Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

19 stycznia, 2013

"Mały Duszek Wierciuszek", Christine Nöstlinger

     Wspólne działania i sekrety niepostrzeżenie wiążą, cieniem zaangażowania otulając dawne niesnaski. To, co dzieliło Josziego oraz Mizi, w blasku spotkania z Duszkiem Wierciuszkiem traci ważność; rodzeństwo zaczyna czuć do siebie sympatię, dostrzega atuty drugiego, wrogość zamienia
więc w serdeczny uśmiech. Zrobiona i ożywiona przez chłopca zjawa miała być przyczyną strachu siostry, w swej małości okazała się tymczasem tak lękliwa oraz nieporadna, że wymagała troski. Absorbującą ruchliwością zagwarantowała opiekunowi nieznane emocje oraz przygody, zaznajomiła ze zwyczajami duchów, przede wszystkim jednak - odchodząc - zainicjowała przyjazny kontakt z siostrą. Zanim się to stało, utarty rytm życia rodziny Josziego został zmącony, a jej członkowie doświadczyli splotu kilku dziwnych, czasem zabawnych zdarzeń.
     Bohaterom nie zawsze jest do śmiechu, z pewnością jednak nie nudzą się. Duszek - wiercipięta, gdy jest nienajedzony kipi ruchliwym życiem, więc jak dziecko - nieświadomie przysparza współmieszkańcom wielu kłopotów. Przestrzeń, w której przebywa postrzega jako obcą, a czasami nawet wrogą, świeżo poznaje ludzki świat... Ciekawe bywają ludzkie reakcje na zderzenie z figlami, interesujące jest też dorastanie chłopca do odpowiedzialności za kogoś drugiego oraz droga do dostrzeżenia w siostrze mądrego sprzymierzeńca. Przyjemność przebywania z duszkiem ma i mniej miłe aspekty, dlatego Joszi weryfikuje własne wyobrażenia na temat nocnych zjaw, odkrywa, gdzie i z kim jego podopieczny byłby szczęśliwszy...
     Po szczelinach codzienności spływają tu krople subtelnej magii. Bawią dowcipne dialogi oraz sytuacje, lektura daje bowiem wiele powodów do wybuchu psotnego chichotu. Czyta się szybko choćby dlatego, że fabułę w większości lepią proste, krótkie dialogi, wzmacniające wrażenie dynamicznej akcji. To wymarzony klimat, by książkę Christine Nöstlinger uczynić zachętą do wymiany myśli o tym, co dla wielu wstydliwe: na temat strachu - wyczarowuje okazję do spontanicznego przyznania się, że i my - dorośli się czegoś boimy. Lęki rodzące się w dziecięcej wyobraźni  przybierają czasem rozmiary nieadekwatne do rzeczywistości;)
     Franziska Biermann w swych ilustracjach zwraca uwagę na emocje - są czytelne, aczkolwiek nieprzerysowane.Postaci osadza w konkretnej przestrzeni, podporządkowanej tekstowi; nie krzyczy kolorami, harmonijnie je dobiera, nie wnika w szczegóły - raczej zarysowuje sytuacje.
Wydawnictwo: EneDueRabe
Rok wydania: 2012
Format: 187x258 mm
Ilość stron: 58
Cena: około 24 zł

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...