Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

06 maja, 2011

"Pelikan. Opowieść z miasta", Lena Krohn

      Pelikana kędzierzawego zafascynował ludzki świat! Do tego stopnia zauroczył, że skłonił do posmakowania i zrozumienia. Skradzione ubrania zamaskowały ptasi wygląd, niezwykłe zdolności lingwistyczne ułatwiły opanowanie fińskiej mowy, a dar wnikliwej obserwacji pomógł poznać ludzkie zwyczaje oraz zyskać pracę. Ciekawie przebiegająca droga aklimatyzacji czasem natrafiała na ograniczenia wypływające z posiadania skrzydeł czy dzioba. Jej pielgrzym z ciekawością dziecka i autentyczną radością zaspokajał więc nieugaszone pragnienie wiedzy, zgłębiając księgi; delektował się też sztuką, którą pokochał bezgraniczną miłością. Stopniowo jednak przechodził gorycz rozczarowania pełnymi sprzeczności ludźmi. To ich wrażliwy, wnikliwy obserwator, dobre, niesplamione złem stworzenie- stąd jego mądre uwagi na temat człowieczego życia. Zyskał wśród nich dwóch przyjaciół o (niestety ) podobnie smutnych doświadczeniach; wyobcowanych, bo innych od pozostałych z miasta. Z powodu sprzeczności świadectwo wystawione ludziom jest niepojęte dla subtelnego ptaka- zdolni do tworzenia idealnej sztuki, kaleczą istnienie złem. Trawi go więc lęk, czy przebywając między nimi, sam kiedyś się takim nie stanie.
     Filozoficzna opowieść o pelikanie płynie spokojnym rytmem. Z początku tchnie radosnym zapałem,  z czasem  on gaśnie; historia jego małoletniego przyjaciela Emila jest jeszcze smutniejszą. Obie płyną równolegle, chwilami się zazębiając, innym razem uzupełniając podobną linię wrażliwości oraz zdarzeń. Przesycone są mądrą zadumą, żalem, ale i nadzieją na istnienie lepszego świata. Warto zagłębić się w jej pięknie, choćby ze względu na refleksję, do której skłania. Może ptasia perspektywa patrzenia na ludzi i ich świat obudzi zadziwienie tym, co dla nas oczywiste? Pewnie przypomni, iż życie zwierząt jest lżejsze, bo mniej świadome, pozbawione bolesnej perspektywy myślenia o wczoraj i jutro, nasze zaś pełne ograniczeń i komplikacji. Z pewnością wyciszy, ale i zaciekawi.
     Język, filtrujący strumień myśli bohaterów jest bardzo plastyczny, przejrzysty. Przetykają go czasem wyszukane, eleganckie słowa, w używaniu których pelikan się lubuje. Kolorowe ilustracje Manu Blazquez tworzą ciekawą łamigłówkę dla wyobraźni; w doskonały sposób korespondują z treścią. Odnaleźć w nich można interesujący detal; są wymowne, niosące ze sobą emocje.
Wydawnictwo: Dwie Siostry
Rok wydania: 2008
Ilość stron: 254
Cena: około 26 zł

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...