Przejdź do głównej zawartości

"Julek i Julka", Annie M. G. Schmidt; ilustracje: Fiep Westendorp

      Pozornie zwykłe rzeczy czy zjawiska mają moc rozpalania w kilkulatkach rumieńców zadziwienia, dostrzegane przez nie drobiazgi rozkwitają radością i choć dni zasypują kolejne doświadczenia, dziecięcy entuzjazm do spotkania z życiem nie gaśnie. Podglądając świat
dorosłych Julek z Julką kreują swój własny - mimo błędów i potknięć ciekawszy, bardziej uśmiechnięty, rezolutnie rozgadany. Naśladują swoich rodziców, próbują nowych ról, mimo zbyt sztywnych oraz dużych kostiumów pozostając jednak sobą - spontaniczną, pełną serdecznego zapału dwójką sąsiadów. Odwiedzają się, bawią na podwórku, odbywają małe wycieczki, nieustannie rozmawiając. Zapał do obłaskawiania świata przez ich duet owocuje feerią pomysłów i wrażeń, studzą go często roztropne mamy, częściej jednak pod ich nieobecność zakwita humorystycznymi przygodami - myciem chleba przypadkowo ubrudzonego węglem, lodowym przejedzeniem, równaniem wyszarpanej nożyczkami fryzury... Zabawa, ale i nauka życia czają się właściwie wszędzie. Annie M. G. Schmidt (autorka "Pluka z wieżyczki") przygląda się bohaterom z dystansu, pozostając bezstronnym obserwatorem, pod warstwą opowieści kryje się jednak drugie dno - nienachalne przestrogi, dzieciństwo przecież nieświadomie błądzi.
     Aby dojrzeć, musimy samodzielnie przekonać się o smaku rzeczywistości; pięcioletni przyjaciele nieustannie to czynią. Twórcza, nieskrępowania ruchliwość szybko wymaluje uśmiech na twarzy niejednego kilkulatka; ich zabawy, żarty, pomysły są lub przynajmniej mogłyby być udziałem codzienności czytelników. Emanują pogodą, beztroską, urokliwą zwyczajnością. Wśród przechwałek, marzeń, małych sprzeczek, wspólnych dociekań i fascynacji dostrzec można serdeczną więź między dziewczynką a chłopcem. Są nierozłącznymi kompanami zabaw, czują przyjemność bycia razem - z niej wypływa odwaga tworzenia, optymizm, poczucie bezpieczeństwa, za jej sprawą strony aż pięciu tomów kipią życiem pozbawionym monotonii.
     Kartki "Julka i Julki" wypełniają kilkuletnie rumieńce - wypieki przejęcia, strachu, radości... Portretują ciepłe dzieciństwo, dzięki drobnym, zwyczajnym zdarzeniom wkraczające na ścieżkę roztropności, odpowiedzialności, radzenia sobie z problemami; pomysłowość jest jego kompasem, życzliwość wrodzoną cechą. Nieobycie w świecie do pewnego wieku jest wdzięczne, na szczęście humorystyczny trop bywa zaraźliwy!
     Krótkie, jednowątkowe rozdziały przypominają ustną opowieść - swobodną, lekką, nieprzegadaną. Ma ona własny rytm, żywy język, prostotę słów, uśmiech; towarzyszy urwisom przez wszystkie pory roku. Nieodłącznym kompanem każdej z przygód są również charakterystyczne czarno-białe ilustracje Fiep Westendorp (jej strona tutaj). Podkreślają dziecięce atrybuty: ruchliwość, pomysłowość, nieporadność, zamrażają chwile. Klikając choćby tu, można podpatrzeć ich stylistykę.
Wydawnictwo: Hokus-Pokus
Rok wydania: 2004-2011(dodruk)
Format: 120x190 mm
Ilość stron: 160
Cena: około 16 zł

Komentarze

  1. Uwielbiam te książeczki, ich minimalizm, prostą mądrość, krótkie i często zabawne historyjki...czytałam "Julka i Julkę" starszej córce, teraz czekam, aż młodsza zapragnie słuchać opowieści o codziennych przygodach dwójki małych przyjaciół:)

    OdpowiedzUsuń
  2. My też kochamy - to kwintesencja dzieciństwa przecież;))

    OdpowiedzUsuń
  3. Mamy w swoich zbiorach część 2. "Julka i Julki", synek (3,5-letni) pokochał tę niepozorną książeczkę, czytamy ją ostatnio co wieczór. Jest ciekawa i zabawna, a zachowanie małych bohaterów często przypomina nam zachowanie naszych własnych dzieci :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Taaak, mnóstwo tu śmiechu! On działa jak magnes;) Gdy synek podrośnie, polecam "Ja i moja siostra Klara" - trzy tomy w podobnym stylu, z bardziej rozbudowaną fabułą, troszkę dłuższe - uwielbiamy!
    Serdecznie pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Warto i te przeczytać!

"Malutka czarownica", Otfried Preussler; ilustracje: Danuta Konwicka

Malutka czarownica ma zaledwie 127 lat, na długowieczną wiedźmę to bardzo mało. Jak dziecko lubi się dobrze bawić, czasem się popisuje; marzy o tym, by inne czarownice traktowały ją jak dorosłą, szczególnie zaś chciałaby uczestniczyć w

"Naciśnij mnie", Hervé Tullet

Zaintrygować i wciągnąć maluchy do niekończącej się, autentycznej zabawy nie zawsze jest łatwo, Tullet (jego strona tutaj ) to potrafi. Swój nietypowy, a udany koncept oparł na dobrej znajomości dziecięcej natury- ciekawości świata, prostocie, uśmiechu.

"Domino i Muki. Po drugiej stronie czasu", Zofia Stanecka; ilustracje: Daniel de Latour

Zmartwienie może się jeszcze przemienić w radość, a pech okazać wielkim fartem - bywa, że potrzeba do tego cierpliwości, czasem po prostu zmiany perspektywy. Dwójka młodych warszawiaków (Domino i Muki) przedostaje się do średniowiecznego Gniezna wehikułem czasu;