Przejdź do głównej zawartości

"Mysi domek", Karina Schaapman

     Zderzenia z prostą codziennością ośmielają do samodzielności - uśmiechniętej, przynoszącej satysfakcję, odkrywczej. Zakwitają nią łagodne spotkania dwóch myszek: rezolutnej Julii oraz nieśmiałego Sama. Codzienne rytuały i święta wypełniają ich wspólne dni niewielkimi przygodami,
prowokują do zaradności, spajają przyjaźń. Mieszkają w Mysim Domku - dużym, pełnym pomieszczeń, lokatorów oraz zakamarków; jest dla nich miejscem zabaw, pierwszych zadań (pranie, pomoc przy przewijaniu niemowląt, segregowanie śmieci...) i odkryć, to w nim spotykają bliższych oraz dalszych członków rodziny, wyruszają dalej (do cukierni, na targ, do mydlarni)... Współtowarzyszy mysiej codzienności.
     Fotograficzna opowieść o nim to niezwykły patchwork traktujący o życiu miejsca, niosący informacje o zwyczajach i upodobaniach mieszkańców, oryginalnością oraz dbałością o szczegół zapadający w pamięć. Autorka - Karina Schaapman - budowała go z niepotrzebnych, wyrzucanych materiałów (arkana Mysiej Rezydencji podglądnąć można na jej blogu), zasiedlając labirynt piętrowych pomieszczeń szarymi mieszkańcami, misternie konstruując otaczające ich nieco staromodne przedmioty. Meandry urokliwych detali przykuwają uwagę znacznie dłużej niż tekst - spacer po nich jest sugestywny, mocno osadza opowieść w realnym świecie, daje wrażenie wkradania się w najgłębsze zakamarki podobnych ludzkim mieszkań. Imponują kunsztem i pracowitością w oddaniu niuansów, uwodzą pieczołowitością, zachęcają do powrotów do książki - bystre oko zawsze znajdzie jakiś element, który wcześniej umknął. Roi się w nich nie tylko od mebli, ale i użytkowych świadków codzienności - rozgrywanej partii szachów, pozostawionych zabawek, zgromadzonych zapasów... Delektując się ich precyzyjną wielością można snuć własne historie, kuszą też do twórczej zabawy z przedmiotami: stworzenia własnych kartonowych przestrzeni: satysfakcja gwarantowana, wszak najbardziej cenimy to, co zdobyliśmy w trudzie;)
     Autor całostronicowych zdjęć - Ton Bouwer (jego prace tutaj) - kadruje przestrzeń w różnoraki sposób; czasem interesuje go uchwycenie wielu lokali (kilka pięter), innym razem wyłapuje chwilę, detal (naleśnik na głowie początkującego kucharza Sama), pokazuje jedno z pomieszczeń, odsłaniając skrawek sąsiadującego... Jesteśmy w ten sposób świadkami mysiej egzystencji, penetrujemy też tajemnicze zakamarki ich budynku, nasiąkamy atmosferą miejsc. Wszystkie żyją, o czym urokliwie informują nie tylko szydełkowe postaci, ale i okruchy codzienności, kolory, światła. To zaczarowana, inspirująca przygoda.
Wydawnictwo: Media Rodzina
Rok wydania: 2012
Format: 260x302 mm
Ilość stron: 60
Cena: około 32 zł

Komentarze

Warto i te przeczytać!

"Malutka czarownica", Otfried Preussler; ilustracje: Danuta Konwicka

Malutka czarownica ma zaledwie 127 lat, na długowieczną wiedźmę to bardzo mało. Jak dziecko lubi się dobrze bawić, czasem się popisuje; marzy o tym, by inne czarownice traktowały ją jak dorosłą, szczególnie zaś chciałaby uczestniczyć w

"Naciśnij mnie", Hervé Tullet

Zaintrygować i wciągnąć maluchy do niekończącej się, autentycznej zabawy nie zawsze jest łatwo, Tullet (jego strona tutaj ) to potrafi. Swój nietypowy, a udany koncept oparł na dobrej znajomości dziecięcej natury- ciekawości świata, prostocie, uśmiechu.

"Domino i Muki. Po drugiej stronie czasu", Zofia Stanecka; ilustracje: Daniel de Latour

Zmartwienie może się jeszcze przemienić w radość, a pech okazać wielkim fartem - bywa, że potrzeba do tego cierpliwości, czasem po prostu zmiany perspektywy. Dwójka młodych warszawiaków (Domino i Muki) przedostaje się do średniowiecznego Gniezna wehikułem czasu;