Przejdź do głównej zawartości

"Gąska Balbinka", Maria Terlikowska; ilustracje: Anna Hoffmann

     Bywają teksty, którym upływ lat nie ukruszył choćby źdźbła aktualności- niezmiennie wywołują dziecięce zainteresowanie oraz autentyczną radość. Komiks "Gąska Balbinka" z pewnością do nich należy! Z początku (w latach 50-tych ubiegłego wieku) jego odcinki
publikowano na łamach "Płomyczka", później do około czterech nieruchomych obrazków dołączono aktorski głos, by przygody rezolutnej gąski w tej formie bawiły wieczorynkowych widzów. Zebrane w książce są lekturą lekką i pogodną, z delikatną nutą dydaktyzmu oraz znakomitym poczuciem humoru. To odcinkowa opowieść o trójkolorowych obrazach i dopowiadającym je znikomym tekście; ich współistnienie buduje dla czytelnika uśmiechnięty szlak zabawnych niespodzianek. Każda z perypetii sympatycznej Balbinki to ślad dziecięcej pomysłowości, często nieświadome psoty i komplikujące się przez nie barwne chwile.
     Kilkuletnia bohaterka, a zarazem narratorka jak każdy dzieciak lubi się bawić, jest ciekawska, chętna do pomocy, a dzięki bujnej wyobraźni - zaradna. Mieszka w domku z rodzicami, na podwórku spotyka się czasem z dwoma kociakami - Ancymonkiem oraz Knotkiem, a że jest bystrą obserwatorką i czas często spędza sama, nie brakuje jej oryginalnych pomysłów na uatrakcyjnienie swych chwil. Na podarowanej grządce sadzi więc ulubione landrynki, czekając niecierpliwie na obfite zbiory słodyczy, niefortunnym graniem w piłkę podczas gotowania pomidorowej staje się przyczyną serwowania przez mamę zupy piłkowej, ze sznura na bieliznę robi huśtawkę, by zdjąć z drzewa zaplątane ubranie... Wszędzie jej pełno, wiele próbuje, mnóstwo potrafi! Jej samodzielność myślenia i odwaga działań znalazły niebywałą sympatię w naszym domu, wywołują psotny chichot, udzielają się przedszkolakowi, udowadniając, iż nie ma sytuacji bez  wyjścia, że warto szukać własnych dróg. To znakomita okazja do prób spostrzegawczości oraz dziecięcych ćwiczeń w opowiadaniu perypetii sprytnej Balbinki - syn opowiada kolejne obrazki, ja czytam kończące ich cykl słowa narratorki; zaśmiewamy się razem.
     Ilustracje Anny Hoffman są jak bohaterka- pogodne, proste, pełne uroku. Niezmiennie tworzą je czarne kreski - czytelne, nieprzegadane, o charakterze narracyjnym. Każdą z historii zabarwia jeden lub dwa dodatkowe kolory.
     Nieruchome obrazki tej jednej z pierwszych polskich dobranocek można obejrzeć choćby tutaj.
Wydawnictwo: Nasza Ksiegarnia
Rok wydania: 2007
Format: 220x160 mm
Ilość stron:100

Komentarze

  1. Właśnie pamiętałam, że to było wydane jakiś czas temu. Jest jeszcze w ogóle dostępne w sprzedaży? Nie pamiętam już niestety dobranocki Gąska Balbinka, ale miałam taką cienką książeczkę w dzieciństwie z jej przygodami ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety tylko na aukcjach:( Szkoda, bo znakomity to przecież prezent dla kilkulatków. na szczęście wieczorynkowe zaległości można nadrobić w sieci;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gąska bywa w bibliotekach. Polecam, z zapałem się ją czyta, a dzieci są zauroczone.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Warto i te przeczytać!

"Malutka czarownica", Otfried Preussler; ilustracje: Danuta Konwicka

Malutka czarownica ma zaledwie 127 lat, na długowieczną wiedźmę to bardzo mało. Jak dziecko lubi się dobrze bawić, czasem się popisuje; marzy o tym, by inne czarownice traktowały ją jak dorosłą, szczególnie zaś chciałaby uczestniczyć w

"Naciśnij mnie", Hervé Tullet

Zaintrygować i wciągnąć maluchy do niekończącej się, autentycznej zabawy nie zawsze jest łatwo, Tullet (jego strona tutaj ) to potrafi. Swój nietypowy, a udany koncept oparł na dobrej znajomości dziecięcej natury- ciekawości świata, prostocie, uśmiechu.

"Domino i Muki. Po drugiej stronie czasu", Zofia Stanecka; ilustracje: Daniel de Latour

Zmartwienie może się jeszcze przemienić w radość, a pech okazać wielkim fartem - bywa, że potrzeba do tego cierpliwości, czasem po prostu zmiany perspektywy. Dwójka młodych warszawiaków (Domino i Muki) przedostaje się do średniowiecznego Gniezna wehikułem czasu;