Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

04 listopada, 2016

"Cierpienia sięciolatka", Zuzanna Orlińska; ilustracje: Mikołaj Kamler

     Gdy brakuje poczucia własnej wartości,  niedopasowanie do większości spotykanych osób uwiera. Dziesięcioletni Konrad w preludium do nastoletniości intensywnie odczuwa ową odmienność, narzeka więc często. Wszyscy - nawet młodszy brat, nielubiani koledzy, dziadek,
rodzice mają lepiej niż on! Czuje się wykluczony, pozbawiony skrzydeł; często doświadcza niefortunnych sytuacji, pogrąża się w nich, dostrzega więc wokół więcej niepomyślnych zdarzeń. Nie ma w kim szukać bezgranicznej akceptacji, niewzruszonej sympatii dla siebie, brakuje mu tworzywa do budowy poczucia własnej wartości. Jego słabość to choćby: młodszy brat wabiący sympatię tych, na których dziesięciolatkowi zależy, przesadnie opiekuńczy rodzice, utrata wspólnoty drużyny piłkarskiej, staroświecka wybłagana komórka, brak pieniędzy i konta na facebooku... Z kimkolwiek się porównuje, we własnym osądzie zawsze wypada gorzej.
     Krąg urodzin to ramy powieści; poznajemy Konrada - dziesięciolatka, żegnamy się z nim podczas jedenastego jubileuszu. To on jest narratorem - przekonującym, inteligentnym, naturalnie oddającym nastrój. Towarzyszymy mu nie tylko w domu czy szkole, ale i podczas wakacji oraz na podwórku. Barwny portret dziesięciolatka  to drażliwość i piętrząca się góra problemów, stres, niezgrabne szukanie własnego miejsca oraz wspólnoty; dorastanie niestety nie jest łatwe. Boli, rozpala wstyd, chłodzi samotnością; brzmi to prawdziwie i smutnie, jednak ton, w który uderza Zuzanna Orlińska czyni lekturę promenadą szczerych wybuchów śmiechu. Perypetie Konrada czytaliśmy z dwóch perspektyw: równolatka bohatera oraz rodzica; każda odnalazła wspólnotę doświadczeń, ale i świetnie się bawiła. Współodczuwanie daje nie tylko zdrowy dystans, pomaga też widzieć więcej, gubi drobiazgowość - brzmi optymistycznie dla tych, którzy dotykają w jakiś sposób doświadczeń Konrada;) Zakończenie jego historii pozwala uśmiechnąć się z jeszcze innego powodu: to pogodna obietnica rozwijania skrzydeł - chłopiec zaczyna wierzyć we własne możliwości!
     Z żalem kończyliśmy lekturę; rozdziały pęcznieją dynamiką, znakomitym humorem, świetnym językiem, kartki przekłada się więc łapczywie, a koniec nadchodzi stanowczo zbyt szybko! Niewiele tu opisów, mnóstwo za to zgrabnie przeplatanych dialogów, dużo też nastrojowych, dynamicznych portretów utrzymanych w tonacji czarno-białej. Przede wszystkim znakomity, naturalny, trafny obrazu dziesięciolatka;)
     Strona autorki tutaj.
Wydawnictwo: Literatura 
Rok wydania: 2014
Format: 145 x 205 mm
Ilość stron: 144
Cena: około 20 zł
Oprawa: twarda

1 komentarz:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...