Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

30 stycznia, 2015

"Ostatnie przedstawienie panny Esterki" Adam Jaromir; ilustracje: Gabriela Cichowska

     W chwilach złowrogich dobro i piękno są szczególnie cenne. Wojenna rzeczywistość narzuca sierocińcowi Korczaka klatkę ciasną i ciemną, skąpy w zdarzenia czas serwuje przejrzystość ponurych myśli. Łatwiej z nim wsłuchać się w siebie, prościej dostrzec to, co wokół;
wychodzenie myśli na ścieżki nowe jawi się jako arcytrudne. Przysłuchujemy się doktorowi i jego dwunastoletniej wychowance Geni. Obaj trwają w powtarzalności zdarzeń, nędzy, zamkniętej przestrzeni getta z nakazem skierowanym do dzieci, by nie opuszczały murów sierocińca... Myśli bohaterów krążą ciasno wokół wojennych problemów, marzeń, tęsknot i trosk. Trzeba zapełnić czas, by przestały się kurczowo trzymać tego, co niechciane i bezlitosne. Na niewielkim, gęstym od współmieszkańców skrawku znaleźć przestrzeń intymną, własną. Zabić nudę, odkryć to, co małe i cieszyć się choćby soczystością barw pelargonii z parapetu, prezentem - dzwoneczkiem, skarbami własnego pudełka...
     Magię oraz radość zasiewa sztuka: ulegając jej, można bezpiecznie przekroczyć otaczające mury, wznieść się wysoko ponad codzienne troski i wzmocnić odnalezioną ostoją! W getcie brak kolorowych perspektyw; wbrew temu jedna z wychowawczyń sierocińca (panna Esterka) za pozwoleniem Korczaka kreuje to, co mocno angażuje działania wychowanków, przenosząc myśli na nowe tory. Czaruje, odmienia, daje zapomnienie i skrzydła. Do sierocińca wchodzi ożywczy duch - słoneczny promień nieznanej rzeczywistości! Wśród trosk o życie, zdrowie, kromkę chleba jego moc jest na wagę złota. Czasem tak niewiele trzeba!
     Dokument duetu Jaromir-Cichocka brzmi poważnie, ma w sobie jednak piękną, subtelną lekkość. Narracja doktora i Geni podąża za tym, co dzieje się w sierocińcu, wraca czasem do przeszłości, nieśmiało wychyla się w przyszłość. W swych dziennikach i myślach mówią z delikatną prostotą, są bardzo ludzcy, autentyczni. Każda ze stron to przede wszystkim przestrzeń wypełniona po brzegi odcieniami brązu i szarości, litery nieśmiało wtapiają się w nie. Obrazy realistyczne, nośne, nieprzegadane potęgują powagę zdań. Dopowiadają ale i spowalniają narrację. Raczej szeptają niż krzyczą, są nienachalne, głębokie, piękne choć nie zawsze łatwe. Wiele tu obszaru na własne myśli, zamyślenia, refleksję.
Wydawnictwo: Media Rodzina
Rok wydania: 2014
Format: 193x265 mm
Ilość stron: 124
Cena: około 27 zł

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...