Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

06 lutego, 2013

"Zima na ulicy Czereśniowej", Rotraut Susanne Berner

     Ulica Czereśniowa jest długa - można przejechać nią aż sześć przystanków autobusowych, poznając zza szyby rolnicze przedmieścia, dworzec kolejowy, Centrum Kultury, plac targowy, sklepy, domy, park... Nagie drzewa i ubiór postaci zdradzają, że zaczęła się zima. Choć aura pierwszych
stron nastraja późnojesiennie, na kolejnych kartach śnieg zaczyna prószyć coraz gęściej; powitanie z nim mieszkańcy świętują z radosną energią. Biel płatków nie zagłusza różnorodności barw - wielość kolorów miasteczka tętni ruchliwym życiem. Boże Narodzenie coraz bliżej - ktoś przystroił mieszkanie, gdzieś wiozą choinkę, jarmark świąteczny kusi ozdobami...
     Spektakl codzienności z Czereśniowej rozgrywa się zaledwie chwilę; wraz z kilkoma bohaterami przedstawionymi na ostatniej ze stron przemierzamy fragmenty ulicy, dostrzegając sekwencje akcji znajomej z własnego doświadczenia. To adwentowe widowisko mogłoby się rozegrać właściwie wszędzie - odbija zdarzenia typowe dla codzienności; chyba właśnie ta bliska maluszkom pospolita realność akcji decyduje o entuzjastycznym podglądaniu kartonowych stron. Staranny portret miasteczka nie tylko zapoznaje z miejscem i zaprasza do odbycia spaceru; choć zmieniają się przestrzenie, niektóre postaci pojawiają się na każdej z kartek, a związane z nimi zdarzenia zlepiają w historie. Będąc ich świadkiem, można więc bawić się oglądaniem, opowiadaniem, nazywaniem, wyszukiwaniem, śledzeniem... Pośpiech w przekładaniu dużoformatowych stron niewskazany - atrakcyjność podglądania wnętrza mieszkań, przyłapywania mieszkańców na powszednich czynnościach, dostrzegania zabawnych detali rozgrzewa detektywistyczny zapał. Trud bycia uważnym nagradza smak współtworzenia - możliwość wymyślania własnych historii.
     Słów pada tu niewiele; pojawiają się jedynie na tylnej okładce, gdzie lakonicznie opowiadają o niektórych postaciach. Krótkim zdaniem zanurzają bohaterów w kontekst ich codzienności. To klucz, którym można (ale nie trzeba!) otwierać dosłowną, ale gościnną dla wyobraźni opowieść. Budujące ją obrazy czerpią z realizmu, sprawiają wrażenie wykonanych swobodnie, lecz pracowicie. Kartonową przestrzeń wypełniają po brzegi - wiele w niej pogodnych kolorów, uśmiechniętej narracyjności, wyrazistości.
Wydawnictwo: Dwie Siostry
Rok wydania: 2012
Format: 340x260 mm
Ilość stron: 14
Cena: około 32 zł

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...