Przejdź do głównej zawartości

"Gdybym był dorosły", Éva Janikovszky; ilustracje: László Réber

     Nieskrępowana niczym chęć nieustającej zabawy to integralna część natury dziecka. Nie zawsze starsi ją rozumieją, świat dorosłych też nie jest czytelny dla kilkulatków. O kontraście patrzenia przez nich na otaczającą rzeczywistość w sposób humorystyczny

traktuje książka "Gdybym był dorosły". Jej chłopięcego narratora męczy nieustanne strofowanie przez niekonsekwentnych dorosłych - zabraniają dzieciom czegoś, z uroków czego sami korzystają, są nudni, mało się cieszą i... Niewiele rozrabiają! Żal o poskramiane dziecięcej niezależności jest zalążkiem buntowniczych marzeń bohatera. W głowie chłopca wybuchają najlepsze pomysły na jego własny sposób przeżycia dorosłości; ta niefrasobliwa próba wejścia w ubrania starszych skrótowo przedstawia sny o jasnej stronie pełnoletności. Mnóstwo w niej śmiechu, zabaw, beztroski- są gry w berka, słodkie lizaki, chodzenie tyłem, brodzenie w kałużach... I nie ma ograniczeń! Dopiero ostatnie zdanie tekstu zasiewa niepewność dotyczącą jakże odmiennego od tej wizji dorosłego przymusu życia. To już furtka dla nas- rodziców...
     Odwrócenie ustanowionego porządku to humorystyczny zabieg autorki, który natychmiast zyskuje sympatię kilkulatków. Łatwo im utożsamić się z bohaterem, bowiem co jakiś czas spotykają w swym życiu ingerujące w ich wolność niewygodne pasma ograniczeń. Dziecięcy porządek świata jest im bliższy, czas na refleksyjność skrada się powoli. Éva Janikovszky mistrzowsko operuje czytelniczym nastrojem- zaczyna od rutynowych narzekań na pouczenia dorosłych i od razu zyskuje zrozumienie w dziecięcych umysłach, identyfikujących się z niejednym spostrzeżeniem bohatera. Odpowiedzią na odpowiedzialność dorosłych staje się beztroska wizja świata, w której pełnoletni zachowują się jak dzieci. Ona z pewnością wywoła salwy śmiechu i niejeden psotny błysk w oczach słuchaczy, pozwoli też wyzwolić skrywane emocje. Twórcza praca wyobraźni ma szansę zainspirować rozbrykane myśli do snucia wokół tematu, co sami chętnie by robili, gdyby mogli; przy okazji można się więc dowiedzieć czegoś nowego na temat swoich pociech! Czas na rozbicie cudownej izolacji od problemów codzienności to chwila zainicjowana przez ostatnią, tym razem niepewną myśl narratora- rodzic może ją wykorzystać, by ukazać złożoność i ograniczenia świata. Sprzyja mu rozbawienie, więc łatwiej dotrzeć podczas ponownej (nie pierwszej!) lektury. To pretekst do skręcenia na drogę refleksyjności i empatii...
     Zabawna, swobodna narracja ma w sobie komiksową skrótowość. Fabuła wciąga, a mówią w niej proste zdania, które jak dziecko- nie potrafią spokojnie i długo wysiedzieć na jednym miejscu. Sygnalizują myśli, nie wdając się w zawiłe tłumaczenia. Dopowiadają je ilustracje László Rébera, stylizowane na dziecięce rysunki. Brak w nich bogactwa kolorów, dekoracyjności tła czy detali, bohaterowie obdarzeni są niezbyt wyrafinowanymi rysami- skupiają się na wyrazistym oddaniu emocji. Uwydatniają  w ten sposób mentalność dziecka, jego nieskomplikowany sposób rozumowania i odkrywania świata. Jak tekst- bawią i uczą patrzeć!
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 1970, 2004
Format: 200x220 mm
Ilość stron: 36

Komentarze

Warto i te przeczytać!

"Malutka czarownica", Otfried Preussler; ilustracje: Danuta Konwicka

Malutka czarownica ma zaledwie 127 lat, na długowieczną wiedźmę to bardzo mało. Jak dziecko lubi się dobrze bawić, czasem się popisuje; marzy o tym, by inne czarownice traktowały ją jak dorosłą, szczególnie zaś chciałaby uczestniczyć w

"Naciśnij mnie", Hervé Tullet

Zaintrygować i wciągnąć maluchy do niekończącej się, autentycznej zabawy nie zawsze jest łatwo, Tullet (jego strona tutaj ) to potrafi. Swój nietypowy, a udany koncept oparł na dobrej znajomości dziecięcej natury- ciekawości świata, prostocie, uśmiechu.

"Domino i Muki. Po drugiej stronie czasu", Zofia Stanecka; ilustracje: Daniel de Latour

Zmartwienie może się jeszcze przemienić w radość, a pech okazać wielkim fartem - bywa, że potrzeba do tego cierpliwości, czasem po prostu zmiany perspektywy. Dwójka młodych warszawiaków (Domino i Muki) przedostaje się do średniowiecznego Gniezna wehikułem czasu;