Przejdź do głównej zawartości

"Pan Jaromir na tropie klejnotów", Heinz Janisch; ilustracje: Ute Krause

     Porządkując chaos, logika wnosi do działań przejrzystość, odsłania to, co w amoku umyka. Gdyby dołączyć do niej spostrzegawczość, kojarzenie i analizę faktów, można by się poszczycić umiejętnościami aktualnymi zawsze. Warto pokusić się o ćwiczenie ich - niejeden raz okażą się
pomocne; bezkrwawa zagadka, rozplątywana przez lorda Hubera i jego współpracownika (jamnika!), przyjemnie gimnastykuje je. Jak bywa często w opowieściach detektywistycznych, osobliwy duet poszukuje klejnotów - mimo zamkniętych drzwi sprawca wykradł je z sejfu! Cień podejrzenia zarysowuje się już na początku; by nieco zmącić poszlaki i nie dać się zwieść pozorom, czujni detektywi przyglądają się kilku gościom hotelu. Tropienie zmyślnego złodzieja nie wymaga od nich magicznych przedmiotów; gdyby nie laska z wbudowanym aparatem fotograficznym i mikrofonem, szanse czytelników na zdemaskowanie byłyby podobne.
     Wraz z rozwojem fabuły, każde z opisanych, czasem nawet znikomych wydarzeń okazuje się ważne dla śledztwa, wnikliwość jest tutaj w cenie. Rozsypane poszlaki dopiero na końcu lepią się w całość - misterną, imponującą, niemal bezbłędnie uknutą. Detektywi rozmawiają ze sobą zdawkowo, powściągliwością i elegancją kontaktów tworząc wytworny dystans. Rzucają światło na kolejne tropy, są jednak dyskretni, nie odsłaniają wszystkiego, co wiedzą - niełatwo odnaleźć związek pomiędzy kolejnymi dowodami. Szybko wyciągają wnioski, dopinguje to czytelników do równie wnikliwej obserwacji, snucia przypuszczeń, wiązania faktów.  Śledztwo jednoczy - rosnące zadziwienie współpracownikiem owocuje zrozumieniem, spaja ich, czyni coraz bardziej zgraną parą. Dwóch to nie jeden!
     Angielska powściągliwość odbija się również w języku Heinza Janischa (jego strona tutaj) - jasnym, precyzyjnym, nierozgadanym. Mimo gorączkowej sytuacji łatwo wyczuć w nim spokój bliski detektywom. Krótkie rozdziały pomagają uniknąć napięcia, ułatwiają skupienie; czyta się je lekko i szybko. Angielskie zwroty, wtrącane przez Pana Jaromira są miłą dla ucha powtórką z języka obcego (tłumaczą je przypisy). Liczne ilustracje Ute Krause (jej kreskę można podpatrzeć tutaj) mają w sobie subtelny humor, stymulujące wyobraźnię niedopowiedzenie kolorem (pociągnięcia czarnej kreski wypełniają niebieskie odcienie) oraz powściągliwość.
Wydawnictwo: Bona
Rok wydania: 2013
Format: 125x205 mm
Ilość stron: 96
Cena: około 20 zł

Komentarze

  1. Witam.Książka jest z rodzaju tych,które czyta się za jednym posiedzeniem.Polecam ją .Mój 12 letni syn w ten właśnie sposób zrobił....Polecam

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Warto i te przeczytać!

"Malutka czarownica", Otfried Preussler; ilustracje: Danuta Konwicka

Malutka czarownica ma zaledwie 127 lat, na długowieczną wiedźmę to bardzo mało. Jak dziecko lubi się dobrze bawić, czasem się popisuje; marzy o tym, by inne czarownice traktowały ją jak dorosłą, szczególnie zaś chciałaby uczestniczyć w

"Naciśnij mnie", Hervé Tullet

Zaintrygować i wciągnąć maluchy do niekończącej się, autentycznej zabawy nie zawsze jest łatwo, Tullet (jego strona tutaj ) to potrafi. Swój nietypowy, a udany koncept oparł na dobrej znajomości dziecięcej natury- ciekawości świata, prostocie, uśmiechu.

"Domino i Muki. Po drugiej stronie czasu", Zofia Stanecka; ilustracje: Daniel de Latour

Zmartwienie może się jeszcze przemienić w radość, a pech okazać wielkim fartem - bywa, że potrzeba do tego cierpliwości, czasem po prostu zmiany perspektywy. Dwójka młodych warszawiaków (Domino i Muki) przedostaje się do średniowiecznego Gniezna wehikułem czasu;