Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

29 lutego, 2012

"Dzieci w ogrodzie", Dorota Gellner; ilustracje: Wiesława Burnat

       Czytanie poezji to niezwykle osobiste zajęcie! Trudno ją schwytać w dłuższą opowieść, a łatwo ulec czarom lekkich słów, rozmarzyć się, wyjść myślami poza tekst. Choć "Dzieci w ogrodzie" pisane są prozą, mieni się ona liryczną malarskością, wabi trafnością metafor,
dźwięczy rytmiczną melodią rymów. W ogrodach zawsze drzemie magia, kilkuletnia bohaterka niewielkich rozmiarem rozdziałów odsłania własne doświadczenie czarów natury. Wiele w nim obrazów, zapachów, dźwięków, a zaledwie kilka zdarzeń. Są jak uśmiechnięte pamiątki - zdjęcia, pobudzające zmysły: zatrzymują błogość osobistego, ulotnego czasem kontaktu z przyrodą. Mimo chwilowych niepogód jest w nich świadomość słońca, radość, łagodność. Zadziwienie tym, co codzienne i proste nie gaśnie w bohaterce, podobnie jak wrażliwość na piękno, czy poczucie bezpieczeństwa. Towarzyszą jej zwierzęta, lalka, brat. Ogród jest dla niej czymś pewnym, zawsze żywym, mieniącym się wielością tajemnic, czekających na odkrycie. Może się w nim turlać po trawie, rozkosznie wylegiwać pod bzem, zgubić swą złość, zamienić w królową czy poszukiwacza skarbów... Aż do zapamiętania, do jedności, wtopienia w ogród, w którym wszystko zachwyca- pogodna siła roślin odbija się radością dziewczynki.
    Urzeka mnie w tym zbiorku również prostota pięknych, czarodziejskich słów: wielość sugestywnych metafor na miarę dziecięcej logiki. Każdą ze stron czytamy w spokoju, niezbyt szybko, bez komentarzy, byśmy się każdą nasycili, by pobudzona wyobraźnia miała szansę na swobodną podróż. Obcowanie z tak subtelnym sposobem mówienia jest naturalne, nienudne; w czytających zasiewa ziarna pięknego języka, kształtuje wrażliwość, wycisza.
     Delektowaniu się tomem sprzyjają również baśniowe obrazy Wiesławy Burnat (strona autorki tutaj). Nasycone, żywe barwy, mocne pociągnięcia pędzlem, wyraźne oczarowanie przyrodą tworzą Atlantydę radości, łagodności, harmonii. Zachęca ona do malowania, do przygody w gąszczu przyrodniczych zadziwień, uśmiechu.
*     *     *
"Cała jestem ogrodem! Ogród we mnie zamieszkał"
Wydawnictwo: Wilga
Rok wydania: 2011
Format: 200x260 mm
Ilość stron: 32
Cena: około 27 zł

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...