Przejdź do głównej zawartości

"Niezwykły Święty Mikołaj", Sven Nordqvist

     Czasem dzieją się rzeczy, których przyczyny nie warto drążyć - lepiej ich cud obdarzyć uśmiechem zadziwienia, wytrwale czekać; jeśli spotykają innych, może odwiedzą i nas? Ziarenka magii czynią niedowiarka Pettsona świadkiem nieracjonalnych wydarzeń: to kładka do wiary w
istnienie Świętego Mikołaja, na którego czeka mały Findus. Zatroskany staruszek obiecuje sobie nie zgasić radości przyjaciela, a że jest sceptykiem - potajemnie konstruuje mikołajową maszynę, która w Wigilię wręczy kotu prezent. Budowa wynalazku okazuje się nie lada wyzwaniem, obfitującym w próby, zmiany, tworzenie od nowa... Jest skomplikowanym dziełem; absorbuje myśli oraz czas dziwaka, wyzwala przyjemność tworzenia, ale i męczy, wystawiając na próbę relacje dwójki przyjaciół: Findus jak dziecko - potrzebuje towarzysza zabaw, myśli i zadania Pettsona oscylują wokół tajemnicy. Przypadkowe spotkania stają się gońcami Mikołaja - maleńkie ich cuda doskonalą maszynę, zadziwiając twórcę trafnością. Kotu czas się dłuży, według staruszka niemiłosiernie gna; jedno jest pewne: wokół spokojnej zagrody Pettsona coraz gęściej rozsiada się magia Bożego Narodzenia! Klimat tych świąt ma szwedzki smak; świecki, ze śnieżnym lampionem przed oknem, grzaniem się przy kominku i świadomością, że wbrew logice cuda się czasem zdarzają. Piękna jest bliskość przyjaciela!
     Kto zna wcześniejsze książki traktujące o Pettsonie i Findusie natychmiast zauważy różnicę wydania pomiędzy nimi a "Niezwykłym Świętym Mikołajem" - tomem bardziej opasłym, z tekstem, który wypełni kilka wieczorów (aż siedemnaście rozdziałów!), bielą fragmentów kartek, skromniejszymi, ale nadal licznymi ilustracjami... Zabawę z rozsadzającymi strony detalami malunków zastąpiła subtelniejsza magia niedopowiedzeń; słowa tym razem opowiadają więcej, zapraszając do swego świata czarodziejkę wyobraźnię - nasączone są jej ulubioną pożywką: niedopowiedzeniem. Jak u Nordqvista bywa - zdarzenia balansują na granicy absurdu, wiele w nich humoru, przerysowania, zaskakujących komplikacji, duuużo emocji... Sympatyczna codzienność niby spokojna, a jednak kreatywna, nasycona urokliwym detalem, baśniowa. Chłonie się ją z przyjemnością, mimochodem nasiąkając pasją tworzenia oraz tym, co w kłopotach ważne - szukaniem nowych, niebanalnych rozwiązań.
     Nordqvist ilustruje swe opowieści tak, by emocje były rozpoznawalne; wyolbrzymia je, prowokując do śmiechu, ale i myślenia. Jego bohaterowie nie kryją się z nimi, są przez to bardziej prawdziwi: Findus się obraża, Pettson irytuje, mukle płaczą... Dziecięca świeżość kota otwiera powściągliwego staruszka. Przywary traktowane są tu z przymrużeniem oka (zarówno w warstwie tekstowej, jak i graficznej), przejrzy się w nich rozbawiony książką czytelnik (kilkuletni, ale i dorosły!); z odrobiną humoru i absurdu łatwiej nawiązać rozmowę na temat radzenia sobie z nimi.
Wydawnictwo: Media Rodzina
Rok wydania: 2012
Format: 195x255 mm
Ilość stron: 144
Cena: około 31 zł

Komentarze

  1. Już wiem, że ta książka znajdzie sobie miejsce na regale moich dzieci. Czytam o niej nie pierwszy raz i coraz bardziej przekonuję się, że warto ją poznać:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tyyyle pięknych książek kusi! Szkoda tylko, że czasu na nie wciąż mało...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Warto i te przeczytać!

"Malutka czarownica", Otfried Preussler; ilustracje: Danuta Konwicka

Malutka czarownica ma zaledwie 127 lat, na długowieczną wiedźmę to bardzo mało. Jak dziecko lubi się dobrze bawić, czasem się popisuje; marzy o tym, by inne czarownice traktowały ją jak dorosłą, szczególnie zaś chciałaby uczestniczyć w

"Naciśnij mnie", Hervé Tullet

Zaintrygować i wciągnąć maluchy do niekończącej się, autentycznej zabawy nie zawsze jest łatwo, Tullet (jego strona tutaj ) to potrafi. Swój nietypowy, a udany koncept oparł na dobrej znajomości dziecięcej natury- ciekawości świata, prostocie, uśmiechu.

"Domino i Muki. Po drugiej stronie czasu", Zofia Stanecka; ilustracje: Daniel de Latour

Zmartwienie może się jeszcze przemienić w radość, a pech okazać wielkim fartem - bywa, że potrzeba do tego cierpliwości, czasem po prostu zmiany perspektywy. Dwójka młodych warszawiaków (Domino i Muki) przedostaje się do średniowiecznego Gniezna wehikułem czasu;