Przejdź do głównej zawartości

"Sprzedam mamę", Care Santos; ilustracje: Dennis Wojda

     Świeże, nietłumione emocje potrafią zaprowadzić daleeeko! Dziewięcioletni Oskar czuje, że od momentu pojawienia się w rodzinie maluteńkiego brata, w mamie zaszła ogromna zmiana. Nie tylko dla pierworodnego ma znacznie mniej czasu, ale i nieustannie mu rozkazuje, hamuje
samodzielność, narzuca swoją wolę... Irytacja popycha chłopca do zamieszczenia w internecie absurdalnego ogłoszenia. Chce sprzedać rodzicielkę, a w zamian otrzymać spokój oraz to, czego mu materialnie brakuje. Buńczuczne słowa zaczynają żyć podwójnie - znajdują zainteresowanie wśród internautów, ale i uruchamiają wrażliwość chłopca. Wyrzuty sumienia są lepkie, intensywne, szczere; prowadzą do empatii oraz większego obiektywizmu. Podczas spotkań z "kupcami" Oskar zaczyna zauważać coraz więcej zalet rodzicielki, dojrzewa do uśmiechniętej świadomości, że wcale nie jest zła, że go kocha, uważa za kogoś wyjątkowego. Cenne to doświadczenia, bowiem dokonują się wewnątrz chłopca, nikt mu ich nie narzuca.
     Niemal każdemu z działań buntownika towarzyszy jego najbliższa przyjaciółka Nora. Tworzą znakomicie się dopełniający duet przeciwieństw. Sytuacja domowa dziewczynki jest również odmienna: może właściwie wszystko, posiada wiele, jej rodzice się rozeszli, a opiekunem został nieodpowiedzialny, pusty celebryta, często więc bywa sama i nikt szczerze się o nią nie troszczy... Brakuje jej wszystkiego, czego Oskar najchętniej natychmiast by się pozbył; jej przyjaciel z czasem dostrzega, że takie działanie musiałoby ze sobą przynieść Coś niekoniecznie dobrego. Czytelnik szybko zostaje złapany w podobną pułapkę, kogo przecież choć raz irytowała koncentracja czasu i uwagi rodziców na młodszym rodzeństwie, ich napomnienia oraz rozkazy wymagające niesprzeciwiania się, zakazy, zdrowe priorytety żywieniowe? Wspólnota choć części jakże ważnych doświadczeń do istotny element lektury.
     Absurdalny, prowokujący tytuł jest dowodem tego, że o tak poważnych sprawach jak zazdrość o miłość rodzicielską, jej brak, nieodpowiedzialność dorosłych można mówić bez patosu, niepoważnie, a jednak w sposób przekonujący, prawdziwy. Opowieść o dwóch odmiennych domach jest znakomita! Wiele tu doskonale skrojonych duetów przeciwieństw: biegunowe postawy i wartości rodzicielskie, inne zaspokojone potrzeby dziecka, odmienne marzenia oraz charaktery przyjaciół...                                                                                                                                        Narratorem jest spostrzegawczy Oskar, sugestywnie wyrażający swoje emocje, autentyczny, szczery. To również dzięki niemu język dyskusji o rodzinie jest wiarygodny, nie wznosi się na wyżyny patetyczności obce równolatkom chłopca. Opowiada prosto i dynamicznie, wiele tu dialogów, każdy z rozdziałów czyta się więc szybko, lekko, a żaden detal nie umyka. Ze słowami Oskara znakomicie korespondują ilustracje polskiego rysownika - Dennisa Wojdy (jego blog tutaj) - skrótowe, niezatrzymujące się nad zbędnymi detalami, utrzymane w trójkolorowej tonacji, wyraziste, mocne.
Wydawnictwo: Tatarak
Tłumaczenie: Karolina Jaszecka
Rok wydania: 2016
Format: 150 x 210 mm
Ilość stron: 128
Cena: około 33 zł
Oprawa: twarda

Komentarze

  1. Książka, która od razu przykuwa uwagę i książka, która na długo zapada w pamięć! Świetna lektura dla młodych czytelników!

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę rozejrzeć się za tą książką w bibliotece, bo wydaje się wartościowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sylwio, zdecydowanie tak; jest też pomocna w wieku rosnącego krytycyzmu dziecka;)

      Usuń

Prześlij komentarz

Warto i te przeczytać!

"Malutka czarownica", Otfried Preussler; ilustracje: Danuta Konwicka

Malutka czarownica ma zaledwie 127 lat, na długowieczną wiedźmę to bardzo mało. Jak dziecko lubi się dobrze bawić, czasem się popisuje; marzy o tym, by inne czarownice traktowały ją jak dorosłą, szczególnie zaś chciałaby uczestniczyć w

"Naciśnij mnie", Hervé Tullet

Zaintrygować i wciągnąć maluchy do niekończącej się, autentycznej zabawy nie zawsze jest łatwo, Tullet (jego strona tutaj ) to potrafi. Swój nietypowy, a udany koncept oparł na dobrej znajomości dziecięcej natury- ciekawości świata, prostocie, uśmiechu.

"Domino i Muki. Po drugiej stronie czasu", Zofia Stanecka; ilustracje: Daniel de Latour

Zmartwienie może się jeszcze przemienić w radość, a pech okazać wielkim fartem - bywa, że potrzeba do tego cierpliwości, czasem po prostu zmiany perspektywy. Dwójka młodych warszawiaków (Domino i Muki) przedostaje się do średniowiecznego Gniezna wehikułem czasu;