Przejdź do głównej zawartości

"Wiktorio, I love you", Maja Hjertzell; ilustracje: Anna Nilsson

     Potrzeba pozytywnych doświadczeń, by zrozumieć, iż nieustanne patrzenie na innych nie jest konieczne, że można być wyjątkowym na różne sposoby. Dziewięcioletnia Linn to niezwykła dziewczynka; wrażliwa, spostrzegawcza, mądra, o nietypowych zainteresowaniach - uczy się
łaciny, uwielbia oglądać mapy, szybko biega i... Czuje samotność na podwórku, w szkole, a nawet domu. Codzienność to dla niej doświadczenie monotonnego smutku, niewiele w jej życiu się dzieje, wiele spraw przybiera inny niżby chciała kierunek. Jej wyobcowanie topnieje pod wpływem magnetycznej znajomości z nową, oryginalną sąsiadką; fascynacja Wiktorią szczęśliwie nie kumuluje się na postaci charyzmatycznej bibliotekarki. To relacja, która daje przestrzeń, pomaga dziewczynce w odkrywaniu własnej wartości, słuchaniu swoich myśli, ale i ośmielaniu do rozmów, rozrastaniu rezolutności, którą ma w sobie.
     O wszystkim, co się wydarza, spokojnie opowiada małomówna Linn. Czuć, że stopniowo rozkwita - ból towarzyszący zaginięciu jedynego przyjaciela Gwoździka słabnie, udowadniając tym samym jak ważne są niekoniecznie częste, ale serdeczne rozmowy z drugim człowiekiem. Kot odnajduje się dopiero wtedy, gdy naprawione są relacje dziewczynki z: mamą, uszczypliwą koleżanką z klasy i podwórka, wiecznie zagniewaną sąsiadką oraz kiedy odnajduje przyjaciela. Obecność tytułowej Wiktorii działa jak kompres - koi, wnosi słońce, ale nie uzależnia od siebie.
     Wiele pięknych myśli tu nienachalnie pada i - co ważne - dzięki spokojnej narracji - czytelnik ma szansę pochwycić każdą. Trudne relacje, niezrozumienie, wyobcowanie, przestrzeń na bycie sobą to ważne tematy nienachalnie, bardzo naturalnie dotykane przez fabułę. Bije od niej prostota, szczerość oraz subtelność, dobrze i szybko się czyta, bo oszczędny język w dużej mierze tworzą nieprzegadane dialogi. Każdy rozdział jest niewielki, rytmicznie i często poprzetykany czarno-białymi, statycznymi ilustracjami Anny Nilsson. Doskonale stapiają się ze słowami. 
Wydawnictwo: Zakamarki
język oryginału: szwedzki
Tłumaczenie: Marta Wallin
Rok wydania: 2016
Format: 150 x 205 mm
Ilość stron: 140
Cena: około 30 zł
Oprawa: twarda

Komentarze

Prześlij komentarz

Warto i te przeczytać!

"Malutka czarownica", Otfried Preussler; ilustracje: Danuta Konwicka

Malutka czarownica ma zaledwie 127 lat, na długowieczną wiedźmę to bardzo mało. Jak dziecko lubi się dobrze bawić, czasem się popisuje; marzy o tym, by inne czarownice traktowały ją jak dorosłą, szczególnie zaś chciałaby uczestniczyć w

"Naciśnij mnie", Hervé Tullet

Zaintrygować i wciągnąć maluchy do niekończącej się, autentycznej zabawy nie zawsze jest łatwo, Tullet (jego strona tutaj ) to potrafi. Swój nietypowy, a udany koncept oparł na dobrej znajomości dziecięcej natury- ciekawości świata, prostocie, uśmiechu.

"Domino i Muki. Po drugiej stronie czasu", Zofia Stanecka; ilustracje: Daniel de Latour

Zmartwienie może się jeszcze przemienić w radość, a pech okazać wielkim fartem - bywa, że potrzeba do tego cierpliwości, czasem po prostu zmiany perspektywy. Dwójka młodych warszawiaków (Domino i Muki) przedostaje się do średniowiecznego Gniezna wehikułem czasu;