Przejdź do głównej zawartości

"Co tu jest grane?", Anna Czerwińska-Rydel; ilustracje: Katarzyna Bogucka

     Ucztowanie ma w sobie słodką błogość; jest rozkoszowaniem się aż po sytość, sączeniem radości celebrowanej chwili. Na koncepcie podobieństwa między ucztą podniebienia i słuchu Anna Czerwińska-Rydel (jej strona tutaj) buduje sugestywną, przepełnioną pasją opowieść na temat
muzycznych form. Analogie komponowania obu w przekonującym, smakowitym stylu zachęcają do zapoznania się z niekoniecznie ciekawym, ale istotnym fragmentem teorii. Są osobiste, ubrane w spostrzeżenia sprzedawcy i jego klientki. Wizyta w niezwykłej cukierni skłania do rozmowy - oryginalne ciasta oraz ciasteczka w muzycznych foremkach wyglądają kusząco, trudno więc kobiecie dokonać wyboru słodkości. Cukiernik nie sugeruje żadnego, podkreślając, iż powinny go dyktować osobiste upodobania, odsłania jednak tajemnice receptury osobliwego menu - ronda tortowego, pleśniaka sonatowego, wariacji korzennych... Wspominając o bezie z bitą śmietaną, nawiązuje do formy ABA1, opowiadając na temat pączków, dostrzega ich podobieństwo z muzycznymi etiudami oraz kaprysami, prezentując warkocz drożdżowy, zauważa analogie do muzycznej fugi... Rozbudzając zmysłową ciekawość czytelnika, dostarcza mu wielu interesujących danych, zachęca do samodzielnego poszukiwania. Nazywa i tłumaczy, robi to jednak w sposób atrakcyjny oraz lekki, wskazuje konkretne smakowite kąski (utwory), daje czytelnikom rady jak ich słuchać. W swobodzie opowiadania autorki czuć pasję, przyjemność snucia przedziwnego wykładu - bywają zaraźliwe!
     Oczarowane muzyką ilustracje Katarzyny Boguckiej (znanej m.in. z "Maryna, gotuj pierogi!"; jej strona tutaj i tu), zdają się lekko unosić w tańcu. Są ucztą uśmiechu, finezyjną przyjemnością zmysłów, dłonią wciągającą w korowód muzycznej rozkoszy. Wyblakłe kolory nie gaszą stłoczonej w nich ekspresji - przeciwnie: umożliwiają dostrzeżenie tego, co ważne. Obrazy nie tylko ilustrują cukiernicze wyroby, są również precyzyjną, kreatywną opowieścią na temat muzycznych form. Dostrzec w niej można choćby twarz Bacha czy Beethovena, ale i Magdaleny Kłos-Podsiadło (współzałożycielki Wytwórni). Uwodzą pieczołowitością, nastrojem i magią.
     Słodkie arkana warto odkryć samemu, podobnie powinno być z wyrobieniem muzycznego gustu. "Co tu jest grane?" zasiewa w dzieciach ciekawość muzyki poważnej, jest sposobem rozwijania w nich inteligencji muzycznej, punktem wyjścia do osobistego, autentycznego odkrywania sztuki. To książka - przewodnik: wyjątkowy, pięknie wymyślony, idealnie zgrany. Pobudzeniem wyobraźni kształtuje Melomanów.
*          *          *
"W dobrej cukierni jest jak w muzyce", Anna Czerwińska-Rydel
Wydawnictwo: Wytwórnia
Rok wydania: 2012
Format: 230x280 mm
Ilość stron: 36
Cena: około 31 zł

Komentarze

  1. Czytam Twojego bloga i dziękuję Ci za wpis
    oraz zapraszam także do moich recenzji książek na stronę
    http://dodeski.pl

    Gorąco polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej, ja mam pytanie małe. Czy byłabyś zainteresowana umieszczeniem w Katalogu Czytelniczym? Wystarczy tylko, że dodasz Katalog do linków i napiszesz w komentarzu bądź w mailu, żebym wpisała na listę Twojego bloga. :) Oczywiście, do niczego nie zmuszam.
    Pozdrawiam serdecznie. :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Warto i te przeczytać!

"Malutka czarownica", Otfried Preussler; ilustracje: Danuta Konwicka

Malutka czarownica ma zaledwie 127 lat, na długowieczną wiedźmę to bardzo mało. Jak dziecko lubi się dobrze bawić, czasem się popisuje; marzy o tym, by inne czarownice traktowały ją jak dorosłą, szczególnie zaś chciałaby uczestniczyć w

"Naciśnij mnie", Hervé Tullet

Zaintrygować i wciągnąć maluchy do niekończącej się, autentycznej zabawy nie zawsze jest łatwo, Tullet (jego strona tutaj ) to potrafi. Swój nietypowy, a udany koncept oparł na dobrej znajomości dziecięcej natury- ciekawości świata, prostocie, uśmiechu.

"Zaklęcie dla Golema. Praga", Krzysztof Petek; ilustracje: Olga Reszelska

Suche poznawanie zabytków trąci nudą; przygody zabarwiają go emocjami, w ich towarzystwie chłodna obojętność niknie. Gdyby nie one, praski weekend z tatą (zapalonym historykiem sztuki) z pewnością nie wywołałby takiej radości, a wiele detali niepostrzeżenie przesączyłoby się przez