Przejdź do głównej zawartości

"Pamiętnik grzecznego psa", Wojciech Cesarz, Katarzyna Terechowicz; ilustracje: Joanna Rusinek

 

      Ludzkie i psie priorytety oraz pojęcie czworonożnej grzeczności są diametralnie różne! Psa, a już szczególnie szczeniaka, rozsadza gejzer niehamowanej energii, szuka więc wokół okazji do nowych, niepowtarzalnych zabaw. Bezczynność nie leży w jego naturze - to żywe, myślące stworzenie, potrzebujące zarówno jedzenia, troski, jak i ruchu oraz wrażeń. Czy można mieć do niego pretensje o wyjedzenie smaczniejszej części zawartości otwartej lodówki, ściganie się z koniem z pastwiska zamiast leniwej monotonii żeglugi, wybicie balkonowej szyby, gdy za nią bez jego udziału życie przyspiesza?... Zdecydowanie szczeniak Winter kocha ruch i działanie, a życie z nim obfituje w ogrom emocji! To radosny indywidualista, dominator skory do zabaw; ma własne zdanie. Płynie w nim krew pięknego malamuta, co jest równoznaczne z wielkim ciężarem, niezwykłą siłą i ogromnym potencjałem energii, które codziennie trzeba rozładować. Nudzą go mowy właścicieli na temat grzeczności - na swój psi sposób taki jest! Ludzie po prostu czasem są dziwni - zbyt nerwowi, z małym poczuciem humoru, nie zawsze umiejący się bawić.
     Nasuwający się po lekturze najjaskrawszy wniosek krzyczy: "Pies to kłopoty, często nawet ogromne!!!". Nie odstraszy on jednak czytelników od marzenia o dzieleniu życia z kudłatym czworonogiem. Od pierwszych słów książki nie da się odmówić Winterowi sympatii! To on jest narratorem, to z jego psiej perspektywy odsłania się opisywany świat, nie może więc dziwić, komu jest on podporządkowany- to dla niego szykują smakowitą pieczeń czy organizują wycieczki! Robi, na co tylko ma ochotę, nieustannie wypatrując okazji do szalenie radosnych zabaw, przy okazji niechcący wyrządzając mnóstwo szkód. Nie rozumie ich często, nie wpływają bowiem na komfort jego życia. Perypetie rodziny Henryka, Hanki, Alka, Julki i oczywiście najważniejszego - Wintera z pełnią humoru traktują o opiekunach czworonoga, którzy jeszcze wiele będą musieli się nauczyć. Ich przejaskrawione, wyraziste portrety są wyraźnym dowodem na niewinność szczeniaka oraz to, kto kogo wychowuje. Łatwo zauważyć, iż rewolucjonista - Winter traktuje ich z miłością, ale i z przymrużeniem oka; stąd kłopoty! A oni? Decydują się na kolejne, przygarniając drugiego czworonoga: z nimi przecież nie tylko problemy, ale i niezaprzeczalny wdzięk, radość wspólnych chwil - skarb!
     Krótkim rozdziałom tej śmiesznej, ale i mądrej lektury towarzyszy zabawny ton; jego język jest inteligentny, a zarazem lekki. Wydarzenia płyną wartko, szybko też się o nich czyta. Każde z nich poprzetykane jest ilustracją Joanny Rusinek - lekką, pozbawioną troski o detal, oszczędną w kolorystyce, wymowną w mimice i gestach portretowanych. Bezbłędnie wychwytują sedno każdego z rozdziałów, utrzymując niebywały humor, prostotę spostrzeżeń i dynamizm książki. Każda jej strona to niepowtarzalna zabawa zarówno dla małych, jak i dużych czytelników;)
Wydawnictwo: Literatura
Rok wydania: 2011
Ilość stron: 202
Cena: około 21 zł

Komentarze

Warto i te przeczytać!

"Malutka czarownica", Otfried Preussler; ilustracje: Danuta Konwicka

Malutka czarownica ma zaledwie 127 lat, na długowieczną wiedźmę to bardzo mało. Jak dziecko lubi się dobrze bawić, czasem się popisuje; marzy o tym, by inne czarownice traktowały ją jak dorosłą, szczególnie zaś chciałaby uczestniczyć w

"Naciśnij mnie", Hervé Tullet

Zaintrygować i wciągnąć maluchy do niekończącej się, autentycznej zabawy nie zawsze jest łatwo, Tullet (jego strona tutaj ) to potrafi. Swój nietypowy, a udany koncept oparł na dobrej znajomości dziecięcej natury- ciekawości świata, prostocie, uśmiechu.

"Domino i Muki. Po drugiej stronie czasu", Zofia Stanecka; ilustracje: Daniel de Latour

Zmartwienie może się jeszcze przemienić w radość, a pech okazać wielkim fartem - bywa, że potrzeba do tego cierpliwości, czasem po prostu zmiany perspektywy. Dwójka młodych warszawiaków (Domino i Muki) przedostaje się do średniowiecznego Gniezna wehikułem czasu;