Przejdź do głównej zawartości

"W moim brzuchu mieszka jakieś zwierzątko", Grzegorz Kasdepke

     Meandry wyobraźni wytężają czujność; rozszerzając oczy zadziwieniu, strachowi czy ciekawości zaklinają przestrzeń, zaburzają proporcje i logikę. Bohaterka dowcipnej prozy Grzegorza Kasdepke (m.in. autora "Detektywa Pozytywki", jego strona tutaj) rezolutnie pląta się w labiryncie własnej fantazji ani razu nie ulegając trzeźwemu racjonalizmowi, typowemu dorosłym. Słysząc gulgotania, pomruki, warczenia, dochodzące z własnego brzucha odkrywa hodowane w sobie zwierzątko, zaczyna więc tropić ślady jego istnienia. Próbuje odgadnąć jego gatunek, troszczy się o upodobania smakowe, wyprowadza na spacer... Odłamki purononsensu zasiedlają świeżo wyklute odkrycia - domysły noszą ruchliwy, dziecięcy odcień, w puencie twory wyobraźni obdarzający sympatią. Dziewczynce nie jest jednak wesoło - raczej dramatycznie, podobnie odczuwają znajome przedszkolaki; dorośli bagatelizują strach: na tytułowe oświadczenie reagują pobłażliwym rozbawieniem. Czy rzeczywiście wiedzą lepiej? Troska o zwierzątko wytrąca z wygody, zmusza też do zaprzyjaźnienia się z własnym lękiem. Rozbujała fantazja jest niekiedy przyczyną tarapatów, obdarzone nią dzieci zwykle jednak są pewniejsze siebie, silniejsze - wyraźnie odsłania to fabuła!
     Czasem z potoku słów warto wybrać tylko te najważniejsze; pierwszoosobowa narracja sprawnie prowadzi czytelników; obfituje w dialogi, nie goni za ozdobnikami - jest naturalna, trafna, wyrazista. Krótkie rozdzialiki z powodzeniem mogłyby posłużyć za wstępny scenariusz przedstawienia teatralnego, wracające jak echo sytuacje przypominają muzyczne powtórzenia - uwypuklają omotanie zagadką. Mozaika zwyczajnych czynności zagęszcza dynamiczną akcję, stopniuje napięcie, wrażenie pędzącej lawiny zdarzeń potęgują zmieniające się miejsca, postaci, wnioski. Jest więc zabawnie, chwilami groźnie, ciekawie, przewrotnie; wyobraźnia czytelników przemyka pogmatwanymi, choć znajomymi torami. W tym miniaturowym studium już tradycyjnie Kasdepke znakomicie wyczuwa emocje dziecka!
     Ilustracje Tomka Kozłowskiego nie epatują wielością kolorów, z łatwością jednak przykuwają wzrok. Wyglądają jakby rysowano je naprędce; narracyjnym charakterem podkreślają dynamizm rozwijającej się historii. Wszędzie ich pełno, lecz ani nie są rozgadane, ani ułożone linearnie; wielością dodatkowo rytmizują opowieść.
Wydawnictwo: Dwie Siostry
Rok wydania: 2012
Format: 150x240 mm
Ilość stron: 40
Cena: około 19 zł

Komentarze

Warto i te przeczytać!

"Malutka czarownica", Otfried Preussler; ilustracje: Danuta Konwicka

Malutka czarownica ma zaledwie 127 lat, na długowieczną wiedźmę to bardzo mało. Jak dziecko lubi się dobrze bawić, czasem się popisuje; marzy o tym, by inne czarownice traktowały ją jak dorosłą, szczególnie zaś chciałaby uczestniczyć w

"Naciśnij mnie", Hervé Tullet

Zaintrygować i wciągnąć maluchy do niekończącej się, autentycznej zabawy nie zawsze jest łatwo, Tullet (jego strona tutaj ) to potrafi. Swój nietypowy, a udany koncept oparł na dobrej znajomości dziecięcej natury- ciekawości świata, prostocie, uśmiechu.

"Domino i Muki. Po drugiej stronie czasu", Zofia Stanecka; ilustracje: Daniel de Latour

Zmartwienie może się jeszcze przemienić w radość, a pech okazać wielkim fartem - bywa, że potrzeba do tego cierpliwości, czasem po prostu zmiany perspektywy. Dwójka młodych warszawiaków (Domino i Muki) przedostaje się do średniowiecznego Gniezna wehikułem czasu;