Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

20 lipca, 2011

"Gdybym był dorosły", Éva Janikovszky; ilustracje: László Réber

     Nieskrępowana niczym chęć nieustającej zabawy to integralna część natury dziecka. Nie zawsze starsi ją rozumieją, świat dorosłych też nie jest czytelny dla kilkulatków. O kontraście patrzenia przez nich na otaczającą rzeczywistość w sposób humorystyczny

traktuje książka "Gdybym był dorosły". Jej chłopięcego narratora męczy nieustanne strofowanie przez niekonsekwentnych dorosłych - zabraniają dzieciom czegoś, z uroków czego sami korzystają, są nudni, mało się cieszą i... Niewiele rozrabiają! Żal o poskramiane dziecięcej niezależności jest zalążkiem buntowniczych marzeń bohatera. W głowie chłopca wybuchają najlepsze pomysły na jego własny sposób przeżycia dorosłości; ta niefrasobliwa próba wejścia w ubrania starszych skrótowo przedstawia sny o jasnej stronie pełnoletności. Mnóstwo w niej śmiechu, zabaw, beztroski- są gry w berka, słodkie lizaki, chodzenie tyłem, brodzenie w kałużach... I nie ma ograniczeń! Dopiero ostatnie zdanie tekstu zasiewa niepewność dotyczącą jakże odmiennego od tej wizji dorosłego przymusu życia. To już furtka dla nas- rodziców...
     Odwrócenie ustanowionego porządku to humorystyczny zabieg autorki, który natychmiast zyskuje sympatię kilkulatków. Łatwo im utożsamić się z bohaterem, bowiem co jakiś czas spotykają w swym życiu ingerujące w ich wolność niewygodne pasma ograniczeń. Dziecięcy porządek świata jest im bliższy, czas na refleksyjność skrada się powoli. Éva Janikovszky mistrzowsko operuje czytelniczym nastrojem- zaczyna od rutynowych narzekań na pouczenia dorosłych i od razu zyskuje zrozumienie w dziecięcych umysłach, identyfikujących się z niejednym spostrzeżeniem bohatera. Odpowiedzią na odpowiedzialność dorosłych staje się beztroska wizja świata, w której pełnoletni zachowują się jak dzieci. Ona z pewnością wywoła salwy śmiechu i niejeden psotny błysk w oczach słuchaczy, pozwoli też wyzwolić skrywane emocje. Twórcza praca wyobraźni ma szansę zainspirować rozbrykane myśli do snucia wokół tematu, co sami chętnie by robili, gdyby mogli; przy okazji można się więc dowiedzieć czegoś nowego na temat swoich pociech! Czas na rozbicie cudownej izolacji od problemów codzienności to chwila zainicjowana przez ostatnią, tym razem niepewną myśl narratora- rodzic może ją wykorzystać, by ukazać złożoność i ograniczenia świata. Sprzyja mu rozbawienie, więc łatwiej dotrzeć podczas ponownej (nie pierwszej!) lektury. To pretekst do skręcenia na drogę refleksyjności i empatii...
     Zabawna, swobodna narracja ma w sobie komiksową skrótowość. Fabuła wciąga, a mówią w niej proste zdania, które jak dziecko- nie potrafią spokojnie i długo wysiedzieć na jednym miejscu. Sygnalizują myśli, nie wdając się w zawiłe tłumaczenia. Dopowiadają je ilustracje László Rébera, stylizowane na dziecięce rysunki. Brak w nich bogactwa kolorów, dekoracyjności tła czy detali, bohaterowie obdarzeni są niezbyt wyrafinowanymi rysami- skupiają się na wyrazistym oddaniu emocji. Uwydatniają  w ten sposób mentalność dziecka, jego nieskomplikowany sposób rozumowania i odkrywania świata. Jak tekst- bawią i uczą patrzeć!
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 1970, 2004
Format: 200x220 mm
Ilość stron: 36

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...