Przejdź do głównej zawartości

"Opowiadania dla przedszkolaków", Renata Piątkowska; ilustracje: Iwona Cała

     Dzieci nie potrzebują fajerwerków; w codzienności potrafią odnaleźć skarby olśnienia,  zadziwić się zwyczajną rzeczywistością. Im mniej skomplikowane doświadczenia, tym większa okazja do swobodnego, twórczego działania wyobraźni. "Opowiadania dla
przedszkolaków" pokazują jak ogromną rolę odgrywa ona w życiu każdego z kilkulatków. Pobudzają ją nawet niepozorne chwile - jedzenie niesmacznej zupy, niemiła choroba, nielubiane zasypianie... Potrzeba tylko czasu na zamyślenie; nam - dorosłym - często go brakuje. Między światem rzeczywistym a wyimaginowanym zacierają się wtedy granice, trudno więc zapomnieć o czających się w nocnym pokoju Szarzydłach-Straszydłach czy też złoszczących się pod wanną smokach rurowych. Obłaskawić je można tylko z pomocą ich stworzycielki - fantazji; narrator (Tomek) wie, że jest niezawodna. Jej baśniowa pomoc tłumaczy mu zawiłości świata, których dorośli nie rozumieją, ona też wyrabia w chłopcu swobodę samodzielnego myślenia. Nie boi się go, ani też nie wstydzi, czuje, że zawsze ma rację. Taka bujna wyobraźnia to prawdziwy skarb! Zapewnia niezależność intelektualną, wyrabia kreatywność, uczy myślenia. Tomek swoich pomysłów nie ukrywa; znajome dzieci traktują je poważnie, dorośli się śmieją, podobnie jest z czytelnikami. 
      Kanwą przygód kilkuletniego chłopca są zwyczajne sprawy, którym wyobraźnia oraz pomysłowość narratora nadają oryginalny kształt. To z jego perspektywy podglądać można świat. Dzieciom jest on bliski, bo podobny temu, którego nieustannie doświadczają; odnajdują siebie w przynajmniej kilku historyjkach, łatwo więc identyfikują ze sprytnym Tomkiem. Jego marzenia, zabawy, kłopoty, lęki czy radości uśmiechają się; brak im wyraźnej puenty (zakończenie często jest zalążkiem twórczych myśli), zawsze zamyka je pogodny pomysł chłopca. Przedszkolaka otacza rodzina kochająca, szanująca jego skłonność do marzycielstwa. Dorośli niewiele rozumieją dziecięcej logiki, wie on więc, że choćby w myślach warto porozmawiać ze sobą. Tematów nie braknie mu chyba nigdy, jest bowiem wrażliwym, bystrym obserwatorem, ma w sobie zapał oraz tysiące pytań. Jego opowieść płynie swobodnie oraz dynamicznie, każdy z rozdziałów zaczynając pełnymi pasji słowami: "Jak ja (nie) lubię...". Bujna wyobraźnia kilkulatka zaprowadzi więc czytelników do świata, w którym można zaprzyjaźnić się z robakiem z jabłka, zapracowaną mamę zatrzymać dla siebie w maleńkim słoiczku, a złość wyrzucić do kosza. Mnóstwo w nim ciepła, wdzięku oraz pasji do odkrywania nieznanego. 
      Książka Renaty Piątkowskiej niesie czytelnikom pozytywne emocje; nie tylko rozwija wrażliwość czy wyobraźnię, ale i nienachalnie ukazuje właściwy sposób zachowania się. Wypowiedzi gadatliwego Tomka tętnią energią, a różnorodność przygód chłopca jest duża. Nie tylko rozgrywają się one w przedszkolu, ale i domu, piaskownicy, sklepie... Łączy je jedno - radosne dzieciństwo, budowane serdecznością bliskich, ale i mocą wyobraźni.
     Książkę zilustrowała Iwona Cała (zmalowała m.in. "Dżok, legenda o psiej wierności"), pogodną kolorystyką i krągłymi kształtami bohaterów podtrzymując radosną atmosferę tekstu. Są one stylizowane na dziecięce - pełne prostoty, nieprzeładowane, pomysłowe i niemal zawsze uśmiechnięte. Blog ilustratorki tutaj.
Wydawnictwo: bis
Rok wydania: 2003, 2008
Ilość stron: 108
Format: 19,5x19,5 cm
Cena: około 22 zł

Komentarze

Warto i te przeczytać!

"Malutka czarownica", Otfried Preussler; ilustracje: Danuta Konwicka

Malutka czarownica ma zaledwie 127 lat, na długowieczną wiedźmę to bardzo mało. Jak dziecko lubi się dobrze bawić, czasem się popisuje; marzy o tym, by inne czarownice traktowały ją jak dorosłą, szczególnie zaś chciałaby uczestniczyć w

"Naciśnij mnie", Hervé Tullet

Zaintrygować i wciągnąć maluchy do niekończącej się, autentycznej zabawy nie zawsze jest łatwo, Tullet (jego strona tutaj ) to potrafi. Swój nietypowy, a udany koncept oparł na dobrej znajomości dziecięcej natury- ciekawości świata, prostocie, uśmiechu.

"Domino i Muki. Po drugiej stronie czasu", Zofia Stanecka; ilustracje: Daniel de Latour

Zmartwienie może się jeszcze przemienić w radość, a pech okazać wielkim fartem - bywa, że potrzeba do tego cierpliwości, czasem po prostu zmiany perspektywy. Dwójka młodych warszawiaków (Domino i Muki) przedostaje się do średniowiecznego Gniezna wehikułem czasu;