Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

21 lutego, 2016

"Rok z Linneą", Christina Björk; ilustracje: Lena Anderson

     Wrażliwością warto nasiąkać nie tylko od święta, ale jak wszystkim, co dobre - w naturalnej codzienności. Roześmiana Linnea zaprasza do niegasnącego celebrowania chwil spędzanych z naturą. Nawet w mieście każdy miesiąc przynosi przyrodniczą zmianę; dziewczynka nie tylko
ją dostrzega, ale i  radośnie przedłuża ulotność pięknych chwil. Relacjonuje, objaśnia, tworzy... Z naturalną lekkością serwuje czytelnikom oryginalny portret każdego z miesięcy doświadczanych w Sztokholmie. Każdym z nich zachęca nie tylko do odwzorowywania jej działań, ale i do pogłębiania na własną już rękę tego, co szczególnie zaintrygowało, jest bliskie, cieszy.
     Swoisty pamiętnik Linnei tętni życiem! Każdy miesiąc przynosi nową małą przyrodniczą przygodę - zbieranie skarbów na plaży, znalezienie starej prasy do kwiatów, podglądanie zwierząt na działce sąsiada... Radość i przejęcie bohaterki bywają zaraźliwe;) Jej relacje są krótkie, zwyczajno-magiczne, na miarę dziecka rozpoczynającego przygodę z odkrywaniem natury, zdecydowanie jednak nieinfantylne! Każdy rozdział pęcznieje od fachowych informacji, spostrzeżeń, wskazówek, instrukcji, a dziedzin dotkniętych uwagą bohaterki jest wieeele: ogrodnictwo, ornitologia, dendrologia, florystyka, kucharzenie... Ich szczególna wartość to odkrywanie w codzienności piękna, pochylanie się nad nim, delektowanie się nim, przedłużanie jego istnienia.
     Linnea plecie wianek, zakłada zielnik czy domowy ogródek, robi sok z czarnego bzu, dokarmia ptaki, puszcza latawiec... Prostota, ciekawość, chęć niesienia pomocy i samodzielność budują portret każdego z miesięcy. Niewiele w nim różnic geograficznych pomiędzy Polską a Szwecją, mnóstwo za to doświadczeń inspirujących do własnego wsłuchania się w rytm przyrody, ciepła. Praktyczne, wdzięczne wyzwania obfitują w częste emocjonalne wykrzyknienia dziewczynki. Łagodność czy wrażliwość wzmacniają się w czytelniku niepostrzeżenie.
     Książkę można czytać przez cały rok, w każdym miesiącu delektując się adekwatnym do niego wpisem, można też oczywiście dowiadywać się wszystkiego z każdą kolejną całościową lekturą. Zdecydowanie jest warta powrotów - odkrywania jej subtelnych detali, celebrowania przyrodniczych rytuałów, szukania drogi do swych pasji, sprzyjająca samodzielności. Delikatność, staranność to słowa, które szybko nasuwają się każdemu, kto zaczyna wnikać w jej szatę graficzną. Stonowane, niekrzykliwe ilustracje realistycznie oddają naturę, oczarowując nią czytelnika; jest ich wiele. Tytuły, podtytuły, podpisy... - również ich tutaj dużo, nikt się więc w książce nie zgubi. Natura Linneę pochłania, nas też (od daaawna); nie czuliśmy dziedziny faworyzowanej szczególnie, przynajmniej kilka wskazówek stało się naszym udziałem, garść informacji okazała się świeżo zdobytą wiedzą. Najcenniejsza umiejętność bohaterki - uważność - to coś, po co szczególnie waaarto zanurzyć się w świecie uśmiechniętej dziewczynki:)))
Wydawnictwo: Zakamarki
Tłumaczenie: Agnieszka Stróżyk
Rok wydania: 2010
Format: 195 x 270 mm
Ilość stron: 60
Cena: około 27 zł
Oprawa: twarda

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...