Przejdź do głównej zawartości

"Baranek Bronek", Rob Scotton

      Mimo starań czasem trudno zasnąć. Może przyczyną jest niewłaściwe miejsce, niewygodny strój czy brak usypiającej opowieści? Zmęczonemu niełatwo znaleźć odpowiedź! Przekonał się o tym Bronek- baranek o futerku przypominającym miękką poduszkę, niemal do rana bezskutecznie próbujący różnych sposobów na oswojenie błogiego snu. Oj, długo trwało, zanim nadszedł! Prostota i spokój opowieści o nim oraz oszczędność słów (na każdej z kartek jedno zdanie ) to idealny sposób na wyciszającą chwilę przed zgaszeniem światła w dziecięcym pokoju. Doskonale harmonizuje z tą myślą subtelna atmosfera kolorystyki i kształtów małych cudeniek wtopionych w każdą z kartek. Są nimi ilustracje pisarza, a zarazem ilustratora- Roba Scottona (jego strona tutaj ), zatopione w leniwych błękitach, miękkiej zieleni i puszystej bieli. Pewnie zachciałoby się któremuś z maluszków po ich lekturze słodko zasnąć, gdyby nie zachęta do rozmów i zabawy- wypatrywanie lubianych przez nas detali, niezwykłe źródło dziecięcej radości. Obrazy mówią tu więcej niż tekst, z pewnością jednak nie są przeładowane natłokiem informacji. Wychodzą poza niego, zdradzając nieznane szczegóły historii, ukazując choćby nieodłączną towarzyszkę Bronka- wesołą żabkę. Potrafią nie tylko zaciekawić, ale i rozśmieszyć. Może to sposób na radosne sny? Z pewnością wartościowa cegiełka w rozwijaniu dziecięcej wrażliwości estetycznej.
     Inną historią o szczęśliwie rozwiązanym problemie z zasypianiem jest baśniowa opowieść niezrównanej Astrid Lindgren- "Ja nie chcę iść spać".
Wydawnictwo: Vesper
Rok wydania: 2010
Ilość stron: 32
Cena: około 28 zł

Komentarze

Warto i te przeczytać!

"Malutka czarownica", Otfried Preussler; ilustracje: Danuta Konwicka

Malutka czarownica ma zaledwie 127 lat, na długowieczną wiedźmę to bardzo mało. Jak dziecko lubi się dobrze bawić, czasem się popisuje; marzy o tym, by inne czarownice traktowały ją jak dorosłą, szczególnie zaś chciałaby uczestniczyć w

"Naciśnij mnie", Hervé Tullet

Zaintrygować i wciągnąć maluchy do niekończącej się, autentycznej zabawy nie zawsze jest łatwo, Tullet (jego strona tutaj ) to potrafi. Swój nietypowy, a udany koncept oparł na dobrej znajomości dziecięcej natury- ciekawości świata, prostocie, uśmiechu.

"Domino i Muki. Po drugiej stronie czasu", Zofia Stanecka; ilustracje: Daniel de Latour

Zmartwienie może się jeszcze przemienić w radość, a pech okazać wielkim fartem - bywa, że potrzeba do tego cierpliwości, czasem po prostu zmiany perspektywy. Dwójka młodych warszawiaków (Domino i Muki) przedostaje się do średniowiecznego Gniezna wehikułem czasu;