Przejdź do głównej zawartości

"Kret sam na scenie", Ulf Nilsson; ilustracje: Eva Eriksson

     Kiedy nam brakuje wiary w siebie, potrzeba kogoś, kto w nas uwierzy. Kilkuletni bohater Ulfa Nilssona jest świadom własnej niemocy podczas publicznych wystąpień, próbuje więc uniknąć gry w szkolnym przedstawieniu. Mądra nauczycielka wierzy w niego, ale i nie upiera się przy
dużej roli - powierza mu wcielenie się w małomównego kreta. W chłopca nie wątpią też rodzice oraz młodszy brat, trema jednak potężnieje, skutkując ucieczką ze sceny, zaszyciem się w niepozornym miejscu, zwątpieniem w siebie... Ocaleniem jest bezgraniczna wiara młodszego brata - daje poczucie bezpieczeństwa, uskrzydla, energetyzuje. Scena przestaje paraliżować, a lękliwy kret przeistacza się w aktora bardzo autentycznego, świadomego siebie i swych możliwości, tryskającego radością z gry.
     Trudno żyć z nieśmiałością, nadmierna wrażliwość raczej uwiera niż pomaga. Oswojenie w sobie lęku przed głośnym publicznym wystąpieniem nie jest łatwe, jednak możliwe - sugestywnie dowodzi Nilsson. Maluje wiarygodną wewnętrzną metamorfozę bohatera, bowiem nie dzieje się ona natychmiast, nie ozdabia ją też sztuczny lukier czy efektowność. Bezpośrednia perspektywa chłopca, a nie kogoś obserwującego z boku, potęguje wrażenie autentyczności historii. Bohater jest niepewny siebie, boi się, a jego strach narasta, kurczy się więc w sobie i ucieka. Będzie musiał wystąpić sam, jednak wierzą w niego bliscy i są z nim, nie zaszyje się więc na zawsze w jakże metaforycznym przebraniu oraz mieszkaniu kreta.
     Fakt odgrzebywania historii z przeszłości jest znaczący - wspomnienia nadal siedzą w bohaterze, traktuje je jednak z pogodą. Mówi o swoim przerażeniu wnikając w istotne detale, nie jest jednak drobiazgowy; opowiada przejrzyście, spokojnie, słowa nie krzyczą przebojowością ale też nie panikują - świeżość zdarzeń ucichła. Przystępność narracji pozwala skoncentrować się na lęku dziecka - wrogie emocje oraz uczucia są wyraziste i baaardzo sugestywne, nie czuć zafałszowań czy przejaskrawień. Lęki, koszmary, nieprzyjazne podszepty wyobraźni... Chłopca trawi trema przed publicznym występem, jego uczucia oraz emocje łatwo jednak przenieść na bardzo uniwersalną przestrzeń wstydu podczas wszelkich spotkań z mniej znanymi czy obcymi ludźmi. Niemal każdy choć raz palił się na niej ze wstydu, choćby dlatego warto bezpiecznie skonfrontować własny lęk z onieśmieleniem bohatera, oswoić go.
     Kredkowe ilustracje Evy Eriksson znakomicie relacjonują stany chłopca. Jest w nich wyciszenie soczystości barw, rezygnacja z natłoku detali, nastrojowość i uśmiech. Harmonijnie współgrają z tekstem, dając staranną, przemyślaną całość, sprzyjającą uważności, nie bagatelizującą lęku,  kojącą. I dającą pozytywną energię do wyzwalania się spod władzy strachu:)
Wydawnictwo: EneDueRabe
Tłumaczenie: Anna Szmit
Rok wydania: 2014
Format: 260x195 mm
Ilość stron: 40
Cena: około 24 zł

Komentarze

Warto i te przeczytać!

"Malutka czarownica", Otfried Preussler; ilustracje: Danuta Konwicka

Malutka czarownica ma zaledwie 127 lat, na długowieczną wiedźmę to bardzo mało. Jak dziecko lubi się dobrze bawić, czasem się popisuje; marzy o tym, by inne czarownice traktowały ją jak dorosłą, szczególnie zaś chciałaby uczestniczyć w

"Naciśnij mnie", Hervé Tullet

Zaintrygować i wciągnąć maluchy do niekończącej się, autentycznej zabawy nie zawsze jest łatwo, Tullet (jego strona tutaj ) to potrafi. Swój nietypowy, a udany koncept oparł na dobrej znajomości dziecięcej natury- ciekawości świata, prostocie, uśmiechu.

"Domino i Muki. Po drugiej stronie czasu", Zofia Stanecka; ilustracje: Daniel de Latour

Zmartwienie może się jeszcze przemienić w radość, a pech okazać wielkim fartem - bywa, że potrzeba do tego cierpliwości, czasem po prostu zmiany perspektywy. Dwójka młodych warszawiaków (Domino i Muki) przedostaje się do średniowiecznego Gniezna wehikułem czasu;