Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

01 listopada, 2013

"Chusta Babci", Åsa Lind; ilustracje: Joanna Hellgren

     Trzeba spokoju, zatrzymania się w codzienności, by zadumać się, poukładać i wygładzić myśli. Tłok rodzinnego spotkania powrót babci ze szpitala miesza z zamętem poczęstunku, płaczem, szczekaniem psa... Trudno usłyszeć to co, ważne, poczuć się bezpiecznie.
Chwile epatują zagubieniem, niedopowiedzeniem oraz wielością zapytań, gubią spokój myśli. Wytrwałe poszukiwania schronienia rozkwitają ostoją pod kwiecistą chustą gasnącej staruszki - Biliam i jego kuzynka  w dziecięcy sposób dojrzewają do odwagi myślenia o jej śmierci. Ostrożnie dopasowują elementy, tłumaczą po swojemu, by zrozumieć coś, do czego dorośli nie chcą ich dopuścić. Niewiara starszych w dziecięcą mądrość okazuje się złudna. Wykluczenie z wiedzy na temat przemijania przestaje boleć samotnością: oswojenie obcej przestrzeni obdarza kuzynów cennym poczuciem bezpieczeństwa i pięknymi myślami.
     Tylko pełny dialog otwiera na świat. Taktownie i z ujmującą prostotą Åsa Lind ukazuje kilkulatkom przestrzeń, którą niekoniecznie przemierzyły już same; to furtka do rodzinnych rozmów, początek wspólnej refleksji. Co cenne - ukazując dychotomię pomiędzy niespiesznym dziecięcym światem a krainą dorosłych zdominowaną przez pośpiech podprowadzi starszych nieopodal kilku istotnych prawd. Doświadczą choćby tej, iż nierzadko mają własne wyobrażenia na temat dzieci, nie wiedzą, jakimi są w rzeczywistości.
     Jak w opowieściach o Karusi i Piaskowym Wilku (trzyczęściowy tom to "Raz, dwa, trzy, Piaskowy Wilk") Åsa Lind relacjonuje zamiast pouczać, oszczędnymi środkami buduje subtelną a wyrazistą aurę. Z fabuły przebija się śmierć jako naturalny rytm życia; splot zdarzeń mieni się prostotą zanurzoną w delikatnej lirycznej nucie. Dzieci wyczują umowność znaków: metaforyka skrótów (wiosna, czerń ziemi, kwiaty...) jest przejrzysta, nie wymaga objaśniania. Zamyślaliśmy się. Wyciszyli. Zatrzymali. I po raz kolejny zaczęli wspólnie dopasowywać puzzle na temat przemijania oraz cykliczności życia. Bo poukładać w sobie myśli to poczuć się bezpiecznie.
     Ilustracje Joanny Hellgren (jej wrażliwość można podpatrzeć tutaj) to kredkowo-mazakowe kolaże. Wiele w nich twarzy i zatrzymanych emocji, dużo kolorów oraz symboli; współgrają z tekstem.
*      *      *
"Jeśli ktoś myśli, to zazwyczaj znajduje właściwe
obrazy i słowa. A jak już znajdzie obrazy i słowa,
znajdzie też pytania. A jeśli zacznie pytać,
zaraz pojawią się następne pytania."
Wydawnictwo: Zakamarki
Tłumaczenie: Agnieszka Stróżyk
Rok wydania: 2013
Format: 220x285 mm
Ilość stron: 28
Cena: około 26 zł

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...