Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

28 kwietnia, 2015

"Historia błękitnej planety", Andri Snaer Magnason

     Odpowiedzialność jest obca naturze dziecka. Nasiąkanie nią rodzi konflikt z ego; potrafi uwierać i boleć, daje też satysfakcję. Dzieci - jedyni mieszkańcy pogodnej błękitnej planety - każdego dnia robią, co chcą. Przyjemność sprawia im to, co proste a piękne - motyli lot,
wylegiwanie się na łące, bliskość innych dzieci... Idylla niepostrzeżenie pęka wraz z przybyciem dorosłego. Sprzedawca Czaruś potrafi czarować! Serwuje wesołość, nienaturalne emocje i udziwnienia, wdziera się w warstwę nieuświadomionych pragnień... W zderzeniu z jego pomysłami zwyczajność zdaje się nudna, nic dziwnego więc, że omamieni mieszkańcy Błękitnej Planety zrzekają się cząstek siebie na korzyść dorosłego. Nieświadomie i lekko deptają po tym, co istotne dla nich oraz nieznanych dzieci.
     Czaruś ma konkretny, odległy cel, młodzi chwytają chwile; idylla trwa póki dzikie dzieciaki nie dostrzegają konsekwencji swych czynów. Zaczynają od rezygnowania z czegoś, by mieć coś atrakcyjniejszego, przechodzą w świadomość konsekwencji wyborów i dojrzałe odzyskiwanie skarbów, cieszenie się nimi w inny sposób. Czarny to moment, smutny, bo brutalnie pęka beztroska dzieciństwa, ocalają nim jednak nie tylko swoje życie. Zaczynają być dorosłe; wiedzą, że muszą odzyskać coś, co zniszczyły nie tylko sobie ale i innym. Z życia skierowanego ku "ja", "moje", przechodzą ku "my". Ważny to głos szacunku dla czyichś potrzeb oraz odpowiedzialności.
     Książka Mangasona (jego strona tutaj) to baśń; dłuższa od typowych, mniej wyrazista kontrastem dobra i zła, bardziej skomplikowana... Konsekwentnie drąży ważki problem, by przeprowadzić bohaterów oraz nas - czytelników - do miejsca, które wieńczą bardziej świadome i mądre wybory. Dużo w niej uśmiechu, beztroski, również dramatu czy zawahań. Jest bardzo prawdziwa, świetnie skonstruowana. Niezbyt długie rozdziały to praca z różnorodną czcionką oraz barwne ilustracje o charakterze narracyjnym. Przeważa na nich czerń; budują dramatyzm, nastrój, akcję.
     Zdecydowanie zbyt łatwo słowa wymykają się z ust; ich świadomość dojrzewa i zmienia postrzeganie świata. U jednych szybciej, u drugich później... Słowa potrafią oczarować ludzi ale i ich skłócić, przybliżają oraz wszczynają wojny, rozkoszują się chwilą, wspomagają pazerność również... Budują też historie takie jak ta. Ważkie, mądre, przejrzyste; zdecydowanie ciekawe.
     Tu (klik) islandzki autor mówi o swojej książce (tłumaczenie tu) a tutaj obejrzeć można jej teatralną adaptację graną w Teatrze Miniatura w Gdańsku: klik.
Wydawnictwo: Ene Due Rabe
Tłumaczenie: Jacek Godek
Rok wydania: 2014
Format: 215 x 265 mm
Ilość stron: 96
Cena: około 27 zł

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...