Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

07 stycznia, 2013

"W moim brzuchu mieszka jakieś zwierzątko", Grzegorz Kasdepke

     Meandry wyobraźni wytężają czujność; rozszerzając oczy zadziwieniu, strachowi czy ciekawości zaklinają przestrzeń, zaburzają proporcje i logikę. Bohaterka dowcipnej prozy Grzegorza Kasdepke (m.in. autora "Detektywa Pozytywki", jego strona tutaj) rezolutnie pląta się w labiryncie własnej fantazji ani razu nie ulegając trzeźwemu racjonalizmowi, typowemu dorosłym. Słysząc gulgotania, pomruki, warczenia, dochodzące z własnego brzucha odkrywa hodowane w sobie zwierzątko, zaczyna więc tropić ślady jego istnienia. Próbuje odgadnąć jego gatunek, troszczy się o upodobania smakowe, wyprowadza na spacer... Odłamki purononsensu zasiedlają świeżo wyklute odkrycia - domysły noszą ruchliwy, dziecięcy odcień, w puencie twory wyobraźni obdarzający sympatią. Dziewczynce nie jest jednak wesoło - raczej dramatycznie, podobnie odczuwają znajome przedszkolaki; dorośli bagatelizują strach: na tytułowe oświadczenie reagują pobłażliwym rozbawieniem. Czy rzeczywiście wiedzą lepiej? Troska o zwierzątko wytrąca z wygody, zmusza też do zaprzyjaźnienia się z własnym lękiem. Rozbujała fantazja jest niekiedy przyczyną tarapatów, obdarzone nią dzieci zwykle jednak są pewniejsze siebie, silniejsze - wyraźnie odsłania to fabuła!
     Czasem z potoku słów warto wybrać tylko te najważniejsze; pierwszoosobowa narracja sprawnie prowadzi czytelników; obfituje w dialogi, nie goni za ozdobnikami - jest naturalna, trafna, wyrazista. Krótkie rozdzialiki z powodzeniem mogłyby posłużyć za wstępny scenariusz przedstawienia teatralnego, wracające jak echo sytuacje przypominają muzyczne powtórzenia - uwypuklają omotanie zagadką. Mozaika zwyczajnych czynności zagęszcza dynamiczną akcję, stopniuje napięcie, wrażenie pędzącej lawiny zdarzeń potęgują zmieniające się miejsca, postaci, wnioski. Jest więc zabawnie, chwilami groźnie, ciekawie, przewrotnie; wyobraźnia czytelników przemyka pogmatwanymi, choć znajomymi torami. W tym miniaturowym studium już tradycyjnie Kasdepke znakomicie wyczuwa emocje dziecka!
     Ilustracje Tomka Kozłowskiego nie epatują wielością kolorów, z łatwością jednak przykuwają wzrok. Wyglądają jakby rysowano je naprędce; narracyjnym charakterem podkreślają dynamizm rozwijającej się historii. Wszędzie ich pełno, lecz ani nie są rozgadane, ani ułożone linearnie; wielością dodatkowo rytmizują opowieść.
Wydawnictwo: Dwie Siostry
Rok wydania: 2012
Format: 150x240 mm
Ilość stron: 40
Cena: około 19 zł

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...