Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

21 maja, 2014

"Strupek", Genichiro Yagyu

     W strupki szczególnie obfituje dzieciństwo. Swędzą, kusząc, aby zdrapywać, drażnią świadomością ran, intrygują też tajemnicą powstawania oraz znikania. Spoglądanie na nie, zaglądanie pod ich powierzchnię działa jak lep; dzieci z książki Genichiro Yagyu nieustannie
się im przyglądają, wypytują, snują przypuszczenia... Towarzyszy im przewodnik - medyk, który rozjaśnia każdą wątpliwość; oswojona osobliwość staje się zwyczajnym faktem, przestaje skupiać na sobie nienaturalnie dużo uwagi. Kategoryczny zakaz: "Nie wolno zdrapywać!" trafia na zrozumienie, wycisza się więc bunt przeciwko niemu.
     Dwa kolory czcionki odbijają tu różne sobie poziomy narracji. Czerwona tworzy uśmiechnięte komiksowe sytuacje; ich bohaterami są dzieci: przechwalające się strupkami, badające je, przypuszczające... Znakomicie łapią dziecięcą logikę oraz zaskakujące spostrzeżenia. Czarne litery to sugestywne, fachowe wyjaśnienia dziecięcych dylematów. Wśród obu gęsto od ilustracji, znakomicie dynamizujących narrację, uwypuklających emocje, koncentrujących uwagę na właściwych elementach. Skromna kolorystyka (z przewagą pomarańczu) harmonizuje z wyciszeniem detali - króluje pogodna oszczędność. Dziecięca potrzeba testowania rzeczywistości zostaje zaspokojona, nie trzeba już nachalnie badać strupków;)
Wydawnictwo: Tako
Tłumaczenie: Karolina Radomska-Nishii
Rok wydania: 2014
Format: 230x250 mm
Ilość stron: 28
Cena: około 25 zł

2 komentarze:

  1. Czy świat strupków jeszcze istnieje? Dzieci beztrosko bawiących się na podwórko prawie już nie widać. Nawet na wsiach znikły z horyzontu. Siedzą przed telewizorem, komputerem? Poza tym wszechobecne rybaczki skutecznie chronią kolana. Strupki bardziej kojarzą mi się ze światem mojego dzieciństwa niż moich dzieci. Nie pamiętam żadnego z moich dzieci skubiącego strupek. Chyba nie wiedzą nawet jaka to frajda. ;) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Może nasz świat to wyspa - strupków na niej wieeele, zadrapań i otarć również. Trzepak, huśtawki, bazy na drzewach, piłka, chowaniec... Królują. Gimnazjaliści jakoś naturalnie bawią się i z pierwszakami z podstawówki. To urok życia małomiasteczkowego, zamiłowań do patyków i kamieni;) Czasami takie wyspy mają więc swój urok:)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...