Przejdź do głównej zawartości

"Rozmowy ze świnką Halinką", Roksana Jędrzejewska; ilustracje: Jona Jung

     Bywa, że rodzice czegoś nie dostrzegają, coś jest ważniejsze dla nich, czy z powodu zapracowania zbyt mało chwil mogą wspólnie przeżywać z dziećmi. Jednak problemy i niesione przez nie emocje nie mogą czekać! Filip należy do szczęśliwców - zawsze jest z nim
Halinka - powierniczka najbardziej nieśmiałych czy sekretnych myśli. Z nią bez ograniczeń może głośno rozmyślać, dzielić radość i lęki! To mała (mieszcząca się w kieszeni) pluszowa świnka o jakże niechłopięcym kolorze różu; wszędzie da się ją zabrać. W każdym z rozdziałów uśmiecha się do opiekuna swymi radosnymi suwakowymi ustami, zakłada mu różowe okulary optymizmu, by tym świnkowym odcieniem patrzył na każde ze zdarzeń. Przeżywane przez nich historie odbijają w sobie sytuacje z życia wielu przedszkolaków; wspólne wnioski mogą zaskoczyć czytelników swoją oryginalnością, ocierająca się czasem o abstrakcję.  Halinka jest spontaniczna, jak dzieci - nie czeka z tym, co chce powiedzieć. Rozmowy z nią rozweselają Filipa, zmieniają perspektywę patrzenia na rzeczywistość, oswajają z nią.  Jest w niej spojrzenie dziecka, wrażliwość, powaga, ale i wesołość. Dodaje swojemu opiekunowi pewności siebie nie tylko poprzez bliskość czy empatię, lecz i możliwość poczucia odpowiedzialności za kogoś kruszynkowatego, bezbronnego, wiedzącego mniej. To jednak potrafi zmylić - rezolutna przytulanka prócz drzemiącej w niej naiwności dziecka jest bystra, ma mocniejszy, bardziej wyrazisty charakter. W urokliwy sposób oswaja przedszkolaka z nieznanym, daje mu lekcje niezwykłego, samodzielnego myślenia. Śmiałością oraz poczuciem humoru zaraża, ukazuje radosną drogę ku pokonywaniu rozmaitych negatywnych emocji i problemów. Z nią jest weselej w cichym muzeum, lżej można znieść wyrzeczenia płynące z alergii, czy zrozumieć skomplikowany świat. Bliskie relacje dwójki przyjaciół zapewniają im pogodne dni; ich nastrój budzi sympatię i udziela się czytelnikom. Nietrudno wtedy zainicjować rozmowy z dziećmi na temat smutków, ale i codzienności.
     Swobodnie płynąca narracja potwierdza myśl, wypływającą z przyjaźni, łączącej Filipa z Halinką - z pomocą kogoś bliskiego łatwiej oswoić nieznaną czy nieprzyjazną rzeczywistość. Jej język jest wesoły i ładny; naśladuje prostotę dziecięcego, choć dotyka bogactwo słów. Ilustracje Jony Jung, malowane pogodnymi, intensywnymi odcieniami farb, z powodzeniem ukazują perspektywę dziecka z jego zadziwieniem, zagubieniem, ale i radością. Są nieprzeładowane detalem, obfitują w pełne, krągłe kształty; harmonizują z tekstem.
Wydawnictwo: Bajka
Rok wydania: 2011
Ilość stron: 86
Cena: około 30 zł

Komentarze

  1. Dziękuję pięknie za tak pochlebną recenzję. Polecam "Bzyka Brzęka" i pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakie miłe odwiedziny!!! "Bzyk Brzęk" zapowiada się ciekawie, i dla niego więc wypatrujemy jesieni. Pozdrowienia!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiałam kolejne "Rozmowy ze świnką Halinką" w "Misiu".

    OdpowiedzUsuń
  4. Nawet nie wiedziałam, że tam kiedyś bywały! A radość płynąca z każdego rozdziału jest bezcenna, nawet i dla rodzica magnetyczna;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Warto i te przeczytać!

"Malutka czarownica", Otfried Preussler; ilustracje: Danuta Konwicka

Malutka czarownica ma zaledwie 127 lat, na długowieczną wiedźmę to bardzo mało. Jak dziecko lubi się dobrze bawić, czasem się popisuje; marzy o tym, by inne czarownice traktowały ją jak dorosłą, szczególnie zaś chciałaby uczestniczyć w

"Naciśnij mnie", Hervé Tullet

Zaintrygować i wciągnąć maluchy do niekończącej się, autentycznej zabawy nie zawsze jest łatwo, Tullet (jego strona tutaj ) to potrafi. Swój nietypowy, a udany koncept oparł na dobrej znajomości dziecięcej natury- ciekawości świata, prostocie, uśmiechu.

"Domino i Muki. Po drugiej stronie czasu", Zofia Stanecka; ilustracje: Daniel de Latour

Zmartwienie może się jeszcze przemienić w radość, a pech okazać wielkim fartem - bywa, że potrzeba do tego cierpliwości, czasem po prostu zmiany perspektywy. Dwójka młodych warszawiaków (Domino i Muki) przedostaje się do średniowiecznego Gniezna wehikułem czasu;