Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

22 lipca, 2015

"Wyspa Pramela", Max Kruse; ilustracje: Erich Hölle

     Szacunek dla tego, co nieznane i osobliwe nie zawsze przychodzi łatwo, a nieustannie jest pożądany. Według wielu profesor Habakuk Tibatong to nierozsądny przyrodnik: woli towarzystwo zwierząt zamiast ludzi, poświęca czas na uczenie ich człowieczej mowy, dowodzi
istnienia przed wiekami nieznanych nikomu stworzeń - prameli... Ostatecznie wbrew ludzkim skłonnościom wraz z uczniem Timem i kilkoma zaprzyjaźnionymi zwierzętami osiada na tropikalnej wyspie. Nie tylko w spokoju będzie mógł na niej prowadzić badania naukowe czy szkołę dla zwierząt, ale też... Na przekór logice zaopiekuje się świeżowyklutym pramelem! Nowy mieszkaniec ostoi profesora nie tylko zmąci jej regularny rytm, ale i znacznie przyspieszy tempo na niej, a działania skieruje na świeże, nie zawsze pogodne czy bezpieczne tory. Godziny a nawet minuty w jego towarzystwie skrócą się do sekund, na wyspę wtargną się nieznane biegunowe uczucia i emocje, nieznajome sytuacje... Choć będzie ciężko, niebezpiecznie, smutno, finał rozświetli słońce: dziwne, czasem niepoważne, zawsze empatyczne patrzenie profesora pomoże szczęśliwie zakończyć perypetie bohaterów Maxa Kruse'a. Zbytnia powaga utrudnia czasem dostrzeżenie tego, co ważne;)
     Pramel profesora jest jedyny, młody, ruchliwy, ciekawski, stawia więc bohaterów w dziwnych okolicznościach. Jest czas na zauroczenia, bywają też momenty autentycznego lęku,  można rozpływać się w błogim rozanieleniu ale i impulsywnie działać szukając ratunku, ucieczka pląta się z gościną, nieświadomość z wyraźnym zrozumieniem chwili. Sympatie i niechęci dość szybko się zarysowują, bowiem nie tylko ludzie ale przede wszystkim sugestywne zwierzęta tu czują oraz intensywnie myślą. Trzeba któremuś pomóc czy podziękować, kogoś pocieszyć albo z nim się śmiać, bardziej docenić lub skarcić - wrażliwość na ich potrzeby staje się głębsza. Szacunek profesora dla współmieszkańców wyspy mimochodem rozrasta się w czytelnikach. Nawet najrzadsza osobliwość ma prawo do szacunku i pogodnej wolności, nie pozostania muzealną zdobyczą czy trofeum myśliwskim.
     Dynamika wydarzeń to nie jedyny składnik sprzyjający  niezwykle szybkiej lekturze "Wyspy Pramela". Krótkie (zwykle czterostronowe) rozdziały, wielość dialogów oraz ilustracji, humor oraz świetnie poprowadzona akcja zręcznie wspierają szybką lekturę. Prostota języka, humor, czarne, niby naprędce zarysowane kreski sprzyjają nie tylko podsycaniu wyobraźni czy wrażliwości, ale i empatii. Dziwność nie ma wpływu na szacunek - należy się on każdemu:)
Wydawnictwo: Tatarak
Tłumaczenie: Iwona Politt
Rok wydania: 2014
Format: 140x205 mm
Ilość stron: 160
Cena: około 30 zł

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...