Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

02 marca, 2014

"Myślobieg - þankaganga", Vala Þórsdóttir; ilustracje: Agnieszka Nowak

     Myśli krążą. Dzieciństwo chyba najskuteczniej sprzyja obłaskawianiu ich pędu; pośpiech zdecydowanie nie sprzyja zanurzaniu się, wsłuchiwaniu, rozmowom! Przyglądając się własnym wspomnieniom Susana filtruje smaki ojczystej wyspy i naszego kraju, związane z nimi emocje,
niedopasowanie do Polaków czy Islandczyków... Jest każdą z nich po trochu, czyli kimś innym, zawieszonym pomiędzy; niekonkretność ta jest niewygodna i boli, szczęśliwie bywa też atutem, co zaczyna docierać do dziewczynki, tłumaczy też to dziadek. Spokojnie, często z subtelnym (specyficznym, może islandzkim?) humorem dziewczynka relacjonuje kilka własnych, rodzinnych doświadczeń z mieszkania w obu państwach.
      W każdym z miejsc dziesięciolatce towarzyszą rodzice i mniej zapracowani, bardziej dostępni czasowo polscy dziadkowie. Dzielimy z nimi małe oraz wielkie chwile: ratowanie rybek, spotkania z krewnymi, kłopoty związane z seplenieniem czy niewłaściwym użyciem słów, zabawy z rówieśnikami, pożar domu... Dwujęzyczność, dwunarodowość, doświadczenie życia w obu krajach obecne są nieustannie. Nie zostały wyraźnie uwypuklone, to raczej naturalne, rozsiane detale, które trzeba wyłapać i poukładać jak puzzle - zabawa rozkwitnie obrazem dwóch miejsc. Czasem to przestrzenie dalekie sobie, innym razem bliźniaczo podobne. Żadnego Susana nie ocenia, ani jednego też nie faworyzuje. Ciekawą okazuje się konfrontacja dziewczęcych przekonań, nawyków czy wyobrażeń z rzeczywistością obu przestrzeni. Wrażliwość, ciekawość i otwartość pozwalają jej dostrzegać więcej niż innym, myślenie porządkuje, ocalając skarby przed zagubieniem. Vala Þórsdóttir (jej strona tutaj) pomaga i nam - czytelnikom - w spokojnym filtrowaniu myśli bohaterki. Prostota dwustronicowych rozdziałów jest skrojona idealnie: uwypukla, wycisza, pomaga się skupić... Osobista opowieść dziewczynki nigdy nie narzuca się, sprzyja myśleniu;)
     Liryczne ilustracje Agnieszki Nowak (jej miejsce w sieci tutaj) subtelnie rozmawiają ze słowami, portrety obu krajów uzupełniając istotnymi detalami. Trzeba je wyławiać z czarnych kresek, przyjemność to przeogromna, bowiem obrazy to czyste, metaforyczne, wrażliwe. Jest ich wiele, ogromny to walor kart! Odciskiem butów rozpoczynają kolejne rozdziały, każdego wnętrze okazuje się jednak inne, różne wydarzenia pozostawiły bowiem ślady w myślach Susany. Drugi rodzaj ilustracji to dwustronicowa lekka impresja dopowiadająca to, co rozpoczął każdy z rozdziałów. Ilustratorka nie jest nachalna, pozostawia gościnną przestrzeń dla myśli, z przyjemnością pozostajemy więc w niej na dłużej:))
Wydawnictwo: Widnokrąg
Tłumaczenie: Agnieszka Nowak i Jacek Godek
Rok wydania: 2013
Format: 210x240 mm
Ilość stron: 248
Cena: około 31 zł

1 komentarz:

  1. Przeczytałam tę książkę jakiś czas temu. I niewiele z niej pamiętam, choć przypominam sobie wywiad z jedną z twórczyń ją zapowiadający - obiecujący wiele...

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...