Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

22 lutego, 2017

"Wiktorio, I love you", Maja Hjertzell; ilustracje: Anna Nilsson

     Potrzeba pozytywnych doświadczeń, by zrozumieć, iż nieustanne patrzenie na innych nie jest konieczne, że można być wyjątkowym na różne sposoby. Dziewięcioletnia Linn to niezwykła dziewczynka; wrażliwa, spostrzegawcza, mądra, o nietypowych zainteresowaniach - uczy się
łaciny, uwielbia oglądać mapy, szybko biega i... Czuje samotność na podwórku, w szkole, a nawet domu. Codzienność to dla niej doświadczenie monotonnego smutku, niewiele w jej życiu się dzieje, wiele spraw przybiera inny niżby chciała kierunek. Jej wyobcowanie topnieje pod wpływem magnetycznej znajomości z nową, oryginalną sąsiadką; fascynacja Wiktorią szczęśliwie nie kumuluje się na postaci charyzmatycznej bibliotekarki. To relacja, która daje przestrzeń, pomaga dziewczynce w odkrywaniu własnej wartości, słuchaniu swoich myśli, ale i ośmielaniu do rozmów, rozrastaniu rezolutności, którą ma w sobie.
     O wszystkim, co się wydarza, spokojnie opowiada małomówna Linn. Czuć, że stopniowo rozkwita - ból towarzyszący zaginięciu jedynego przyjaciela Gwoździka słabnie, udowadniając tym samym jak ważne są niekoniecznie częste, ale serdeczne rozmowy z drugim człowiekiem. Kot odnajduje się dopiero wtedy, gdy naprawione są relacje dziewczynki z: mamą, uszczypliwą koleżanką z klasy i podwórka, wiecznie zagniewaną sąsiadką oraz kiedy odnajduje przyjaciela. Obecność tytułowej Wiktorii działa jak kompres - koi, wnosi słońce, ale nie uzależnia od siebie.
     Wiele pięknych myśli tu nienachalnie pada i - co ważne - dzięki spokojnej narracji - czytelnik ma szansę pochwycić każdą. Trudne relacje, niezrozumienie, wyobcowanie, przestrzeń na bycie sobą to ważne tematy nienachalnie, bardzo naturalnie dotykane przez fabułę. Bije od niej prostota, szczerość oraz subtelność, dobrze i szybko się czyta, bo oszczędny język w dużej mierze tworzą nieprzegadane dialogi. Każdy rozdział jest niewielki, rytmicznie i często poprzetykany czarno-białymi, statycznymi ilustracjami Anny Nilsson. Doskonale stapiają się ze słowami. 
Wydawnictwo: Zakamarki
język oryginału: szwedzki
Tłumaczenie: Marta Wallin
Rok wydania: 2016
Format: 150 x 205 mm
Ilość stron: 140
Cena: około 30 zł
Oprawa: twarda

2 komentarze:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...