Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

13 listopada, 2013

„Dzieci doktora Motyla”, Wojciech Mikołuszko; ilustracje: Przemysław Liput

     Autentyczna pasja ma moc skutecznego rozprzestrzeniania się. Doktor Motyl od lat bada życie ginącego jasnoniebieskiego motyla - modraszka ariona, pasożyta mrówek. Ekologiczny zapał rodzica udziela się Basi i Jaśkowi. Dwójka zaradnych dzieci z ogromnym zaangażowaniem walczy o zaniechanie planów budowy autostrady na cennych, bo przyjaznych motylom, łąkach.
Ojciec dąży do tego pokojową drogą, energiczne rodzeństwo szuka metod dosadniejszych; zwyciężą wszyscy (i to na kilku płaszczyznach!), ulegając magii książki "Doktor Muchołapski", Erazma Majewskiego (autentyczna powieść fantastycznonaukowa z roku 1890). Niejeden raz wiedza dotycząca modraszków oraz mrówek okaże się na wagę złota - pasja doktora Motyla rozkwitnie nie tylko w jego dzieciach ale i przynajmniej w czwórce bohaterów! W czytelnikach zdecydowanie też - nas zachęciła do odgrzebania w pamięci spotkań z arionami, przeglądania atlasów, odwiedzania wirtualnych przestrzeni, snucia ekologicznych planów... Entuzjazm skutecznie pączkuje;)
     Kluczem do sukcesu sympatycznych bohaterów okaże się czarodziejski eliksir; choć za jego sprawą wiele w książce magii (zmniejszenie postaci do rozmiaru owadów i patrzenie ich perspektywą, lot na skrzydlatych mrówkach), mnóstwo w niej również realizmu, faktów entomologicznych oraz informacji dotyczących roślin łąkowych... I wyrazistych zależności przyrodniczych - pasjonująco podanej ekologii:) Informacje łykamy niby przypadkiem, a że podane są atrakcyjnie, z zapałem i humorem, po zamknięciu lektury nadal pozostają w umyśle.
     Lupa pasjonaty-przyrodnika, Wojciecha Mikołuszko, zdecydowanie nie zanudza ekologią; wiemy o tym od czasu spotkań z "Tato, a dlaczego?". Zgrabne rozdziały dynamicznie relacjonują zdarzenia; rozmowy wyrazistych bohaterów przeplata narracja skupiająca się tylko na tym, co istotne dla akcji. Dowcip cięty, a zdrowy (któremu sympatyzujemy) rozochoca głód wydarzeń, szybko skończyliśmy więc dwadzieścia cztery rozdziały:( Krótkie, przejrzyste zdania gęsto przeplatają trójkolorowe ilustracje Przemysława Liputa. Wiele w tych ostatnich ekspresji oraz narracji, lilipuciej perspektywy... Łykamy zatem prawdy o miodowym smaku kup mszyc, na temat bezwzględnej walki o przetrwanie na łące, dostrzegamy zależności klimatyczne wysokich oraz niskich traw... I silniejsi wiedzą podglądamy pobliskie owady, z satysfakcją wyciągając małe, ale własne wnioski;)
     Fanpage doktora Motyla tutaj; warto odwiedzić go czasem - czuć silną pasję entomologa:)
Rok wydania: 2013
Format: 145x205 mm
Ilość stron: 112
Cena: około 27 zł

2 komentarze:

  1. jestem wielką fanką pana Wojciecha, uważam, że super robotę wykonuje zarażając dzieciaki pasją do nauki. Swego czasu Mikołuszko prowadził świetne blogi o tematyce naukowej

    OdpowiedzUsuń
  2. Blog trochę zaniedbał, za to warto podczytywać go tutaj: http://www.hellozdrowie.pl/przyroda

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...