Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

12 grudnia, 2011

„Krasnoludki”, Melania Kapelusz; ilustracje: Ewa Poklewska-Koziełło

     Baaardzo trudno zobaczyć krasnoludki, kto jednak choć przez moment nie próbował ich szukać?... Może przez szparki zamkniętych oczu uważnie obserwować wszystkie kąty mieszkania, śledzić życie na parapetach, zaglądać do szaf?
Jeśli są, muszą się kiedyś bawić, biegać, śmiać! Czy jednak wzrok je dostrzeże?... Choć od lat słuchają bajek czytanych przez mamę Ady, zaglądają nie tylko do piórnika dziewczynki, sympatycznej gromadki nie poznała nigdy! Kamufluje je lilipuci wzrost, czasem wciągają brzuchy czy błyskawicznie chowają się za domowymi sprzętami, a są tak małe, że potykają się o zapałkę, przewyższa je pionek do gry w chińczyka, kurz mógłby służyć za mięciutką kołderkę! Kiedyś podrosną troszeczkę; na razie są małymi sympatycznymi krasnoludkami, które jak dzieci- czasem muszą pohuśtać się na sznurówkowej huśtawce, w domku dla lalek objadają się czekoladowym tortem, a świat tłumaczą dziecięcą logiką. To ruchliwi chłopcy, którzy mimo małych nieporozumień tworzą grupę wesołych przyjaciół; mogą liczyć na dobre słowo, gest, pomoc. Jak dzieci- czasem mają katar, stłuką kolano, czegoś się boją... Są sympatyczni, choć nie pozbawieni wad. W kilkuletnich czytelnikach wesołą gadatliwością oswajają naszą ludzką rzeczywistość. Ich krasnoludkowa perspektywa jak wiele lektur przemyca bezwiedną dozę empatii, humor i śmiech oswajają to, co niezrozumiałe.
     W krasnoludkowym świecie panują ciepłe, serdeczne relacje, jest on pogodny i bliski wielu przedszkolakom. Im też czasem zgubi się ulubiona zabawka, poczują się nierozumiani, przestraszą się ciemności. Nie do końca łatwą rzeczywistość objaśniają urokliwą, choć dla nas dorosłych nie zawsze zrozumiałą dziecięcą logiką, postrzegają jej wrażliwością. Są skore do zabawy i jak maluchy lubią się śmiać, dlatego niezwykłe, subtelne poczucie humoru rozświetla każdą z historii na temat tej rozgadanej trzynastki. Rozdziały są krótkie, dynamiczne, często o niebanalnej puencie i nigdy nienudne; liczne dialogi z pewnością ułatwią koncentrację.
     Książkę zilustrowała Ewa Poklewska-Koziełło. Jej krasnoludki są łączą w sobie dziecięcą prostotę i radość; mimo podobnie szpiczastych czapek każdy jest indywidualnością. Liczne pastelowe obrazki o niejednolitych barwach mają charakter narracyjny; potęgują rezolutną, niewyszukaną radość bijącą od tekstu. Z pewnością wspólne dzieło duetu: Kapelusz-Koziełło da wiele powodów do uśmiechu, ma też szansę pobudzić wyobraźnię poszukiwaczy małych ludków.
     Fragment "Krasnoludków" można przeczytać tutaj.
Wydawnictwo: bis
Rok wydania: 2007
Format: 205x195 mm
Ilość stron:84
Cena: około 22 zł

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...