Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

05 lutego, 2012

"Gąska Balbinka", Maria Terlikowska; ilustracje: Anna Hoffmann

     Bywają teksty, którym upływ lat nie ukruszył choćby źdźbła aktualności- niezmiennie wywołują dziecięce zainteresowanie oraz autentyczną radość. Komiks "Gąska Balbinka" z pewnością do nich należy! Z początku (w latach 50-tych ubiegłego wieku) jego odcinki
publikowano na łamach "Płomyczka", później do około czterech nieruchomych obrazków dołączono aktorski głos, by przygody rezolutnej gąski w tej formie bawiły wieczorynkowych widzów. Zebrane w książce są lekturą lekką i pogodną, z delikatną nutą dydaktyzmu oraz znakomitym poczuciem humoru. To odcinkowa opowieść o trójkolorowych obrazach i dopowiadającym je znikomym tekście; ich współistnienie buduje dla czytelnika uśmiechnięty szlak zabawnych niespodzianek. Każda z perypetii sympatycznej Balbinki to ślad dziecięcej pomysłowości, często nieświadome psoty i komplikujące się przez nie barwne chwile.
     Kilkuletnia bohaterka, a zarazem narratorka jak każdy dzieciak lubi się bawić, jest ciekawska, chętna do pomocy, a dzięki bujnej wyobraźni - zaradna. Mieszka w domku z rodzicami, na podwórku spotyka się czasem z dwoma kociakami - Ancymonkiem oraz Knotkiem, a że jest bystrą obserwatorką i czas często spędza sama, nie brakuje jej oryginalnych pomysłów na uatrakcyjnienie swych chwil. Na podarowanej grządce sadzi więc ulubione landrynki, czekając niecierpliwie na obfite zbiory słodyczy, niefortunnym graniem w piłkę podczas gotowania pomidorowej staje się przyczyną serwowania przez mamę zupy piłkowej, ze sznura na bieliznę robi huśtawkę, by zdjąć z drzewa zaplątane ubranie... Wszędzie jej pełno, wiele próbuje, mnóstwo potrafi! Jej samodzielność myślenia i odwaga działań znalazły niebywałą sympatię w naszym domu, wywołują psotny chichot, udzielają się przedszkolakowi, udowadniając, iż nie ma sytuacji bez  wyjścia, że warto szukać własnych dróg. To znakomita okazja do prób spostrzegawczości oraz dziecięcych ćwiczeń w opowiadaniu perypetii sprytnej Balbinki - syn opowiada kolejne obrazki, ja czytam kończące ich cykl słowa narratorki; zaśmiewamy się razem.
     Ilustracje Anny Hoffman są jak bohaterka- pogodne, proste, pełne uroku. Niezmiennie tworzą je czarne kreski - czytelne, nieprzegadane, o charakterze narracyjnym. Każdą z historii zabarwia jeden lub dwa dodatkowe kolory.
     Nieruchome obrazki tej jednej z pierwszych polskich dobranocek można obejrzeć choćby tutaj.
Wydawnictwo: Nasza Ksiegarnia
Rok wydania: 2007
Format: 220x160 mm
Ilość stron:100

3 komentarze:

  1. Właśnie pamiętałam, że to było wydane jakiś czas temu. Jest jeszcze w ogóle dostępne w sprzedaży? Nie pamiętam już niestety dobranocki Gąska Balbinka, ale miałam taką cienką książeczkę w dzieciństwie z jej przygodami ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety tylko na aukcjach:( Szkoda, bo znakomity to przecież prezent dla kilkulatków. na szczęście wieczorynkowe zaległości można nadrobić w sieci;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gąska bywa w bibliotekach. Polecam, z zapałem się ją czyta, a dzieci są zauroczone.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...