Przejdź do głównej zawartości

"Tam, gdzie żyją dzikie stwory", Maurice Sendak

     
     Odrobina nietłumionego szaleństwa rozładowuje emocje, odpręża, pozwala też poczuć siebie; łatwiej w jego towarzystwie o harmonię wewnętrzną. Max przeraża nim mamę, obłaskawia i zjednuje jednak sympatię dzikich stworów. Tłumiony w domu, wyzwala ogrom swej dzikiej
energii w baśniowej krainie - skacze, wyje do księżyca, huśta się na drzewach... Tam staje się możliwe wszystko, na co Max ma ochotę: jest królem! Gdy potrzeba dzikości wygaśnie, zakiełkuje chęć łagodnej bliskości oraz wyciszenia - szaleństwo nie trwa wiecznie;) Potwory też się uśmiechają, kochają też swoje mamy!
     Konieczność nieustannego łączenia słów i obrazów przykuwa do kart na dłużej niż mogłoby się zdawać po pobieżnym przejrzeniu książki. Krótki tekst jest po nim przewodnikiem - nienachalnym, jednak potrzebnym, zgrabnie wyważającym swe frazy. Przede wszystkim jednak na stronach dominują obrazy gęste od pracowitych, ale subtelnych, zdecydowanych kresek. Nieśmiało wplatają się w nie kolory; barwy to pastelowe, nieco przytłumione, odrealniające przestrzeń wokół Maxa - dzięki nim opowieść łagodnieje, pęcznieje też nastrojami. Emocje oraz dynamika wyraźnie kotwiczą wśród nich, zapraszając do pozostania na dłużej. Wypatrujemy, wymieniamy się spostrzeżeniami, rozmarzamy, z autentyczną przyjemnością wchodząc w świat chłopca. Zostajemy z nim długo, który kilkulatek nie nosi w sobie bowiem potrzeby uwalniania z siebie choćby odrobiny dzikości?
     Trailer filmu inspirowanego książką Sendaka tutaj, a że to klasyka literatury, doczekała się wieeelu adaptacji;)
Wydawnictwo: Dwie Siostry
Tłumaczenie: Jadwiga Jędryas
Rok wydania: 2014
Format: 254x228 mm
Ilość stron: 40
Cena: około 29 zł

Komentarze

Warto i te przeczytać!

"Malutka czarownica", Otfried Preussler; ilustracje: Danuta Konwicka

Malutka czarownica ma zaledwie 127 lat, na długowieczną wiedźmę to bardzo mało. Jak dziecko lubi się dobrze bawić, czasem się popisuje; marzy o tym, by inne czarownice traktowały ją jak dorosłą, szczególnie zaś chciałaby uczestniczyć w

"Naciśnij mnie", Hervé Tullet

Zaintrygować i wciągnąć maluchy do niekończącej się, autentycznej zabawy nie zawsze jest łatwo, Tullet (jego strona tutaj ) to potrafi. Swój nietypowy, a udany koncept oparł na dobrej znajomości dziecięcej natury- ciekawości świata, prostocie, uśmiechu.

"Domino i Muki. Po drugiej stronie czasu", Zofia Stanecka; ilustracje: Daniel de Latour

Zmartwienie może się jeszcze przemienić w radość, a pech okazać wielkim fartem - bywa, że potrzeba do tego cierpliwości, czasem po prostu zmiany perspektywy. Dwójka młodych warszawiaków (Domino i Muki) przedostaje się do średniowiecznego Gniezna wehikułem czasu;