Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

17 stycznia, 2012

"Maryna, gotuj pierogi!", Katarzyna Bogucka

      Sentyment do pieczołowicie wyklejanych pierogów drzemie w niejednym z nas, smak niewyszukanej prostoty to przecież skarb wschodnioeuropejskiej kuchni! Nikogo chyba nie zdziwią zawołania Maćka, którego apetyt na pierogi doprowadził do... Otwarcia własnej
pierogarni! Opowieść o jego zaradności to znana (lata temu schwytana w starą ludową przyśpiewkę; jej współczesną wersję można posłuchać tu ), dowcipna historia. Otwiera ją tytułowe wołanie Maćka: "Maryna, gotuj pierogi!", jak echo powracające na kolejne strony książeczki. Odpowiada mu leniwa kobieca odmowa: "Kiedy nie mam [... ]", a gdy Maciek likwiduje przeszkodę stojącą na drodze do lepienia pierogów, Maryna znajduje kolejny pretekst do odsunięcia pracy. Ilustracje Katarzyny Boguckiej (jej strona tutaj ) dodają rumieńców tej rytmicznej opowieści- zamiast gotowania próżna Maryna woli kontemplowanie własnej urody, jak rycerz wytrwały Maciej w towarzystwie kur wyrusza na koniu po kolejny składnik, a miłością do pierogów zaraża klientów we własnej pierogarni... Kobiece zwodzenie to przecież nie powód, by zrezygnować z marzeń! Dla chcącego nic trudnego! Sympatia czytelnika zdecydowanie zwraca się ku jego pracowitości i upodobaniom kulinarnym.
     Tekst w domu śpiewamy i choć staram się go chwilami mówić, melodia sama się ciśnie na usta. Zabawa jest znakomita tym bardziej, że zachęca do formułowania osobistych kulinarnych zachcianek. Warstwa graficzna książeczki ma charakter narracyjno- nastrojowy. Niewiele w niej kolorów, dużo finezji, zamiłowania do geometrycznych kształtów, lekkości. Dziecko w subtelnych ilustracjach odnajdzie intrygujące relikty dawnych lat, dorosły zasmakuje w grze miedzy Maryną a Maciejem; każdy zatęskni do smaku domowych pierogów! Przepis na nie choćby we wklejce;-)
 Wydawnictwo: Tatarak
Rok wydania:2011
Format: 220x175 mm
Ilość stron: 32
Cena: około 26,50 zł

1 komentarz:

  1. Ja to znam jako "Magda gotuj pierogi" Kiedy byłam mała mama mi to często śpiewała.

    "Magda gotuj pierogi!
    O mój Jasienku drogi,
    przecież nie mam mąki"
    itp.
    A jak się kończy ta wersja bo ja znam takie zakończenie:

    "Magda gotuj pierogi!
    Przecież ja nie umiem!
    A Jasiek za kija i Magdę obija
    Magda gotuj pierogi".

    A i już znam odpowiedź na moje pytanie. Dziękuję za link :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...