Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

19 lutego, 2013

"Cecylka Knedelek i ulica Naleśnikowa", Joanna Krzyżanek

     Ucztowanie to przyjemność zmysłów, czemu więc nie rozpocząć jej od etapu przygotowań? Niekiedy nie trzeba wielu składników czy wprawy dorosłych rąk, by wykonać fantazyjne smakowitości. Owoce takiej pracy są namacalne i z pewnością satysfakcjonujące! Do dziecięcej
samodzielności w kuchni zachęca Joanna Krzyżanek (rozmowę z nią można przeczytać tutaj), kusząc młodych różnorodnością receptur i sposobów serwowania. W bogactwie prezentowanych przez nią smaków uniwersalne jest ciasto naleśnikowe - powszechnie znane, uwielbiane przez znaczącą większość nie tylko dzieciaków, a przygotowywane w książce nie zawsze z tych samych składników czy też ich proporcji. Otulają je słodkie i słone nadzienia, dopieszczają subtelne zdobniki, zwabi więc do kuchni niejednego łasucha;) Najpierw jednak autorka zaprasza, by podglądnąć kucharskie zmagania mieszkańców Starego Knedelkowa, świętujących urodziny najsmaczniejszej z ulic miasteczka.
     Festiwal naleśników pachnie w każdym domu, wszyscy bowiem biorą udział w konkursie - łączą składniki, smażą, przekładają, dekorują... Możemy zaglądnąć do wielu misek, podziwiać pomysłowość i pracowitość, śledzić piętrzące się komplikacje... By na koniec wysłuchać uzasadnienia werdyktu jury. Treść to ciepła, zgrabna, z prostotą i uśmiechem podana. Jeśli rozbudzi apetyt czytelników, kolejne smakowite strony zapraszają do kucharzenia!
     Fantazyjne nazwy specjałów podsycają apetyt oraz ciekawość, można wśród nich rozmarzyć się choćby o naleśnikach kominiarza (czyli bananowych kominach), burmistrza (zwanych "Zielono mi"), krawcowej (znanych jako "Sukienka z borówkowymi guzikami")... Jeśli kogoś zaintryguje choć jeden przepis, podążając za przejrzystymi wskazówkami może pokusić się o samodzielne wykonanie rarytasu. Jak na prawdziwą książkę kucharską przystało, pomoże mu w tym lista składników (wraz z ich ilością), czynności (zarówno pisana, jak i ilustrowana), fotografia. Powagę stron burzą zabawy w liczenie rozbieganych mrówek, podobną funkcję pełnią ilustracje Zenona Wiewiórki, towarzyszące festiwalowej opowieści. Są przerysowane, nieforemne, wyraziste, słodkobarwne.
     Do naleśników niewielu trzeba namawiać. Joanna Krzyżanek dzieli się przyjemnością komponowania różnorodnych potraw, bazujących na podobnym cieście. Mimochodem uświadamia czytelnikom, że sztuka kulinarna jest dla każdego - smakosza, niejadka, artysty-kompozytora... Wśród wskazówek czuć radość i serdeczność; smakowite strony intrygują i inspirują do własnych kuchennych doświadczeń - naleśnikowe impresje, wychodzenie poza strony przepiśnika mile widziane;)
Wydawnictwo: Jedność
Rok wydania: 2013
Format: 220x220 mm
Ilość stron: 60
Cena: około 21 zł

2 komentarze:

  1. My teeeż!!! Smażę co drugi dzień, inaczej rozpoczyna się rodzinna pielgrzymka poszukująca słodyczy w kuchennych szafkach;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...