Przejdź do głównej zawartości

"Proszę słonia", Ludwik Jerzy Kern

 
     Bliskość ukochanego zwierzęcia oraz opieka nad nim to nieosiągalne marzenie wieeelu dzieci, szczególnie tych mieszkających w bloku czy kamienicy. Wybłaganie rodziców o małego Dominika poszło łatwo - był cały z porcelany, dlatego nie ruszał się, nie wydawał dźwięków oraz nie brudził.
Swą bielą zdobił półkę w pokoju Pinia, bywał też jego powiernikiem i... Na czas eksperymentu z witaminami - przechowywalnią pigułek! Od momentu ukrywania tabletek w jego pysku z porcelaną zaczęły się dziać rzeczy przedziwne - gabaryt słonia wytrwale się rozrastał, utrudniając poruszanie się po mieszkaniu, wsłuchać się można było w niepokojące dźwięki... Dominik zamieszkał więc w pobliskim ogródku; jeszcze uważniej mógł tam poznawać świat, zyskał nowych znajomych, odważył na głośne wyrażanie myśli oraz pierwsze odkrycia możliwości własnego ciała! Życie rodziny Pinia nabrało rumieńców; ich niedawny lokator stał się ulubieńcem okolicy, a dzięki mediom - postacią szeroko znaną. Zacieśniło to przyjacielską więź między chłopcem a słoniem - wspólne przygody zawsze przecież wiążą;)
    Codzienność przetykają tu krople fantastyki - obecność żywego, a jednak porcelanowego słonia zawsze takowe rozsiewa. Dziecięca ufność i dobroduszność Dominika chwilami rozbrajają, entuzjazm do odnajdywania dziwów w pozornie zwykłych rzeczach czy zjawiskach przypomina, że każdy dzień przynosi niespodzianki. Małe radości przysłaniają nieprzyjazne cienie; chwilami jest smutno, by wkrótce dłużej się śmiać, nad wszystkim jednak unosi się sympatia autora do świata, a najbardziej - do dwójki przyjaciół. Niewinność Dominika i serdeczność Pinia lepią duet wspaniałych pomysłów oraz zrozumienia. Proste, urokliwe historie nasycone są poczuciem bezpieczeństwa, subtelnym humorem oraz ciepłem. Odciski minionej epoki trącą myszką; dzieciom to nie przeszkadza, dorosłym pomoże zbudować pomost łączący ich własne dzieciństwo z epoką kilkulatków, ukazać tym młodszym skrawek osobistej historii.
     Narracja odgrywa tutaj ważną rolę - odsłania myśli i obserwacje uważnego Dominika, wyjaśnia, posuwa akcję do przodu... Warto się rozsmakować w doborze słów - Kern niezwykle wyczuwa język; jego styl ma wyrazisty charakter: wytworny, a zarazem ujmujący prostotą, inny od tego z obecnie wydawanych książek. Widać to choćby w proporcjach między dialogami a narracją, długich (ale nie nużących!) zdaniach; doborze słów...
     Tekst dominuje nad ilustracjami - nie każdy z jednowątkowych rozdziałów posiada własną. Duże, całostronicowe prace Zbigniewa Rychlickiego uśmiechają się do czytelnika humorem i serdecznością. Króluje na nich styl retro - wypłowiałe kolory, subtelny ruch, uproszczenia...
     Kultową animowaną wersję "Proszę słonia" można obejrzeć tutaj.
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 1964, 1967, 1985...
Format:
Ilość stron: 128
Cena: około 17 zł (tylko antykwariaty i aukcje)

Komentarze

Warto i te przeczytać!

"Malutka czarownica", Otfried Preussler; ilustracje: Danuta Konwicka

Malutka czarownica ma zaledwie 127 lat, na długowieczną wiedźmę to bardzo mało. Jak dziecko lubi się dobrze bawić, czasem się popisuje; marzy o tym, by inne czarownice traktowały ją jak dorosłą, szczególnie zaś chciałaby uczestniczyć w

"Naciśnij mnie", Hervé Tullet

Zaintrygować i wciągnąć maluchy do niekończącej się, autentycznej zabawy nie zawsze jest łatwo, Tullet (jego strona tutaj ) to potrafi. Swój nietypowy, a udany koncept oparł na dobrej znajomości dziecięcej natury- ciekawości świata, prostocie, uśmiechu.

"Domino i Muki. Po drugiej stronie czasu", Zofia Stanecka; ilustracje: Daniel de Latour

Zmartwienie może się jeszcze przemienić w radość, a pech okazać wielkim fartem - bywa, że potrzeba do tego cierpliwości, czasem po prostu zmiany perspektywy. Dwójka młodych warszawiaków (Domino i Muki) przedostaje się do średniowiecznego Gniezna wehikułem czasu;