Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

26 kwietnia, 2011

"Pamiętnik grzecznego psa", Wojciech Cesarz, Katarzyna Terechowicz; ilustracje: Joanna Rusinek

      Ludzkie i psie priorytety oraz pojęcie czworonożnej grzeczności są diametralnie różne! Psa, a już szczególnie szczeniaka, rozsadza gejzer niehamowanej energii, szuka więc wokół okazji do nowych, niepowtarzalnych zabaw. Bezczynność nie leży w jego naturze - to żywe, myślące stworzenie, potrzebujące zarówno jedzenia, troski, jak i ruchu oraz wrażeń. Czy można mieć do niego pretensje o wyjedzenie smaczniejszej części zawartości otwartej lodówki, ściganie się z koniem z pastwiska zamiast leniwej monotonii żeglugi, wybicie balkonowej szyby, gdy za nią bez jego udziału życie przyspiesza?... Zdecydowanie szczeniak Winter kocha ruch i działanie, a życie z nim obfituje w ogrom emocji! To radosny indywidualista, dominator skory do zabaw; ma własne zdanie. Płynie w nim krew pięknego malamuta, co jest równoznaczne z wielkim ciężarem, niezwykłą siłą i ogromnym potencjałem energii, które codziennie trzeba rozładować. Nudzą go mowy właścicieli na temat grzeczności - na swój psi sposób taki jest! Ludzie po prostu czasem są dziwni - zbyt nerwowi, z małym poczuciem humoru, nie zawsze umiejący się bawić.
     Nasuwający się po lekturze najjaskrawszy wniosek krzyczy: "Pies to kłopoty, często nawet ogromne!!!". Nie odstraszy on jednak czytelników od marzenia o dzieleniu życia z kudłatym czworonogiem. Od pierwszych słów książki nie da się odmówić Winterowi sympatii! To on jest narratorem, to z jego psiej perspektywy odsłania się opisywany świat, nie może więc dziwić, komu jest on podporządkowany- to dla niego szykują smakowitą pieczeń czy organizują wycieczki! Robi, na co tylko ma ochotę, nieustannie wypatrując okazji do szalenie radosnych zabaw, przy okazji niechcący wyrządzając mnóstwo szkód. Nie rozumie ich często, nie wpływają bowiem na komfort jego życia. Perypetie rodziny Henryka, Hanki, Alka, Julki i oczywiście najważniejszego - Wintera z pełnią humoru traktują o opiekunach czworonoga, którzy jeszcze wiele będą musieli się nauczyć. Ich przejaskrawione, wyraziste portrety są wyraźnym dowodem na niewinność szczeniaka oraz to, kto kogo wychowuje. Łatwo zauważyć, iż rewolucjonista - Winter traktuje ich z miłością, ale i z przymrużeniem oka; stąd kłopoty! A oni? Decydują się na kolejne, przygarniając drugiego czworonoga: z nimi przecież nie tylko problemy, ale i niezaprzeczalny wdzięk, radość wspólnych chwil - skarb!
     Krótkim rozdziałom tej śmiesznej, ale i mądrej lektury towarzyszy zabawny ton; jego język jest inteligentny, a zarazem lekki. Wydarzenia płyną wartko, szybko też się o nich czyta. Każde z nich poprzetykane jest ilustracją Joanny Rusinek - lekką, pozbawioną troski o detal, oszczędną w kolorystyce, wymowną w mimice i gestach portretowanych. Bezbłędnie wychwytują sedno każdego z rozdziałów, utrzymując niebywały humor, prostotę spostrzeżeń i dynamizm książki. Każda jej strona to niepowtarzalna zabawa zarówno dla małych, jak i dużych czytelników;)
Wydawnictwo: Literatura
Rok wydania: 2011
Ilość stron: 202
Cena: około 21 zł

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...