Przejdź do głównej zawartości

"Maluszek patrzy. Kształty", Chez Picthall

     Wzrok niemowląt dojrzewa - z początku dostrzega tylko bliskie i wyraźne obiekty, czasem zezuje, miewa problemy z koncentracją... Omija rozmyte, niezdecydowane barwy, wychwytuje to, co łatwo wyłowić z całości. Warto wspierać jego prawidłowy rozwój stymulując patrzenie - pokazując
przedmioty o prostych kształtach, dużym kontraście barw, dostrzegalnych przez niemowlęta kolorach. Nie zawsze trzeba ich szukać, można pomóc sobie przygotowanymi do tego kartami, np. serią "Maluszek patrzy".
      Twarde strony "Kształtów" nie posiadają fabuły, każda nich jest inna; to dwu lub trójbarwne obrazy, pełne kół i kwadratów o różnym układzie, natężeniu i wielkości. Raczej nie opowiada się ich, bardziej służą stymulacji wzroku oraz spontanicznej zabawie. Rodzice lub dzieci nie tylko mogą przekładać strony, ale i potrząsać nimi, oddalać czy przybliżać, kręcić, naciskać fragmenty... Prostota wyrazistych kolorów przykuwa wzrok, energetyzuje. Możemy zmącić spokój - wtedy kształty wirują, skaczą, oddalają się i trochę jak w hipnozie - elektryzują. To przedsmak "Naciśnij mnie" Tulleta - kto zna, zrozumie porównanie;)
     Nie pada tu żadne słowo; dowolność działania zawsze jest twórczym przyjacielem! Poręczność małego formatu oraz zaokrąglone rogi świetnie się sprawdzają w przypadku zabaw podobnych tej. Atrakcyjność zaaranżowanego złudzenia przyciąga nie tylko maluszki (okładka sugeruje kilkumiesięcznych odbiorców) - sprawdziłam!
Wydawnictwo: Galaktyka
Rok wydania: 2013
Format: 130x130 mm
Ilość stron: 8
Cena: około 11 zł

Komentarze

Warto i te przeczytać!

"Malutka czarownica", Otfried Preussler; ilustracje: Danuta Konwicka

Malutka czarownica ma zaledwie 127 lat, na długowieczną wiedźmę to bardzo mało. Jak dziecko lubi się dobrze bawić, czasem się popisuje; marzy o tym, by inne czarownice traktowały ją jak dorosłą, szczególnie zaś chciałaby uczestniczyć w

"Naciśnij mnie", Hervé Tullet

Zaintrygować i wciągnąć maluchy do niekończącej się, autentycznej zabawy nie zawsze jest łatwo, Tullet (jego strona tutaj ) to potrafi. Swój nietypowy, a udany koncept oparł na dobrej znajomości dziecięcej natury- ciekawości świata, prostocie, uśmiechu.

"Domino i Muki. Po drugiej stronie czasu", Zofia Stanecka; ilustracje: Daniel de Latour

Zmartwienie może się jeszcze przemienić w radość, a pech okazać wielkim fartem - bywa, że potrzeba do tego cierpliwości, czasem po prostu zmiany perspektywy. Dwójka młodych warszawiaków (Domino i Muki) przedostaje się do średniowiecznego Gniezna wehikułem czasu;