Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

09 sierpnia, 2014

"Mój dziadek był drzewem czereśniowym", Angela Nanetti

     Pielęgnowana miłość rozkwita; szczerą troskę o nią czuć wyraźnie, fałsz jest bolesny, razi. Antoś doznaje miłości wiejskich dziadków do siebie oraz między nimi - ma radosną, naturalną melodię. Dużo w ich relacjach urzekającej prostotą magii oraz szacunku; mimo upływu lat
kwitnie. Dziadkowie z miasta noszą kontrastujący chłód, konwenanse, sztuczność; w ich towarzystwie nie można liczyć na spontaniczną radość czy pęczniejącą nadzieję. Rodziców też powoli oplata chłód; sietnieją. Przebywając pośród tak odmiennych bliskich Antoś doświadcza kontrastów emocjonalno-uczuciowych i estetycznych, stopniowo bardziej ufa czuciu, zmysłom, mniej - dorosłej logice i rozumowi. Coraz mocniej uświadamia sobie, że należy do tego, co na wsi. Powoli gasną jej gospodarze, jednak ich istnienie przedłuża pamięć o tym, co pięknego stworzyli. Chłopiec ma własne przypuszczenia dotyczące ich pośmiertnej obecności...
     Mądre gęsi, czereśnia pamiętająca niejedną z rodzinnych chwil, kogel-mogel o poranku, wsłuchiwanie się w pieśń drzewa, wspinanie się na jego gałęzie... Najpiękniejsze momenty dzieciństwa Antosia! Karmiąc się nimi, wrażliwość chłopca kwitnie! Pośród tak pięknych chwil są jednak bolesne łzy, które gubią dziecięcą niewinność i przyspieszają dojrzewanie. Które wbrew logice pomogą rozkwitnąć czereśni dziadków ale i miłości rodziców, domowym relacjom... Bo szczerą troskę o to, co ważne, czuć wyraźnie, trzeba słuchać. Czas płynie, trudno go oszukać; można budować silne więzi, bywa, że jest się od siebie daaaleko - to jeden z kluczowych tropów książki.
     Kilkuletnia wrażliwość Antosia patrzy na rzeczywistość ze skupieniem, poważnie; czasem nie wszystko może rozumie, jednak trafnie wyczuwa to, z czego warto czerpać. Wiele w jego świecie tęsknoty, pąków nadziei, radosnego kwiecia, czereśniowej słodyczy... I jakże istotnej w życiu niedzisiejszej uważności. Magia codzienności przeplata się z pięknem prostych rytuałów, celebrowaniem mało krzykliwych ale soczystych chwil. Szczęście to więzi. Są blisko; mimo łez te Antosiowe kwitną. Choć bliscy umierają, przechowuje w sobie pamięć o zakwitaniu i rozkwicie uczuć dziadków oraz rodziców, własnych. Radość oraz mnóstwo nadziei nosi koniec jego opowieści. Historii pięknej, głębokiej, subtelnie lirycznej i metaforycznej, jasnej. Zdecydowanie ważnej, dobrej w czytaniu.
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Tłumaczenie: Jarosław Mikołajewski
Rok wydania: 2007
Format: 118x180 mm
Ilość stron: 184
Cena: antykwaryczna

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...