Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

11 września, 2012

"Julek i Julka", Annie M. G. Schmidt; ilustracje: Fiep Westendorp

      Pozornie zwykłe rzeczy czy zjawiska mają moc rozpalania w kilkulatkach rumieńców zadziwienia, dostrzegane przez nie drobiazgi rozkwitają radością i choć dni zasypują kolejne doświadczenia, dziecięcy entuzjazm do spotkania z życiem nie gaśnie. Podglądając świat
dorosłych Julek z Julką kreują swój własny - mimo błędów i potknięć ciekawszy, bardziej uśmiechnięty, rezolutnie rozgadany. Naśladują swoich rodziców, próbują nowych ról, mimo zbyt sztywnych oraz dużych kostiumów pozostając jednak sobą - spontaniczną, pełną serdecznego zapału dwójką sąsiadów. Odwiedzają się, bawią na podwórku, odbywają małe wycieczki, nieustannie rozmawiając. Zapał do obłaskawiania świata przez ich duet owocuje feerią pomysłów i wrażeń, studzą go często roztropne mamy, częściej jednak pod ich nieobecność zakwita humorystycznymi przygodami - myciem chleba przypadkowo ubrudzonego węglem, lodowym przejedzeniem, równaniem wyszarpanej nożyczkami fryzury... Zabawa, ale i nauka życia czają się właściwie wszędzie. Annie M. G. Schmidt (autorka "Pluka z wieżyczki") przygląda się bohaterom z dystansu, pozostając bezstronnym obserwatorem, pod warstwą opowieści kryje się jednak drugie dno - nienachalne przestrogi, dzieciństwo przecież nieświadomie błądzi.
     Aby dojrzeć, musimy samodzielnie przekonać się o smaku rzeczywistości; pięcioletni przyjaciele nieustannie to czynią. Twórcza, nieskrępowania ruchliwość szybko wymaluje uśmiech na twarzy niejednego kilkulatka; ich zabawy, żarty, pomysły są lub przynajmniej mogłyby być udziałem codzienności czytelników. Emanują pogodą, beztroską, urokliwą zwyczajnością. Wśród przechwałek, marzeń, małych sprzeczek, wspólnych dociekań i fascynacji dostrzec można serdeczną więź między dziewczynką a chłopcem. Są nierozłącznymi kompanami zabaw, czują przyjemność bycia razem - z niej wypływa odwaga tworzenia, optymizm, poczucie bezpieczeństwa, za jej sprawą strony aż pięciu tomów kipią życiem pozbawionym monotonii.
     Kartki "Julka i Julki" wypełniają kilkuletnie rumieńce - wypieki przejęcia, strachu, radości... Portretują ciepłe dzieciństwo, dzięki drobnym, zwyczajnym zdarzeniom wkraczające na ścieżkę roztropności, odpowiedzialności, radzenia sobie z problemami; pomysłowość jest jego kompasem, życzliwość wrodzoną cechą. Nieobycie w świecie do pewnego wieku jest wdzięczne, na szczęście humorystyczny trop bywa zaraźliwy!
     Krótkie, jednowątkowe rozdziały przypominają ustną opowieść - swobodną, lekką, nieprzegadaną. Ma ona własny rytm, żywy język, prostotę słów, uśmiech; towarzyszy urwisom przez wszystkie pory roku. Nieodłącznym kompanem każdej z przygód są również charakterystyczne czarno-białe ilustracje Fiep Westendorp (jej strona tutaj). Podkreślają dziecięce atrybuty: ruchliwość, pomysłowość, nieporadność, zamrażają chwile. Klikając choćby tu, można podpatrzeć ich stylistykę.
Wydawnictwo: Hokus-Pokus
Rok wydania: 2004-2011(dodruk)
Format: 120x190 mm
Ilość stron: 160
Cena: około 16 zł

4 komentarze:

  1. Uwielbiam te książeczki, ich minimalizm, prostą mądrość, krótkie i często zabawne historyjki...czytałam "Julka i Julkę" starszej córce, teraz czekam, aż młodsza zapragnie słuchać opowieści o codziennych przygodach dwójki małych przyjaciół:)

    OdpowiedzUsuń
  2. My też kochamy - to kwintesencja dzieciństwa przecież;))

    OdpowiedzUsuń
  3. Mamy w swoich zbiorach część 2. "Julka i Julki", synek (3,5-letni) pokochał tę niepozorną książeczkę, czytamy ją ostatnio co wieczór. Jest ciekawa i zabawna, a zachowanie małych bohaterów często przypomina nam zachowanie naszych własnych dzieci :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Taaak, mnóstwo tu śmiechu! On działa jak magnes;) Gdy synek podrośnie, polecam "Ja i moja siostra Klara" - trzy tomy w podobnym stylu, z bardziej rozbudowaną fabułą, troszkę dłuższe - uwielbiamy!
    Serdecznie pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...