Przejdź do głównej zawartości

„Przygody misia Kazimierza”, Paulina Wilk; ilustracje: Zosia Dzierżawska

     Życie z presją zegarka jest efektywne, ale dalekie od dziecięctwa zanurzonego w marzeniach. Kazimierz lubi samodzielność, często się zastanawia. W otaczającej rzeczywistości potrafi odnaleźć ukryte skarby; zatrzymuje się nad nimi, by badać, mnożyć pytania, rozmyślać.
Ze spokojem smakuje ich. Dorosła Ania często objaśnia mu świat, czasem też pomaga niewprawnym małym rączkom. Przyjaźń połączyła ich nagle: miś zapukał do drzwi samotnej kobiety, poprosił o gościnę, zaufał. Więź między nimi stopniowo się zacieśnia, zmieniając obu: zapracowana dziewczyna dostrzega radość we wspólnym celebrowaniu chwil: rytuałach przygotowywania posiłków oraz spożywania ich, beztroskich czynnościach, nieśpiesznych rozmowach... Pluszowy współtowarzysz rozbudza w niej nostalgiczne wycieczki w przeszłość - cieszą ich porzucone przez Anię zabawy z dzieciństwa, ożywają skrawki wspomnień z podróży, wspólnie odgrzebują kawałki cennych doświadczeń... Jest czas na wymianę uśmiechów, przytulanie, słowa a nawet tak niedzisiejsze zadania jak szycie ubranek! Choć często małe - każde z wydarzeń ma ogromną wagę.
     W poukładanym życiu Ani dźwięczy nuta smutku. Czegoś, a właściwie kogoś w nim brak - Kazio wypełnia tę lukę gwarem, odrobiną bałaganu i zadziwienia pozornie oczywistą zwyczajnością. Nosi w sobie znacznie więcej radości, serdecznie rozsiewając ją wokół, odganiając nudę rutyny. Nie swawoli - zachowuje się stosownie do chwil, a jego dziecięcość ma w sobie odłamki dorosłej szarmanckości; wymyśla piosenki, pływa mydelniczką po wannie, ale i cierpliwie pomaga opiekunce w biurze, dżentelmeńsko wita ją kwiatkiem. Ich rzeczywistość jest mocno osadzona w realnym świecie - harmonijnym, zrozumiałym, bezpiecznym, pełnym szacunku i zwyczajnych osobliwości; emanuje prostotą urokliwych detali. Wiele w nim dziecięcych ścieżek - lęku, ciekawości, wstydu, troski, zazdrości, szczęścia... I starannie klejonego szczerego, pogodnego spokoju.
     Narracja Pauliny Wilk (której strona tutaj) przyjmuje dziecięcą perspektywę odczuwania, jej powagę oraz szlachetność. Płynie ciepło i łagodnie, spokojem precyzyjnych opisów wyciszając gadatliwe dialogi. Niewiele spraw burzy jej harmonię, dlatego ociera się o świat idealny. Jest subtelnym rzecznikiem wartości; uwrażliwia, uczy, poszerza zasób słownictwa. Dyskretnie zachęca do zadawania pytań, samodzielności, uważnego podglądania świata, elegancji w międzyludzkich relacjach. Kredkowe ilustracje Zosi Dzierżawskiej (jej blog tutaj) współgrają z tekstem. Dużo w nich prostoty i pogody oraz jakże ważnego dla wyobraźni niedokończenia. Malują je stonowane barwy, staranne kreski, niespieszne zamyślenie.
     Książkę pieczołowicie zaprojektowano, jest zgrabna, subtelna. Jej fragment można podglądnąć tutaj. Zakończenie zapowiada kolejną część;)
*     *     *
" - Wiesz, Kaziu, najcenniejsze są marzenia - mówiła Ania. - Bez nich pieniądze nic nie znaczą.
     Kazio też tak uważał. I właśnie w te dni, gdy jego skarbonka była pusta, miał największe marzenia i najpiękniejsze sny."
*     *     *
Wydawnictwo: Wilk & Król Oficyna Wydawnicza
Rok wydania: 2012
Format: 155x190 mm
Ilość stron: 128
Cena: około 28 zł

Komentarze

  1. Pięknie napisałaś o tej książce. Zachęciłaś bardzo:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tan Miś Kazimierz trochę już za mną chodzi i chyba w końcu mu się nie oprę ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. "Kazimierz" jest inny od wielu wydawanych obecnie książek, choćby dlatego warto się z nim zaprzyjaźnić, a że towarzyszenie mu będzie kładką do własnego dzieciństwa to kolejny walor;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Warto i te przeczytać!

"Malutka czarownica", Otfried Preussler; ilustracje: Danuta Konwicka

Malutka czarownica ma zaledwie 127 lat, na długowieczną wiedźmę to bardzo mało. Jak dziecko lubi się dobrze bawić, czasem się popisuje; marzy o tym, by inne czarownice traktowały ją jak dorosłą, szczególnie zaś chciałaby uczestniczyć w

"Naciśnij mnie", Hervé Tullet

Zaintrygować i wciągnąć maluchy do niekończącej się, autentycznej zabawy nie zawsze jest łatwo, Tullet (jego strona tutaj ) to potrafi. Swój nietypowy, a udany koncept oparł na dobrej znajomości dziecięcej natury- ciekawości świata, prostocie, uśmiechu.

"Domino i Muki. Po drugiej stronie czasu", Zofia Stanecka; ilustracje: Daniel de Latour

Zmartwienie może się jeszcze przemienić w radość, a pech okazać wielkim fartem - bywa, że potrzeba do tego cierpliwości, czasem po prostu zmiany perspektywy. Dwójka młodych warszawiaków (Domino i Muki) przedostaje się do średniowiecznego Gniezna wehikułem czasu;