Przejdź do głównej zawartości

"Cierpienia sięciolatka", Zuzanna Orlińska; ilustracje: Mikołaj Kamler

     Gdy brakuje poczucia własnej wartości,  niedopasowanie do większości spotykanych osób uwiera. Dziesięcioletni Konrad w preludium do nastoletniości intensywnie odczuwa ową odmienność, narzeka więc często. Wszyscy - nawet młodszy brat, nielubiani koledzy, dziadek,
rodzice mają lepiej niż on! Czuje się wykluczony, pozbawiony skrzydeł; często doświadcza niefortunnych sytuacji, pogrąża się w nich, dostrzega więc wokół więcej niepomyślnych zdarzeń. Nie ma w kim szukać bezgranicznej akceptacji, niewzruszonej sympatii dla siebie, brakuje mu tworzywa do budowy poczucia własnej wartości. Jego słabość to choćby: młodszy brat wabiący sympatię tych, na których dziesięciolatkowi zależy, przesadnie opiekuńczy rodzice, utrata wspólnoty drużyny piłkarskiej, staroświecka wybłagana komórka, brak pieniędzy i konta na facebooku... Z kimkolwiek się porównuje, we własnym osądzie zawsze wypada gorzej.
     Krąg urodzin to ramy powieści; poznajemy Konrada - dziesięciolatka, żegnamy się z nim podczas jedenastego jubileuszu. To on jest narratorem - przekonującym, inteligentnym, naturalnie oddającym nastrój. Towarzyszymy mu nie tylko w domu czy szkole, ale i podczas wakacji oraz na podwórku. Barwny portret dziesięciolatka  to drażliwość i piętrząca się góra problemów, stres, niezgrabne szukanie własnego miejsca oraz wspólnoty; dorastanie niestety nie jest łatwe. Boli, rozpala wstyd, chłodzi samotnością; brzmi to prawdziwie i smutnie, jednak ton, w który uderza Zuzanna Orlińska czyni lekturę promenadą szczerych wybuchów śmiechu. Perypetie Konrada czytaliśmy z dwóch perspektyw: równolatka bohatera oraz rodzica; każda odnalazła wspólnotę doświadczeń, ale i świetnie się bawiła. Współodczuwanie daje nie tylko zdrowy dystans, pomaga też widzieć więcej, gubi drobiazgowość - brzmi optymistycznie dla tych, którzy dotykają w jakiś sposób doświadczeń Konrada;) Zakończenie jego historii pozwala uśmiechnąć się z jeszcze innego powodu: to pogodna obietnica rozwijania skrzydeł - chłopiec zaczyna wierzyć we własne możliwości!
     Z żalem kończyliśmy lekturę; rozdziały pęcznieją dynamiką, znakomitym humorem, świetnym językiem, kartki przekłada się więc łapczywie, a koniec nadchodzi stanowczo zbyt szybko! Niewiele tu opisów, mnóstwo za to zgrabnie przeplatanych dialogów, dużo też nastrojowych, dynamicznych portretów utrzymanych w tonacji czarno-białej. Przede wszystkim znakomity, naturalny, trafny obrazu dziesięciolatka;)
     Strona autorki tutaj.
Wydawnictwo: Literatura 
Rok wydania: 2014
Format: 145 x 205 mm
Ilość stron: 144
Cena: około 20 zł
Oprawa: twarda

Komentarze

Prześlij komentarz

Warto i te przeczytać!

"Malutka czarownica", Otfried Preussler; ilustracje: Danuta Konwicka

Malutka czarownica ma zaledwie 127 lat, na długowieczną wiedźmę to bardzo mało. Jak dziecko lubi się dobrze bawić, czasem się popisuje; marzy o tym, by inne czarownice traktowały ją jak dorosłą, szczególnie zaś chciałaby uczestniczyć w

"Naciśnij mnie", Hervé Tullet

Zaintrygować i wciągnąć maluchy do niekończącej się, autentycznej zabawy nie zawsze jest łatwo, Tullet (jego strona tutaj ) to potrafi. Swój nietypowy, a udany koncept oparł na dobrej znajomości dziecięcej natury- ciekawości świata, prostocie, uśmiechu.

"Domino i Muki. Po drugiej stronie czasu", Zofia Stanecka; ilustracje: Daniel de Latour

Zmartwienie może się jeszcze przemienić w radość, a pech okazać wielkim fartem - bywa, że potrzeba do tego cierpliwości, czasem po prostu zmiany perspektywy. Dwójka młodych warszawiaków (Domino i Muki) przedostaje się do średniowiecznego Gniezna wehikułem czasu;