Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

21 maja, 2013

"Wierszyki domowe", Michał Rusinek; ilustracje: Joanna Rusinek

      Gawęda przewodnika formuje charakter wycieczki, ta jest humorystyczną pochwałą samodzielności myślenia. Rodzeństwo Rusinków zaprasza na - zdawałoby się, że banalny - spacer po domu. Michał z Joanną gościnnie otwierają drzwi, zatrzymują się przy
wielu sprzętach, zaciekawiając pozornie znaną codziennością, często nadając jej nowy sens, zastanawiając się nad słusznością nazw... Pogoda słów i obrazów zachęca, by zaglądnąć choćby do przedpokoju, kuchni, garażu, na balkon; pochyla się nad wanną, wazonem, kocykiem, sankami... Jest odkrywcza - przy okazji powstają nowe twory - choćby: BIEGunka, ZApokój, łopata na LATA... Gąszcz anegdot, ciekawostek, refleksji, przypuszczeń czy pomysłów mieni się osobliwościami; każdy z kolejnych tytułów intryguje tajemnicą: odartą z powagi, inteligentną, misternie skrojoną, czasem absurdalną. Różnorodność tematów zdradza, że autor ma nie tylko lingwistyczne zapędy - lubi też marzyć, filozofować, wnikliwie badać, eksperymentować... Osobisty ślad jest wszechobecny; wytropić go można choćby w gustach słownych, błyskotliwym poczuciu humoru, erudycji, przyjemności figlowania. Nie tylko wyjawia zalety codzienności, przyjacielsko udziela też dobrych rad, obala przyzwyczajenia, lepi neologizmy, przede wszystkim jednak puszcza do czytelników oko. Żart odbija się w ilustracjach, wzmacniają go krótkie inteligentne przypisy - ich istota bywa zrozumialsza dla rodziców niż dzieci. Humor okazuje się najjaskrawszą i najatrakcyjniejszą domeną spaceru po przestrzeni podobnej do wielu pozornie znanych domów.
     Frapujące "Wierszyki" wciągają do rytmicznej zabawy językiem, wyzwalają naturalną ekspresję mowy - zapraszają do dociekania znaczeń słów, rymowania, pytania o wyrazy trudniejsze, tworzenia własnych... Mimo lekkości muzycznej, miniopowieści nie są zbyt łatwe, nie pozwolą więc na nudę. Lapidarność wersów sprawia, że czyta się je szybko, precyzyjność języka z finezją splata brzmienia oraz znaczenia słów; fantazja i zdolność uważnej obserwacji wyjawiają umiejętność przewrotnego spojrzenia.
     Wszechobecne ilustracje otwierają drzwi każdego rozdziału - konkretnego pomieszczenia w domu, twórczo uwypuklają myśli liryków, dopowiadają je. Ich humor jest wyraźny, choć nienachalny; mimo wielości kolorów barwy nie krzyczą, subtelność kształtów uspokaja akcję. Czuć przyjemność rysowania, pomysłowość i sympatię do bohaterów.
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2012
Format: 144x205 mm
Ilość stron: 208
Cena: około 30 zł

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...