Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

15 października, 2013

"O Malarzu rudym jak cegła", Janusz Stanny

     Wyobraźnia ułatwia zaleczanie braków codzienności; tytułowy malarz zaklina nią przestrzeń stworzonego przez siebie domu, niepogodę, okna dziecięcych pokoi... Jest czarodziejem o czarnej pelerynie, z pomocą farb, kredek i tuszu bliskiej rzeczywistości doprawiającym wygodę i uśmiech.
Zgrabny wiersz podąża tropem jego energicznej zaradności, współgrające narracyjne ilustracje uwypuklają rozmach magii; opowieść to soczysta, z humorem i wdziękiem podana, nic dziwnego więc, że dzieciaki chcą się nią bawić, prosząc o "jeszcze!". Aplauz rodzica  nie potrafi odmawiać;)
     Z ferworem zdarzeń współbrzmi oszczędność wyrazów, kolorów i kresek; nic nie krępuje, nie studzi uciechy: panuje świeżość. Przejrzysta, dynamiczna prostota uwypukla to, co istotne, sprzyjając spontanicznym eksplozjom śmiechu czy paluszkowym wyłapywaniom niuansów słów oraz ilustracji, niedopowiedzenia niepostrzeżenie wciągają wyobraźnię w sympatyczny korowód. Choć znamy niemal na pamięć, kolejne spotkania nie pomniejszają energetycznego wdzięku poprzednich.
     Wiele tu wykrzyknień, sugestywnej mimiki, groteski, dynamiki... Z kart o niemałych rozmiarach wyskakuje niejeden entuzjastyczny uśmiech - Janusz Stanny (rozmowy z artystą można przeczytać tutaj oraz tu) opowiada błyskotliwie, z lekkością i - takie mam wrażenie - niekłamaną radością tworzenia (kolejny to więc aspekt autorskiego dyskursu na temat sensu kreacji). Sprytnie bawi się sytuacją, brzmieniem słów, syntetyczną kreską... Optymizm zduszający nawet zalążki bezsilności gwarantowany!
Wydawnictwo: Wytwórnia
Rok wydania: reprint; 2006, 2013
Format: 200x290 mm
Ilość stron: 24
Cena: około 27 zł

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...