Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

19 marca, 2012

"Diego - kot Krzysztofa Kolumba", Andrzej Urbańczyk; ilustracje: Artur Gołębiowski

     Podróżując w dobie GPSów, różnorodnych, szybkich środków transportu, dotrzeć możemy właściwie wszędzie; rzadko pamiętamy o żmudnej i trudnej drodze do naszej wygody. Przecierający przed nami nieznane ścieżki snuli przypuszczenia, próbowali w surowych warunkach, ryzykowali
majątkiem, a nawet życiem. "Diego" jest powrotem do tych odległych, niezwykłych czasów- oswajając w czytelnikach ich inność, dozą empatii pomaga odczuć urok oraz dramatyzm sytuacji, skłania do refleksji. Andrzej Urbańczyk (strona Wielkiego Żeglarza tutaj ) dba o wszechstronność przedstawienia Ważnej Wyprawy-portretuje miasto portowe, z którego wypłynęły karawele Kolumba, załogę, trasę, jej cel... Spokojna narracja nastawiona jest na opis; odwzorowuje nieupiększoną niczym codzienność- nie tylko tryumf hipotez admirała, ale i gorzką niewiarę towarzyszy, zmęczenie siedmioma miesiącami tułaczki, zmagania z trudnościami... Nowoodkryta ziemia obfituje w soczyste owoce, barwne papugi, złoto, czy przyjaznych tubylców; z tym kojącym obrazem miesza się jednak mała solidność podarowanych statków, kapryśność pogód, psujący się zapas jedzenia, spisek...
     Narratorem tych niejednoznacznych obrazów jest sympatyczny kot Diego- historyczny członek ekspedycji, swoimi zwierzeniami uwiarygadniający opowieść. Gawędzi przejrzyście, w sposób dostosowany do kilkuletniego czytelnika, sugestywnie. Tekst obfituje w ciekawe informacje, wyjaśnienia, ale i wskazówki dla młodych podróżników, powieść skonstruowana jest bowiem w sposób staranny, przemyślany. Wiele w niej elementów prologu do żeglarstwa- jasnego, nienudnego, pozostającego nawet po przeczytaniu książki, czyta się go więc z przyjemnością. To również opowieść o wytrwałości, myśleniu pod prąd, ludzkiej zmienności, samotności, a nawet zawiści; warto podczas lektury porozmawiać o nich z dziećmi. W subiektywnej kociej perspektywie drzemie niezwykły szacunek wobec odważnego Kolumba.
     Wszystko, w czym uczestniczymy kształtuje nasz gust, nas; podróż w czasie zaproponowana przez Andrzeja Urbańczyka nie tylko rozwija wyobrażenie o świecie i innych ludziach, ale i uczy szacunku do tych, którzy byli wcześniej, czyniąc nam życie wygodnym. Wprawdzie nowych lądów młodzi odbiorcy nie odkryją, jednak zachęceni przygodą ze słynnymi żeglarzami (Kolumbem i Urbańczykiem ) mogą odważniej zapoznawać się z naszą barwną, wciąż do końca niezbadaną Ziemią, złapać bakcyla podróżowania;)) To najlepszy sposób na dowiedzenie się czegoś nowego o sobie i świecie, znalezienie panaceum na smutki oraz nudę!
     Każdy z rozdziałów przeplatają barwne ilustracje Artura Gołębiowskiego. Są nastrojowe- czasem metaforyczne, innym razem zamyślone, zabawne; przez nieco rozmazane linie- delikatnie baśniowe, lekkie. Inne prace malarza można podpatrzeć tutaj.
Wydawnictwo: Dookoła Świata
Rok wydania: 2012
Format: 200x200 mm
Ilość stron:72
Cena: około 30 zł

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...