Przejdź do głównej zawartości

" W przedszkolu", Guido Wandrey

     Dołączanie do grupy nie jest łatwe zwłaszcza dla debiutujących w towarzyskiej roli. Oswojenie w sobie niezbyt znanych miejsc i panujących w nich zwyczajów obiecuje wzmocnienie pewności siebie, złagodzenie też niektórych z lęków.
Do pierwszego - wrześniowego zaistnienia w przedszkolu jeszcze sporo czasu, jako że znaleźliśmy w bibliotece, bawimy się z książką Wandrey'a już teraz. I to nie tylko najmłodszy z nas, również jego starszy brat, my dorośli także! Przyjemność to szczera, przeogromna - na każdej barwnej rozkładówce dzieje się bowiem sporo:) Choć każda z plastycznych opowieści tematycznie różni się od poprzedniej, wrażenie pozostaje jedno: przedszkole jawi się miejscem pełnym różnorodności, ruchu, wrzawy, atrakcyjnych, urozmaiconych (nakierowanych, ale spontanicznych) czynności;)
     Dużo śmiejemy się, wykrzykujemy, na wyścigi pokazując kolejne nowoodkryte detale... I wyszukujemy nowych intrygujących zaczepień wzroku. Przede wszystkim to bowiem opowieść obrazem, tekst zapełnia skrawek któregoś z rogów i zwykle jest nam niepotrzebny (można z nim śledzić losy pięciu bohaterów). Tłoczno tutaj od postaci, sprzętów oraz rzeczy, to jeden z niezaprzeczalnych atutów książki. Zaczynamy od wejścia do przedszkola - na podwórku ktoś wysiada z samochodu, inny żegna rodzica, bawi się w piasku czy patrzy przez okno... Radość przedszkolnej grupy tryska z kolejnych stron: z szatni, łazienki, jadalni, zajęć ruchowych, muzycznych oraz plastycznych, placu zabaw, wycieczki na farmę, teatrzyku, balu... Każdy znajdzie ulubioną rozkładówkę, sympatie oczywiście się zmieniają; różnorodność gościnnie zaprasza wszystkich.
     W przedszkolu Dmuchawiec panuje bałagan - dziecięcy, spontaniczny, świadczący o radosnej zabawie. Dużo w nim pozytywnych zachowań, sporo przekornych, łobuzerskich działań: czarnowłosa dziewczynka starannie zmienia kapcie podczas gdy chłopiec w pomarańczowej koszulce leje rudowłosego wodą, rozśpiewane przyjaciółki tańczą, a w tym samym momencie dwójka dzieciaków pragnie zdobyć ostatnie ciastko, żółtospodni maluch obsypuje dziewczynkę piaskiem w chwili, gdy trójka maluchów chodzi na szczudłach... Bycie świadkiem przedszkolnej codzienności to bezsprzecznie bezlik intrygującego wypatrywania, radości, powodów do rozmów! I mrowie różnorodnych emocji - jest miejsce dla poczucia jedności z bohaterami, marzeń, wyciszenia, smutku, szalonej zabawy, łobuzerskiego uśmiechu... Ochoczość powrotów oswaja początkowe zagubienie w natłoku zdarzeń - chce się być w bogactwie przedszkolnych dni! Każdy znajdzie wśród nich własną przestrzeń.
     Pomysłowość Wandrey'a można podpatrzeć na jego stronie  tutaj. Czarny zarys postaci wypełniają radosne barwy. Również wśród nich wiele tonów; wyciszenie wzroku miesza się z soczystymi kolorami, uproszczenia plątają się z misterniejszymi detalami, nie ma wśród mich miejsca dla pustej, białej przestrzeni. Lekkość, wyrazistość i ekspresja są świetną pożywką dla ciekawskiej spostrzegawczości. Realistyczna galeria postaci i spektakl rozmaitych zdarzeń obiecują czytelnikom tysiące małych oraz wielkich dziecięcych przygód;)
 Wydawnictwo: Czarna Owieczka
Tłumaczenie: Ewa Jasińska-Jastrun
Rok wydania: 2013
Format: 235x320 mm
Ilość stron: 16
Cena: około 26

Komentarze

  1. Rewelacja, jeszcze jej dotąd nie spotkałam - musimy to jakoś ogarnąć ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Warto i te przeczytać!

"Malutka czarownica", Otfried Preussler; ilustracje: Danuta Konwicka

Malutka czarownica ma zaledwie 127 lat, na długowieczną wiedźmę to bardzo mało. Jak dziecko lubi się dobrze bawić, czasem się popisuje; marzy o tym, by inne czarownice traktowały ją jak dorosłą, szczególnie zaś chciałaby uczestniczyć w

"Naciśnij mnie", Hervé Tullet

Zaintrygować i wciągnąć maluchy do niekończącej się, autentycznej zabawy nie zawsze jest łatwo, Tullet (jego strona tutaj ) to potrafi. Swój nietypowy, a udany koncept oparł na dobrej znajomości dziecięcej natury- ciekawości świata, prostocie, uśmiechu.

"Domino i Muki. Po drugiej stronie czasu", Zofia Stanecka; ilustracje: Daniel de Latour

Zmartwienie może się jeszcze przemienić w radość, a pech okazać wielkim fartem - bywa, że potrzeba do tego cierpliwości, czasem po prostu zmiany perspektywy. Dwójka młodych warszawiaków (Domino i Muki) przedostaje się do średniowiecznego Gniezna wehikułem czasu;