Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

07 maja, 2017

"Ela-Sanela", Katarzyna Pranić; okładka: Ola Cieślak

     Wojna bezwzględnie kaleczy ludzkie losy, a jej echa dźwięczą smutkiem jeszcze wiele lat po jej zakończeniu. Konflikt z tej książki nie jest zmyślony i wrzał całkiem niedawno na Bałkanach; doświadczyć go można oczami wrażliwej trzynastolatki. To bezpieczna, wątkami obrośnięta
historia, w której wiele ciepła oraz uśmiechu; obrazuje zawikłane losy rozerwanej familii. Nie powojenny uraz, ale relacje rodzinne i rówieśnicze są tu najważniejsze.
      Tytułowa Ela jest dzieckiem urodzonym podczas ucieczki z Sarajewa. Dramat jej krewnych to nie tylko naznaczenie traumą bezdusznych ataków, ale poplątane, nie zawsze wyjaśnione losy i jakże dziś aktualny problem uchodźstwa. Dziewczynka tak naprawdę nazywa się Sanela Hasani; pochodzi z Bośni, mieszka w Polsce, za najukochańszą, najbliższą osobę uważa przyszywaną babcię. Jej historia wykluwa się spokojnie, rozwija powoli i nigdy nie gna, czasem potrzebuje się cofnąć do przeszłości, by wyjawić to, czego czasem nawet bohaterka nie wie; kończy się w miejscu, otwierającym wiele nowych wątków. Portretuje rzadkim dzisiaj językiem - opanowanym, opisowym, pełnym ładu, pochylającym się często nad tym, co nie zawsze dla fabuły istotne, subtelnym.
     Skupianie się na przeżyciach dziewczynki odkrywa przed czytelnikiem mniej dostrzegany aspekt wojny - życie ofiar po zakończeniu konfliktu zbrojnego. Jawi się on nie tylko jako sieroctwo, ale i zawikłane określanie własnej tożsamości. Po latach poszukiwań babcia odnajduje starszą siostrę Eli; jej wnuczka nie tylko nie zna swych krewnych, ale i ich języka, zwyczajów, historii. Doświadczy ich z lekką obawą, z czasem z zaciekawieniem i coraz większą gorączką pozytywnych emocji, bowiem mimo tego, że przeszłość boli, czuje się bezpieczna i kochana.
     W tle narracji nieustannie obecny jest "Mały Książę" - książka, którą Ela zna od dzieciństwa, aktualnie omawia w szkole oraz którą wystawia w miejscowym teatrze; czuje ją, żyje nią, utożsamia z nią swe poglądy. Dzieło de Saint-Exupéry’ego pojawia się tu nieprzypadkowo - w fabule wiele mowy na temat pozorów oraz relacji, ludzkich omyłek i prawdy... Adoptowana Ela niedawno zaczęła naukę w obcym gimnazjum, nieustannie coś oswaja (m.in. kota, nieznane emocje, nowych znajomych, świeżoodkryte umiejętności), dostrzega coś, czego wcześniej nie zauważała. Staje się jeszcze uważniejsza, wrażliwsza, bogatsza duchowo.
     Książka nie posiada ilustracji; otrzymała drugą nagrodę w II Konkursie Literackim im. Astrid Lindgren.
*      *      *
Wydawnictwo: Stentor
Rok wydania: 2011
Format: 125 x 195 mm
Ilość stron: 248
Cena: około 21 zł
Oprawa: miękka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...