Całkiem niedawno odkryłam na bibliotecznej półce historię dobrze mi znaną z lat dziewięćdziesiątych. Mówili o niej nie tylko krakowianie, stacje radiowe czy lokalna prasa; poruszyła całą Polskę! Nie wiedziałam, że została ocalona przed zapomnieniem; pięknie się stało, bo jest ważna. Pamięci o niej pilnuje również pomnik na bulwarach wiślanych- sąsiad wawelskiego smoka. Jej bohaterem stał się czarny kundel Dżok, pies "znikąd"- mieszkaniec krakowskiego azylu, zapewne o traumatycznej przeszłości. Historia pani Gawryluk to opowieść, która otwiera dziesiątki dziecięcych pytań o jej początek i koniec, rozważania dotyczące odpowiedzialności i wierności. Wzrusza, splatając mocno radość ze smutkiem. Proste, wymowne ilustracje Iwony Cały dodają jej ciepła. Mimo wielu traumatycznych doświadczeń życiowych Dżoka ma ona w sobie bowiem mnóstwo pogody. Jak mogłoby być inaczej? Z chwilą zyskania imienia i Domu, tytułowy kundel zawsze otrzymywa...
Nasiąkamy wszystkim, czym się się otaczamy, jeśli więc to możliwe, warto mądrze wybierać!!!