Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

27 stycznia, 2013

"Proszę słonia", Ludwik Jerzy Kern

 
     Bliskość ukochanego zwierzęcia oraz opieka nad nim to nieosiągalne marzenie wieeelu dzieci, szczególnie tych mieszkających w bloku czy kamienicy. Wybłaganie rodziców o małego Dominika poszło łatwo - był cały z porcelany, dlatego nie ruszał się, nie wydawał dźwięków oraz nie brudził.
Swą bielą zdobił półkę w pokoju Pinia, bywał też jego powiernikiem i... Na czas eksperymentu z witaminami - przechowywalnią pigułek! Od momentu ukrywania tabletek w jego pysku z porcelaną zaczęły się dziać rzeczy przedziwne - gabaryt słonia wytrwale się rozrastał, utrudniając poruszanie się po mieszkaniu, wsłuchać się można było w niepokojące dźwięki... Dominik zamieszkał więc w pobliskim ogródku; jeszcze uważniej mógł tam poznawać świat, zyskał nowych znajomych, odważył na głośne wyrażanie myśli oraz pierwsze odkrycia możliwości własnego ciała! Życie rodziny Pinia nabrało rumieńców; ich niedawny lokator stał się ulubieńcem okolicy, a dzięki mediom - postacią szeroko znaną. Zacieśniło to przyjacielską więź między chłopcem a słoniem - wspólne przygody zawsze przecież wiążą;)
    Codzienność przetykają tu krople fantastyki - obecność żywego, a jednak porcelanowego słonia zawsze takowe rozsiewa. Dziecięca ufność i dobroduszność Dominika chwilami rozbrajają, entuzjazm do odnajdywania dziwów w pozornie zwykłych rzeczach czy zjawiskach przypomina, że każdy dzień przynosi niespodzianki. Małe radości przysłaniają nieprzyjazne cienie; chwilami jest smutno, by wkrótce dłużej się śmiać, nad wszystkim jednak unosi się sympatia autora do świata, a najbardziej - do dwójki przyjaciół. Niewinność Dominika i serdeczność Pinia lepią duet wspaniałych pomysłów oraz zrozumienia. Proste, urokliwe historie nasycone są poczuciem bezpieczeństwa, subtelnym humorem oraz ciepłem. Odciski minionej epoki trącą myszką; dzieciom to nie przeszkadza, dorosłym pomoże zbudować pomost łączący ich własne dzieciństwo z epoką kilkulatków, ukazać tym młodszym skrawek osobistej historii.
     Narracja odgrywa tutaj ważną rolę - odsłania myśli i obserwacje uważnego Dominika, wyjaśnia, posuwa akcję do przodu... Warto się rozsmakować w doborze słów - Kern niezwykle wyczuwa język; jego styl ma wyrazisty charakter: wytworny, a zarazem ujmujący prostotą, inny od tego z obecnie wydawanych książek. Widać to choćby w proporcjach między dialogami a narracją, długich (ale nie nużących!) zdaniach; doborze słów...
     Tekst dominuje nad ilustracjami - nie każdy z jednowątkowych rozdziałów posiada własną. Duże, całostronicowe prace Zbigniewa Rychlickiego uśmiechają się do czytelnika humorem i serdecznością. Króluje na nich styl retro - wypłowiałe kolory, subtelny ruch, uproszczenia...
     Kultową animowaną wersję "Proszę słonia" można obejrzeć tutaj.
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 1964, 1967, 1985...
Format:
Ilość stron: 128
Cena: około 17 zł (tylko antykwariaty i aukcje)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...