Przejdź do głównej zawartości

"Mój dziadek był drzewem czereśniowym", Angela Nanetti

     Pielęgnowana miłość rozkwita; szczerą troskę o nią czuć wyraźnie, fałsz jest bolesny, razi. Antoś doznaje miłości wiejskich dziadków do siebie oraz między nimi - ma radosną, naturalną melodię. Dużo w ich relacjach urzekającej prostotą magii oraz szacunku; mimo upływu lat
kwitnie. Dziadkowie z miasta noszą kontrastujący chłód, konwenanse, sztuczność; w ich towarzystwie nie można liczyć na spontaniczną radość czy pęczniejącą nadzieję. Rodziców też powoli oplata chłód; sietnieją. Przebywając pośród tak odmiennych bliskich Antoś doświadcza kontrastów emocjonalno-uczuciowych i estetycznych, stopniowo bardziej ufa czuciu, zmysłom, mniej - dorosłej logice i rozumowi. Coraz mocniej uświadamia sobie, że należy do tego, co na wsi. Powoli gasną jej gospodarze, jednak ich istnienie przedłuża pamięć o tym, co pięknego stworzyli. Chłopiec ma własne przypuszczenia dotyczące ich pośmiertnej obecności...
     Mądre gęsi, czereśnia pamiętająca niejedną z rodzinnych chwil, kogel-mogel o poranku, wsłuchiwanie się w pieśń drzewa, wspinanie się na jego gałęzie... Najpiękniejsze momenty dzieciństwa Antosia! Karmiąc się nimi, wrażliwość chłopca kwitnie! Pośród tak pięknych chwil są jednak bolesne łzy, które gubią dziecięcą niewinność i przyspieszają dojrzewanie. Które wbrew logice pomogą rozkwitnąć czereśni dziadków ale i miłości rodziców, domowym relacjom... Bo szczerą troskę o to, co ważne, czuć wyraźnie, trzeba słuchać. Czas płynie, trudno go oszukać; można budować silne więzi, bywa, że jest się od siebie daaaleko - to jeden z kluczowych tropów książki.
     Kilkuletnia wrażliwość Antosia patrzy na rzeczywistość ze skupieniem, poważnie; czasem nie wszystko może rozumie, jednak trafnie wyczuwa to, z czego warto czerpać. Wiele w jego świecie tęsknoty, pąków nadziei, radosnego kwiecia, czereśniowej słodyczy... I jakże istotnej w życiu niedzisiejszej uważności. Magia codzienności przeplata się z pięknem prostych rytuałów, celebrowaniem mało krzykliwych ale soczystych chwil. Szczęście to więzi. Są blisko; mimo łez te Antosiowe kwitną. Choć bliscy umierają, przechowuje w sobie pamięć o zakwitaniu i rozkwicie uczuć dziadków oraz rodziców, własnych. Radość oraz mnóstwo nadziei nosi koniec jego opowieści. Historii pięknej, głębokiej, subtelnie lirycznej i metaforycznej, jasnej. Zdecydowanie ważnej, dobrej w czytaniu.
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Tłumaczenie: Jarosław Mikołajewski
Rok wydania: 2007
Format: 118x180 mm
Ilość stron: 184
Cena: antykwaryczna

Komentarze

Warto i te przeczytać!

"Malutka czarownica", Otfried Preussler; ilustracje: Danuta Konwicka

Malutka czarownica ma zaledwie 127 lat, na długowieczną wiedźmę to bardzo mało. Jak dziecko lubi się dobrze bawić, czasem się popisuje; marzy o tym, by inne czarownice traktowały ją jak dorosłą, szczególnie zaś chciałaby uczestniczyć w

"Naciśnij mnie", Hervé Tullet

Zaintrygować i wciągnąć maluchy do niekończącej się, autentycznej zabawy nie zawsze jest łatwo, Tullet (jego strona tutaj ) to potrafi. Swój nietypowy, a udany koncept oparł na dobrej znajomości dziecięcej natury- ciekawości świata, prostocie, uśmiechu.

"Domino i Muki. Po drugiej stronie czasu", Zofia Stanecka; ilustracje: Daniel de Latour

Zmartwienie może się jeszcze przemienić w radość, a pech okazać wielkim fartem - bywa, że potrzeba do tego cierpliwości, czasem po prostu zmiany perspektywy. Dwójka młodych warszawiaków (Domino i Muki) przedostaje się do średniowiecznego Gniezna wehikułem czasu;