Przejdź do głównej zawartości

„W dżungli”, Bènèdicte Guettier

     Przebranie intryguje; widzom obiecuje przygodę, aktorów dystansuje wobec publiczności, dodając pewności i zachęcając do odgrywania ról. Karty "W dżungli" przypominają maski; są nieco inne od typowych, bo ich bohaterowie (siedem egzotycznych zwierząt) nie mają twarzy.
Jej miejsce wypełnia dziura zapraszająca aktorów do wyjrzenia przez nią własną buzią. Kolejne dwa otwory przeznaczono dla rąk podtrzymujących przebranie.
     Nie trzeba budować roli z niczego; papierowy kostium jest kanwą, która ośmiela spontaniczne kwestie, mimikę, gesty. Cieszymy się nimi na różne sposoby i choć znajomość z książką nie jest najświeższa, radość zabawy nie gaśnie. Czasem jestem widzem, innym razem aktorką, są też chwile, kiedy podpatruję dzieciaki pochłonięte samotną zabawą z książką. Bycie po każdej stronie sprawia niekłamaną przyjemność!
     Skromność warstwy tekstowo-graficznej roztacza przed wyobraźnią swobodną przestrzeń; to, co zrobi z nią czytelnik zależy od jego kreatywności, zaangażowania oraz umiejętności. Można zasugerować się kilkuwyrazowym tekstem i naśladować odgłosy bohaterów. Można ambitniej: zainicjować dialog z tymi, którzy pozostają obserwatorami, zabawić się nie tylko mimiką, ale i postawą, gestem, tworząc dłuższą niż jednozdaniowa opowieść. Wydarzyć się może wieeele! Karty sprzyjają temu - szczęśliwie są sugestywne, bo duże, twarde, a więc odporne na energię wciągającej zabawy, pełne prostoty. 
     Wiek aktorów nie gra tu roli, choć docelowego (małoletniego) odbiorcę sugeruje wyrazista, nieprzeładowana informacjami warstwa tekstowo-obrazowa. Gruby, czarny zarys postaci wypełnia jednorodny, soczysty kolor, kontrastuje z nim drugi - tło; detale są znikome, słów niewiele. Właśnie prostota serwuje dowolność odbioru, zabawę różnorodną, baaardzo rodzinną;)
Wydawnictwo: Ene Due Rabe
Tłumaczenie: Ewa Kozyra-Pawlak
Rok wydania: 2012
Format: 187x258 mm
Ilość stron: 12
Cena: około 25 zł

Komentarze

  1. Właśnie niedawno przynieśliśmy z biblioteki :) Nawet już o niej napisałam, tylko recenzja czeka w kolejce na jakiś następny wtorek ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest warta wspomnienia! Będę wypatrywać Twojego wtorkowego wpisu o niej;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Warto i te przeczytać!

"Malutka czarownica", Otfried Preussler; ilustracje: Danuta Konwicka

Malutka czarownica ma zaledwie 127 lat, na długowieczną wiedźmę to bardzo mało. Jak dziecko lubi się dobrze bawić, czasem się popisuje; marzy o tym, by inne czarownice traktowały ją jak dorosłą, szczególnie zaś chciałaby uczestniczyć w

"Naciśnij mnie", Hervé Tullet

Zaintrygować i wciągnąć maluchy do niekończącej się, autentycznej zabawy nie zawsze jest łatwo, Tullet (jego strona tutaj ) to potrafi. Swój nietypowy, a udany koncept oparł na dobrej znajomości dziecięcej natury- ciekawości świata, prostocie, uśmiechu.

"Domino i Muki. Po drugiej stronie czasu", Zofia Stanecka; ilustracje: Daniel de Latour

Zmartwienie może się jeszcze przemienić w radość, a pech okazać wielkim fartem - bywa, że potrzeba do tego cierpliwości, czasem po prostu zmiany perspektywy. Dwójka młodych warszawiaków (Domino i Muki) przedostaje się do średniowiecznego Gniezna wehikułem czasu;