Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

11 grudnia, 2012

"Turlututu. A kuku, to ja!", Herve Tullet

     Choć to czasem niewygodne dla małych i dużych, dzieci uwielbiają prośby o pomoc, stwarzanie im okazji do samodzielności, swobodę działania - na takiej pożywce wyśmienicie rośnie poczucie wartości każdego z nich! Herve Tullet (autor "Naciśnij mnie", jego strona tutaj) z niezwykłym
wyczuciem odpowiada na dziecięcą potrzebę dialogu, zapraszając czytelników do ekscytującej zabawy. Przypomina ona spontaniczny pokaz magicznych sztuczek, czarodziejem czyniąc kilkuletnich słuchaczy książki - to oni, pomagając bohaterowi Turlututu eksperymentują, figlują, dokonują rzeczy niemożliwych... Pozytywną energią tętnią przygody utkane z codzienności, ale i fantastyczne zdarzenia: urodzinowa niespodzianka, zabawa w chowanego, podróż kosmicznym pojazdem, spotkanie z potworem... Mimo oryginalności lektury pomysły narracyjne urzekają prostotą. Jak za dotknięciem magicznej różdżki fabuła króciutkich historyjek nabiera rumieńców, rytmizuje się, zadziwiająco pobudza wyobraźnię, jest źródłem szczerej, ożywczej radości, w nietuzinkowym spektaklu uczestniczy się więc z uśmiechem na twarzy. Turlututu zaprasza, prosi, wydaje polecenia, wciągając do swego świata, trzeba więc obracać książką, zgadywać, głośno wołać... Efekt wypełnienia jego słów przez dziecko prezentują kolejne strony, przekłada się je więc z zachłannością; niejeden bohater-eksperymentator zapragnie natychmiast spróbować wszystkiego. Stron jest wiele, nawet i maluszkom z łatwością przyjdzie jednak skupienie na nich uwagi - dialog poleceń i ożywczych zadań, przejrzystość, wszechstronność oddziaływania czynią cuda!
     Spontaniczne eskapady do świata Turlututu pomogą kilkulatkom uwierzyć we własne możliwości - stawianie czoła wyzwaniom niemal zawsze pachnie sukcesem, rodzynek ewentualnej porażki okrasi śmiech. Czytelnik-pomocnik niepostrzeżenie ulega złudzeniu zmiany rzeczywistości, ruchliwy bohater nie pozwoli mu na namysł czy nudę. Spontaniczna reakcja to również efekt atrakcyjnego zaskoczenia i dynamizmu jak z kalejdoskopu: zmiany zadań, miejsc, historii, wielość wykrzyknień. Pomysł aktywnego współtowarzyszenia fabule kipi czystą radością, prostymi, jasno sformułowanymi poleceniami wytrąca z wygody słuchania, czyni dziecko odpowiedzialnym magikiem. Zachęta do samodzielności przynosi uśmiechniętą satysfakcję, nic więc dziwnego, że zarówno maluchy, jak i starszaki chcą wiele razy wracać do lektury;))
    Ilustracje w sposób nierozerwalny łączą się tu z zapowiadającym je tekstem. Żonglują rozsadzającymi strony kolorami, kształtami, bawią się czcionką. W sposób dosłowny i metaforyczny puszczają oko do czytelników; są bogactwem dziwów, ekspresji, swobody. Sprawiają wrażenie wykonania bez najmniejszego trudu, uproszczeniem oraz skrótem zbliżając się do abstrakcji, silnie stymulującej wyobraźnię.
     Każda z przygód Turlututu intryguje, przynosząc nowe niespodzianki - Tullet jest mistrzem udanych konceptów! Ich prostota pozostawia wiele miejsca dla wyobraźni, podszeptującej dzieciakom niejedną z nowych zabaw. Najlepiej czytać książkę we dwoje; wspólne działanie mocno jednoczy, czemu więc nie skorzystać nawet i z wielokrotnego zaproszenia?
Wydawnictwo: Babaryba
Rok wydania: 2012
Format: 205x215 mm
Ilość stron: 74
Cena: około 30 zł

1 komentarz:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...