Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

23 maja, 2011

"Przygody rodziny Mellopsów", Tomi Ungerer

     Właśnie w dzieciństwie najnaturalniejsze i najtrwalsze wydaje mi się zarażanie bakcylem aktywnego odkrywania świata. Podobnego zdania jest tata Mellops, który w nietypowy sposób pobudza do działania czterech swoich synków: Ferdynanda, Izydora, Feliksa i Kazika. Razem czują radosny smak Wielkiej Przygody, a wabią ją swoją pomysłowością. Łączą ich ciepłe relacje, dlatego potrafią działać w sposób zgodny, a że każdy jest inny- wspólnie nadają kształt wyprawom. Mają co później opowiadać martwiącej się mamie! Ona czas tęsknoty za swoją ukochaną piątką spędza w kuchni, przygotowując powitalne dania, na czele ze smakowitym tortem. Swym domatorstwem i rytuałem posiłków reprezentuje świat ciepły oraz stały, odkrywczy tata zaś przestrzeń niepewną, ale z pewnością ciekawą i bezpieczną.
     Pięć opowieści o perypetiach sympatycznych świnek to krótkie, nieco uproszczone historyjki, od których bije optymizm. Zbudowane zostały w podobnym rytmie. Rozpoczyna go wystukiwać pomysł, z rutyny dni wywołujący przygodę, później pałeczkę przejmują komplikacje oraz ich wierny towarzysz- emocje, melodię zaś kończy niezmienna baśniowa radość odpoczynku przy domowym stole. Z każdej z pasjonujących przygód mimochodem, oprócz bogactwa wrażeń, bohaterowie wyniosą garść wiedzy o otaczającym ich świecie. Podczas nich poznają groźnych Indian, zobaczą fascynujące stalagmity oraz stalaktyty, zachwycą się turkusowym dnem oceanu, ale i zrozumieją, jaką radość może dać pomoc. 
     To książka, której komiczne, całostronicowe ilustracje dopowiadają to, co przemilczała zwięzła narracja. Tomi Ungerer (autor obu ) łącząc je w sposób nierozerwalny na każdej z kartek, sprawił, że kilkuletni czytelnicy zamiast nużącej nudy mogą zaznać niedosyt przygód. Jak magnes wabią do kolejnej, zabawnej lektury. Każdy z sugestywnych obrazków rozwija spostrzegawczość czytelnika, bowiem mimo prostoty, posiada dopracowane szczegóły. Brak w nich przypadkowości oraz bogactwa kolorów (utrzymane są w czterobarwnym pastelowym klimacie ), za to obfitują w portrety znakomicie oddające charakter postaci, budujące nastrój chwil. Opisujący je język jest lekki i nieskomplikowany, czasami wręcz "komiksowy"; skłania w ten nietuzinkowy sposób do podpatrywania jego dialogu z ilustracjami. Jak postawa taty Mellopsa- zaraża twórczym odkrywaniem świata nie tylko z książką!
Wydawnictwo: Format
Rok wydania: 2010
Ilość stron: 176
Cena: około 30 zł

1 komentarz:

  1. cudna książka, świetne ilustracje, znakomity przekład!rozkosz to czytać i oglądać, jak zresztą wszystkie książki Ungerera

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...