Przejdź do głównej zawartości

"Czasodzieje. Klucz czasu", Natalia Sherba

     Młodość ma otwarte, ufne serce, czas jednak brutalnie weryfikuje  jej naiwne wybory. Trzynastoletnia, niewinna jeszcze Wasylisa zostaje nagle na siłę wrzucona w wir okrutnego świata. Brakuje w nim beztroskiego spokoju, nie ma poczucia bezpieczeństwa i czystych,
przyjaznych gestów. Z naszej ziemskiej Ostały dziewczynka zostaje wepchnięta do równoległego świata - Elfary pełnej chronomagów, duchów, rusałek, wróżek... Nurt, którym płynie ma szalone tempo; jest obcy, zaskakujący, magiczny, mnóstwo w nim zapytań i zagadek - to dla niej chaos i straszliwe zagubienie, lęk. Obca przestrzeń przytłacza wielością nieznanych informacji, praw, zdarzeń; trudno w niej również dlatego, że niemal wszyscy (zarówno dorośli jak i równolatkowie) uważają Wasylisę za wroga, pragną jej śmierci, ona próbuje ufać. Pytanie dlaczego więc została tu sprowadzona ciśnie się nieustannie, przewaga wiedzy i sił o niczym jednak nie przesądza, liczy się też determinacja i siła wewnętrzna.
     W sferze fantasy trwa wyścig nie tylko o życie czy władzę, ale i o względy oraz magiczne klucze, niezbędne do zatrzymania kurczącej się przestrzeni w czasie, rodzielającej Ostałę od Elfary. Trzynastolatka nie wie o tym świecie nic, a do poznawanych postaci nastawiona jest pozytywnie; z chaotycznie rozsypanych puzzli musi zlepiać wiedzę o tym, co tu i teraz, ale i wyciągać wnioski. Osaczona wrogością zauważa, że właściwie nikt jej nie ufa, nikt też nie odpowiada na jej pytania, większość kradnie od niej, prawie nikt nie daje. Jest jednak niezbędna, bo (co z zadziwieniem odkrywa) posiada niesłychane magiczne zdolności; nieświadomie, czasem niepewnie ich używa. Mimo złudnego bogactwa tęskni za skromną ale bezpieczną przeszłością, stopniowo wciąga się jednak w grę świata mechanizmów zegarowych i zaczyna rozumieć własne w niej miejsce, przyjmuje niechcianą przyszłość; wygra w niej nie tylko wdzięczność czy przyjaźń;)
     Grad wikłających się zdarzeń magnetyzuje, wielość informacji chwilami przytłacza, jednak fabuła prowadzona jest na tyle przejrzyście i zgrabne, że trudno się w niej zgubić a tym bardziej oderwać. Elfara to przepych;  jej misternie skonstruowane światy czarują, ale i - poprzez pieczołowitość detali - budują wiarygodną opowieść. Nie jest to zwykła powieść fantasy, na plan pierwszy wybija się nie tyle magia, ile wchodzenie w duszę dziewczynki, która przechodzi okrutną, ważną inicjację. W sferze emocji trwa tu nieustanne napięcie; galeria odczuć Wasylisy staje się odczuciami czytelnika, jej wrażliwość również, bowiem właśnie z jej perspektywy odsłaniany jest świat. Ciekawie przyglądać się tu relacjom międzyludzkim tym bardziej, że są skomplikowane i niejednoznaczne, młodzi wchodzą w interakcje nie tylko z równolatkami, ale i z dorosłymi. Staranność wydania to kolejny atut. Przykuwa też język - piękny, bogaty, pełen polotu i lekkości (to również zasługa tłumaczki!!), rosyjskie (szczęśliwie niespolszczone!) imiona urzekają:) Brak ilustracji nie trapi, bowiem misternie dopieszczona narracja obficie karmi wyobraźnię;) Zakończenie jest obietnicą kolejnej części, to dobra wiadomość, bo apetyt na zawikłany tygiel emocji i przygód rooośnie:)
     Polska strona książki w tym miejscu. Radiowa rozmowa z autorką do odsłuchania tutaj, wywiad pisany do odczytu tu:)
*          *          *
Wydawnictwo: EneDueRabe
Tłumaczenie: Agnieszka Papaj-Żołyńska
Rok wydania: 2016
Format: 2016
Ilość stron: 368
Cena: około 34 zł

Komentarze

Warto i te przeczytać!

"Malutka czarownica", Otfried Preussler; ilustracje: Danuta Konwicka

Malutka czarownica ma zaledwie 127 lat, na długowieczną wiedźmę to bardzo mało. Jak dziecko lubi się dobrze bawić, czasem się popisuje; marzy o tym, by inne czarownice traktowały ją jak dorosłą, szczególnie zaś chciałaby uczestniczyć w

"Naciśnij mnie", Hervé Tullet

Zaintrygować i wciągnąć maluchy do niekończącej się, autentycznej zabawy nie zawsze jest łatwo, Tullet (jego strona tutaj ) to potrafi. Swój nietypowy, a udany koncept oparł na dobrej znajomości dziecięcej natury- ciekawości świata, prostocie, uśmiechu.

"Domino i Muki. Po drugiej stronie czasu", Zofia Stanecka; ilustracje: Daniel de Latour

Zmartwienie może się jeszcze przemienić w radość, a pech okazać wielkim fartem - bywa, że potrzeba do tego cierpliwości, czasem po prostu zmiany perspektywy. Dwójka młodych warszawiaków (Domino i Muki) przedostaje się do średniowiecznego Gniezna wehikułem czasu;