Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

10 kwietnia, 2016

"Kasieńka", Sarah Crossan

     Nastoletnie inicjacje bolą. Bardzo! Tak ogromnie jak silne jest w tym wieku czucie. Kasia właśnie wtedy zostaje zmuszona przez mamę do wyjazdu do obcego angielskiego Coventry. To ostatnie z miejsc na mapie, w którym chciałaby być - obce, z nieprzyjaznymi osobami w klasie,
z łatwo naklejoną etykietką "gorsza", bo inna... Jest truuudno, dni bolą, a mama uparcie zmusza córkę do wypełniania misji - poszukiwania taty, który dwa lata temu uciekł właśnie do tego miasta. Samotność jeszcze nigdy nie była tak wyraźna! Angielski labirynt niechcianych emocji grozi uduszeniem - Kasieńce brakuje własnej, bezpiecznej przestrzeni. Nawet łóżko musi dzielić z mamą, mieszkanie razi estetyką i przytłaczającą biedą, brakuje uśmiechu oraz pozytywnie energetyzujących doznań. Powoli, wbrew dotkliwym faktom, emigrantka buduje jednak swą przystań; z chaosu i całkowitej niewiary w siebie przechodzi w bezcenną świadomość własnej wartości, z siebie wydobywany uśmiech.
     Zapomnieniem - swoistą ostoją staje się pływanie. To przestrzeń, w której mimo zbyt owłosionych nóg czy za bardzo kościstego ciała Kasieńka kwitnie. Nie czuje w niej bólu, zamiast niego własną siłę, satysfakcję oraz radość. Właśnie tam czuje się bezpiecznie, dlatego od umiejętności pływania zaczyna budowanie w sobie własnej wartości. Niełatwa to droga wtedy, gdy właściwie wszystko wokół podcina skrzydła, gdy wrażliwość jest szczególnie wyostrzona, jedyny przyjaciel - mama cierpi na silną depresję, przychodzi pierwsza miłość, a relacje rodzinne są pełne ran... Wbrew wszystkiemu a zgodnie z sobą daje radę, stąd jej wartość - kasieńkowatość:)
     Swymi doznaniami dzieli się nastoletnia, piękniejąca z każdym doświadczeniem Kasieńka. Ogromnym atutem książki jest jej niezwykły język - każdy rozdział to kolejny przejmujący wiersz. Prosty, biały, bez szczególnych ozdobników, przez co sugestywny i szczery. Lekki. Przypomina potok świeżowyklutych myśli, wypowiadanych przez nastolatkę. Wraz z nimi czytelnik natychmiast przenika w intymną, subtelną przestrzeń wrażliwości Kasieńki. Zarówno dla nastolatka, jak i rodzica będzie to ważny podszept empatii, nie da się bowiem obok problemów rodziny Kasieńki przejść obojętnie, trudno też oderwać się od nich. Książka działa jak magnes - elektryzuje, spaja, czyta się więc szybko i całym sobą (szczerość słów przejmuje, boli, ale i dodaje sił). Niełatwe doświadczenie ubrane w najwłaściwsze słowa to istotny głos dorastającej emigrantki.
      Strona autorki tutaj; oczywiście anglojęzyczna;)
*     *     *
wydawnictwo: Dwie Siostry
tłumaczenie: Katarzyna Domańska
rok wydania: 2015
format: 150 x 200 mm
ilość stron: 232
cena: około 26
oprawa miękka

1 komentarz:

  1. Trudna książka, ale przeczytałam jednym tchem, nie mogłam się oderwać, choć łzy cisnęły się do oczu.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...