Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

21 marca, 2013

"Ja i moja siostra Klara", Dimiter Inkiow

     Doświadczając swobody samodzielności i znikomej ilości zabawek dzieci rozkwitają kreatywnością; ukrycie jej ścieżek przed kontrolą dorosłych pozwoli na podglądanie przezabawnych efektów;) Niejeden raz dadzą one rodzicom wyrazistą lekcję pokory wobec własnych słów oraz
czynów, skłonią do refleksji, we wrażliwości dziecięcej drzemie bowiem garść bezsprzecznych racji! Często dobra wola  Klary i jej młodszego brata chwyta dosłowne znaczenie słów; zasilona wyobraźnią prowadzi na osobliwe ścieżki. Skutki pomysłowości bywają niezgrabne, odwrotne od zamierzonych, zawsze jednak zabawne dla przyglądających się im z boku. Rodzeństwo wita je poważnie, rodzice - gorączkowo i niezbyt entuzjastycznie, efekt rozdźwięku pomiędzy nimi wybrzmiewa wśród czytających (zarówno dużych, jak i małych!) salwami szczerego śmiechu. Wybuchamy nim z powodu trafnych dialogów, groteskowych sytuacji, ilustracji stylizowanych na dziecięce... I pospiesznie przekładamy kartki, by zaserwować sobie kolejną dawkę odprężającego humoru! Nie sposób inaczej - podglądanie sympatycznej dwójki wciąga na tyle, że co jakiś czas wracamy do znajomych tomów (m.in. "Ja, Klara i zwierzaki").
     Klara chodzi do szkoły, jest starsza, czasem wykorzystuje wyższość swego wieku; zwykle to jej rezolutność wprowadza rodzeństwo w gąszcz tarapatów, podszeptując oryginalne pomysły. Są wytrawnymi obserwatorami otaczającej rzeczywistości, coraz więcej wiedzą na jej temat, ruchliwością i naśladowaniem rodziców zmieniają to, co drzemie blisko. Rywalizują między sobą, potrafią również zgodnie współpracować, przekonująco bronić własnego zdania. Podjadają tort, zasłaniając się troską o jego świeżość, serwują tacie lodowaty prysznic - obronę przed nocnymi zbójami, pucując rodzinne buty, znacząco zamieniają nieskazitelność niedzielnych podłóg... Zawsze znajdą pretekst, by postawić na swoim - dzięki fantazji obca jest im bezsilność; niewinny uśmiech wyraźnie przebłyskuje przez świeżo zgotowany galimatias. Nie ma tu wyraźnych strofowań, dostrzeżenia pomyłek, nie znajdziemy pouczeń w morale, jednak przewroty humor uczy zaradności, mniej - (potrzebnego również) figlowania.
     Podążanie za elokwencją rodzeństwa, przechwałkami czy impulsem działania nie pozostawia zbyt dużo czasu na refleksję - narracja tętni rozmowami, przetykanymi dynamicznym monologiem chłopca oraz gęsto rozsianymi ilustracjami. Duet zdusza nudę jeszcze w zarodku, śmiech potęguje energetyzm opowieści, różnorodność pomysłów sprawia niespodzianki.
     Ograniczenie barw obrazów (pomarańcz, brąz i czerń) stymuluje wyobraźnię. Uproszczenia rysunków potęgują urokliwość dziecięcych rumieńców fabuły, dynamika i humor to ich główne atuty. Justyna Mahboob sugestywnie oddaje emocje bohaterów, domalowuje zabawne detale, puszcza oko do rodziców - wychowanie to poooważne wyzwanie! 
Wydawnictwo: Tatarak
Rok wydania: 2008
Format: 195x240 mm
Ilość stron: 132
Cena: około 32 zł

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...