzoną, niektórzy - uśpioną, niezwykłości drzemią wszędzie, czekając na każdego, kto zada sobie trud bycia uważnym. Nawet spotkania z powszednimi przedmiotami mogą wywołać lawinę olśnień i emocji!
Wydawnictwo: Media Rodzina
Rok wydania: 2011
Format: 180x235 mm
Ilość stron: 120
Cena: około 32 zł

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...