Przejdź do głównej zawartości

"Zima na ulicy Czereśniowej", Rotraut Susanne Berner

     Ulica Czereśniowa jest długa - można przejechać nią aż sześć przystanków autobusowych, poznając zza szyby rolnicze przedmieścia, dworzec kolejowy, Centrum Kultury, plac targowy, sklepy, domy, park... Nagie drzewa i ubiór postaci zdradzają, że zaczęła się zima. Choć aura pierwszych
stron nastraja późnojesiennie, na kolejnych kartach śnieg zaczyna prószyć coraz gęściej; powitanie z nim mieszkańcy świętują z radosną energią. Biel płatków nie zagłusza różnorodności barw - wielość kolorów miasteczka tętni ruchliwym życiem. Boże Narodzenie coraz bliżej - ktoś przystroił mieszkanie, gdzieś wiozą choinkę, jarmark świąteczny kusi ozdobami...
     Spektakl codzienności z Czereśniowej rozgrywa się zaledwie chwilę; wraz z kilkoma bohaterami przedstawionymi na ostatniej ze stron przemierzamy fragmenty ulicy, dostrzegając sekwencje akcji znajomej z własnego doświadczenia. To adwentowe widowisko mogłoby się rozegrać właściwie wszędzie - odbija zdarzenia typowe dla codzienności; chyba właśnie ta bliska maluszkom pospolita realność akcji decyduje o entuzjastycznym podglądaniu kartonowych stron. Staranny portret miasteczka nie tylko zapoznaje z miejscem i zaprasza do odbycia spaceru; choć zmieniają się przestrzenie, niektóre postaci pojawiają się na każdej z kartek, a związane z nimi zdarzenia zlepiają w historie. Będąc ich świadkiem, można więc bawić się oglądaniem, opowiadaniem, nazywaniem, wyszukiwaniem, śledzeniem... Pośpiech w przekładaniu dużoformatowych stron niewskazany - atrakcyjność podglądania wnętrza mieszkań, przyłapywania mieszkańców na powszednich czynnościach, dostrzegania zabawnych detali rozgrzewa detektywistyczny zapał. Trud bycia uważnym nagradza smak współtworzenia - możliwość wymyślania własnych historii.
     Słów pada tu niewiele; pojawiają się jedynie na tylnej okładce, gdzie lakonicznie opowiadają o niektórych postaciach. Krótkim zdaniem zanurzają bohaterów w kontekst ich codzienności. To klucz, którym można (ale nie trzeba!) otwierać dosłowną, ale gościnną dla wyobraźni opowieść. Budujące ją obrazy czerpią z realizmu, sprawiają wrażenie wykonanych swobodnie, lecz pracowicie. Kartonową przestrzeń wypełniają po brzegi - wiele w niej pogodnych kolorów, uśmiechniętej narracyjności, wyrazistości.
Wydawnictwo: Dwie Siostry
Rok wydania: 2012
Format: 340x260 mm
Ilość stron: 14
Cena: około 32 zł

Komentarze

Warto i te przeczytać!

"Malutka czarownica", Otfried Preussler; ilustracje: Danuta Konwicka

Malutka czarownica ma zaledwie 127 lat, na długowieczną wiedźmę to bardzo mało. Jak dziecko lubi się dobrze bawić, czasem się popisuje; marzy o tym, by inne czarownice traktowały ją jak dorosłą, szczególnie zaś chciałaby uczestniczyć w

"Naciśnij mnie", Hervé Tullet

Zaintrygować i wciągnąć maluchy do niekończącej się, autentycznej zabawy nie zawsze jest łatwo, Tullet (jego strona tutaj ) to potrafi. Swój nietypowy, a udany koncept oparł na dobrej znajomości dziecięcej natury- ciekawości świata, prostocie, uśmiechu.

"Domino i Muki. Po drugiej stronie czasu", Zofia Stanecka; ilustracje: Daniel de Latour

Zmartwienie może się jeszcze przemienić w radość, a pech okazać wielkim fartem - bywa, że potrzeba do tego cierpliwości, czasem po prostu zmiany perspektywy. Dwójka młodych warszawiaków (Domino i Muki) przedostaje się do średniowiecznego Gniezna wehikułem czasu;