Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

13 października, 2011

"Niewidzialny Tonino", Gianni Rodari; ilustracje: Agata Raczyńska

     Pełnią szczęścia można się cieszyć tylko wtedy, gdy się je dzieli z kimś bliskim! Nieograniczona ilość cukiernianych smakołyków, ogrom kinowych seansów czy wielość bezkarnych psikusów radują w towarzystwie; gdy ich uczestnik zda
sobie sprawę ze swej samotności, tęczowe kolory bledną. Przekonał się o tym mały Tonino po spełnieniu marzenia o byciu niewidzialnym; stał się wówczas i niesłyszalny. Nareszcie mógł robić wszystko, na co miał ochotę, unikając nielubianych zadań, został więc autorem zabawnych przedstawień w szkole, miasteczku, domu. Można by mu pozazdrościć niebywałego doświadczenia czy ciekawej okazji do żartów, pasmo radosnych uciech niewidzialności zagmatwał jednak cień rzucony przez ciążącą samotność. Z nim zabawę zabarwia gorycz, głośniej uwierają wyrzuty sumienia; mimo nieskrępowanej wolności brakuje beztroski, serce dominują smutek i tęsknota za czasem nudną, ale towarzyską rzeczywistością.
     Tak poważną tematykę Gianni Rodari nakreślił w ciepłej tonacji; uśmiech przeplata się w niej z zamyśleniem. Dla dziecka brak wyraźnej granicy między tym, co realne a fantastyczne, dlatego chętnie przyjmie zaproszenie do towarzyszenia Tonino w zmaganiach z niewidzialnością. Przygody ośmiolatka dają młodym czytelnikom lekcję empatii, skłaniają do myślenia, ale i śmieszą. W czarownym, delikatnym stylu wciągają do świata, którego właściciel jak wielu chłopców jest skory do zabaw i dowcipów, unika nudnych obowiązków. Utożsamianie się z nim przychodzi dzieciom łatwo, podobnie naturalnie jest ze zrozumieniem ludzkich uczuć, wczuciem się w ich stany, na które autor uwrażliwia. Doświadczenie niewidzialności mocno osadził w przestrzeni nasyconej myśleniem na temat wartości, mądrością. By refleksja na temat ludzkiej samotności była wyrazista i pełniejsza, marzącemu o niewidzialności Tonino zostaje przeciwstawiona Paola- dziewczynka niezauważana przez rówieśników. Po poznaniu jej zniknie szczenięca niefrasobliwość chłopca, przekona się bowiem raz jeszcze jak trudne, ale i powszechne jest bycie samotnym. W świecie tak wielu wyobcowanych ludzi rozbudzanie umiejętności dostrzegania drugiego człowieka to nieoceniony skarb! Rodząca się świadomość "Ty" i ustępujące jej miejsce "ja" uszlachetniają nie tylko Tonina, ale i czytających. Historia jego inicjacji rozpościera też kładkę do rozmów na temat uczciwości, sumienia, odpowiedzialności, bezradności... Mówi o nich lekkim, żywym językiem, dlatego przemycanie wartości jest nienachalne, przyjemne i zdecydowanie nienudne.
     Ilustratorką "Niewidzialnego Tonino" jest Agata Raczyńska (jej kreskę można podpatrzeć na autorskim blogu lub tutaj ). Stworzone przez nią ilustracje budują swobodne, zawadiackie czasem kreski, swym niedopowiedzeniem pozostawiające miejsce dla dopełniania ich wyobraźnią czytelników. Łatwo odczytać panujący w nich nastrój. Ciekawym zabiegiem jest zastosowanie dwóch kolorów- czarnego oraz szarego; jaśniejszy z nich obrazuje niewidzialność Tonino, ciemny- to, co widoczne dla oczu każdego.
Wydawnictwo: Bona
Rok wydania: 2011
Format:145x205 mm
Ilość stron: 80
Cena: około 21 zł

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...